niedziela, 14 października 2018

Obłędność Błędnych Skał :)

Na dziś wymyśliliśmy sobie Błędne Skały.Wcześniej umówiliśmy się z Elą że pojedzie z nami,ale niestety pod koniec tygodnia powiedziała nam że ma inne plany.Trudno.W sobotę odezwała się Sylwia z zapytaniem co robimy w niedzielę? Kiedy dowiedziała się że mamy w planach Błędne Skały,stwierdziła że za daleko,więc jedziemy sami.
Śniadanie i kawa bez pośpiechu w niedzielny ranek to dla nas nowość,ale skoro nie musimy gnać na pociąg,czy autobus,albo po kogoś jechać,to leniwie spędzamy poranek.Bez pośpiechu robimy kanapki,pakujemy plecaki i schodzimy do samochodu,wsiadamy do niego i ruszamy ku nowej przygodzie :)
Ustaliliśmy że pojedziemy przez Czechy-tak jest najbliżej,a poza tym chcemy odwiedzić kościół w Červeným Kostelcu.Świątynia jest pod wezwaniem św.Jakuba i jakoś nigdy nie było okazji by do niej zajrzeć.
Podróż nam mija szybko i bezproblemowo.Przejeżdżając przez Červený Kostelec,dostrzegamy że z kościoła wychodzą ludzie,to znak że skończyła się msza.Zamierzamy ten fakt wykorzystać,więc zostawiamy samochód na parkingu i idziemy w kierunku świątyni.Wchodzimy do środka i od razu zostajemy "namierzeni"-wszak jesteśmy tu obcy.Podchodzi do nas Kasiądz i wita się z nami.Pyta nas skąd jesteśmy? Odpowiadamy że z Jeleniej Góry.
-Z Polski,a to niedaleko-mówi Kapłan.
-Na ołtarzu głównym to św.Jakub-pytam.
-Tak,św.Jakub.
-Możemy zrobić zdjęcia?
-Nie,nie wolno.
Szkoda....
Ale wszystko się zmienia gdy pytamy o pieczątkę z muszlą,taką jakubową.Ksiądz pozwala nam zrobić sobie zdjęcia i zaprasza nas na plebanię,po rozmowach z wiernymi.Korzystamy więc z pozwolenia i robimy kilka zdjęć,a po nich wychodzimy na zewnątrz,gdzie czekamy na Kapłana,który rozmawia z ludźmi,wita się z dziećmi,uśmiecha się do wszystkich,traktując wiernych jak dobrych znajomych,rodzinę i przyjaciół.Widać że jest tu lubiany :)
Kiedy Ksiądz w końcu skończy rozmowy z wiernymi,prosi nas byśmy poszli za Nim,a razem z nami idzie mały chłopczyk i Jego Tato.Wchodzimy do budynku plebani i czekamy chwilkę aż Kapłan dopełni formalności,a po nich stempluje nam karteczki-oczywiście jesteśmy nieprzygotowani,nie mamy ze sobą pielgrzymich paszportów.Rozmawiamy chwilkę o planach na dzisiejszy dzień i kiedy Ksiądz usłyszał że jedziemy do Błędnych Skał,stwierdził ze śmiechem,że by się tam nie zmieścił,pokazując przy okazji jak tam jest wąsko.Dziękujemy za możliwość obejrzenia świątyni,zrobienie kilku zdjęć,pieczątki,rozmowę i poświęcony nam czas.Żegnamy się i opuszczamy plebanię radośni i szczęśliwi :) Idziemy na parking,wsiadamy do autka i jedziemy ku Błędnym  Skałom :)









Podróż mija nam szybko i bezproblemowo.Przejeżdżamy przez Kudowę Zdrój i jedziemy Drogą Stu Zakrętów zmierzając do Błędnych Skał.Wjazd możliwy jest o każdej pełnej godzinie przez 15 minut,a zjazd z parkingu możliwy jest 30 minut po każdej pełnej godzinie także przez 15 minut,więc tak wykombinowaliśmy żeby być koło pełnej godziny.Kiedy dojeżdżamy do drogi wiodącej na parking przy wejściu do rezerwatu,dostrzegamy długą kolejkę samochodów.Podjeżdżamy do pana,który wpuszcza auta na górę i pytamy jak długo byśmy musieli stać by dostać się na parking.Oj długo-słyszymy.Patrzy na nas i pyta:
-Czy Wy chcecie wjechać,czy może wejść? Bo w Bukowinie Kłodzkiej jest niewielki parking,na którym można zostawić autko i wejść zielonym szlakiem,a wejście zajmie Wam tylko 30 minut.Dziękujemy Panu i jedziemy do Bukowiny Kłodzkiej.Przejeżdżamy przez Kudowę Zdrój,Czermną i wąską,wijącą się drogą docieramy do miejsca zwanego parkingiem.Stoją tu trzy samochody-wszystkie na czeskich rejestracjach-więc i my parkujemy.Wysiadamy z autka,bierzemy plecaki i aparaty i ruszamy na szlak.Wędrujemy wąską,wydeptaną leśną ścieżką,delikatnie pnąc się w górę.












Wędrówka jest niesamowicie przyjemna i piękna.Drzewa są kolorach złota i delikatnej rudości i tak samo wygląda ścieżka-jest wyścielona złoto-rudym dywanem.Mówię do Radka,że jesień to najbardziej kolorowa pora roku.Oczywiście przystajemy co jakiś czas i robimy zdjęcia,chłonąc całymi sobą piękno,które nas otacza.













Im wyżej jesteśmy,tym bardziej zmienia się nasz szlak.Na ścieżce pokazały się kamienie,a po nich zaczęły się schody.Co jakiś czas mijamy odnowione,stare słupki graniczne.Oczywiście przystajemy i robimy zdjęcia i powoli idziemy dalej.























































Po drodze mijamy Czechów,którzy schodzą na dół.Rozmawiamy z Nimi chwilkę na temat wędrowania,gratulują nam że wchodzimy,a nie tak jak większość Polaków wjeżdżają na samą górę.Mówią nam że parking jest zatłoczony.Pozdrawiamy się nawzajem i idziemy dalej.Schody doprowadzają nas do skrzyżowania szlaków na górnym parkingu.Stąd już tzw. "rzut beretem" do kasy i wejścia do Błędnych Skał.Kilka zdjęć i idziemy do kasy,gdzie kupujemy bilety,stemplujemy wszystkie nasze kajety i z żalem stwierdzamy brak vizytek turystycznych.Rozmawiamy chwilkę na ten temat z Panem,a po pogawędce wchodzimy na teren Rezerwatu Błędnych Skał.










"Obszar ochrony ścisłej Błędne Skały ma powierzchnię ok. 22 ha, znajduje się na wysokości 853m n.p.m. i położony jest na obszarze Parku Narodowego Gór Stołowych. Obejmuje on swoim zasięgiem zespół osobliwych form skalnych o wysokości 6 - 11 m, wytworzonymi wskutek wietrzenia piaskowca. Błędne Skały to labirynt szczelin i zaułków, niekiedy niezwykle wąskich, oddzielających bloki skalne kilkunastometrowej wysokości. Wiele skał ma własne nazwy np.: "Skalne Siodło", "Kurza Stopka", "Labirynt", "Tunel", "Wielka Sala". W pobliżu Błędnych Skał znajduje się "Głaz Trzech Krzyży". Powstałe blokiskalne tworzą kilkusetmetrową trasę turystyczną o niepowtarzalnym uroku, którą zwiedzając często dosłownie przeciskamy się pomiędzy skałami wąskimi szczelinami. Wysokość korytarzy waha się w granicach 6-8 m, szerokość jest różna - miejscami wynosi tylko kilkadziesiąt centymetrów.
Na terenie Błędnych Skał znajduje się punkt widokowy, na platformie o nazwie "Skalne Czasze". Widoczny stąd jest m.in. Szczeliniec Wielki i Mały, Broumovska Vrchovina, miejscowość Machov, a przy dobrej widoczności zobaczyć możemy także Karkonosze!
Błędnych Skałach kręcono film "Opowieści z Narnii: Książę Kaspian".
Przejście labiryntu zajmuje ok. 35 minut, na zwiedzanie należy przeznaczyć ok 1 godziny.
Na dnie górnokredowego morza osadziły się grube pokłady piaskowców. W trzeciorzędzie, w czasie orogenezy alpejskiej zostały one wydźwignięte wraz z całymi Sudetami. Następnie rozpoczął się długotrwały okres erozji i odprowadzania zwietrzeliny. Na skutek nierównej odporności poszczególnych warstw skalnych na wietrzenie i poszerzania szczelin, przecinających masyw w trzech kierunkach, powstały głębokie na kilka metrów korytarze o zmiennej szerokości.
Był to pilnie strzeżony punkt celny między hrabstwem kłodzkim a Królestwem Czech. Na głazie tym znajduje się szereg dat, które, jak mówi legenda, ryto dla upamiętnienia przyłapania przemytników (najstarsza - 1616 r.).
Miejsce to było znane już dość dawno i często odwiedzane przez kuracjuszy i turystów. Otaczano je aurą tajemniczości, opowadano o zmarłych z głodu wędrowcach, którzy nie mogli wydostać się ze skalnych labiryntów i zaklętym w kamień mieście.
Rezerwat przyrody utworzono tu w 1957 r.
Lokalizacja:
Powiat: Kłodzko, Gmina: Radków, Adres: leży na drodze pomiędzy Karłowem i Kudową-Zdrój
GPS - 50.479193 x 16.286974
Dojazd samochodem:
Dojazd drogą "Stu Zakrętów" (Nr 387) od strony Kudowy albo Karłowa. Potem w połowie drogi (ok. 6km od Kudowy i 5km od Karłowa) dojeżdża się do skrzyżowania, gdzie znajduje się dolny parking. W tym miejscu skręcamy w "Drogę Puszczańską" gdzie jedziemy jeszcze 3,5km do górnego parkingu. Na tym ostatnim odcinku drogi wjazd i zjazd odbywa się wahadłowo ze względu na wąską drogę prowadzącą do rezerwatu. Godziny wjazdu na parking: pierwszy - 8.00-8.15, następne co godzina. Ostatni - 19.00-19.15. Zjazd o półgodzinach. Parking "górny" jest płatny.
Dojście pieszo:
Do Błędnych Skał prowadzi czerwony szlak z Karłowa oraz czerwony i zielony szlak z Kudowy Zdroju.
1) Z Kudowy Zdroju przez Jakubowice - 2 godz. 20 min. - czerwonym szlakiem.
2) Z Karłowa - 1 godz. 30 min. - szlakiem czerwonym.
3) Z Kudowy Zdroju - 2 godz. 40 min. - szlakiem zielonym. Droga prowadzi przez osiedle Czermne, gdzie zobaczyć można Kaplicę Czaszek, Pstrążnę - ruchomą szopkę i skansen oraz przez Bukowinę Kłodzką.
4) Z Pasterki - 2 godz. - zielonym szlakiem. Szlak prowadzi wzdłuż granicy państwowej, poprzez Pasterską Górę, Ostrą Górę a na końcu dochodzimy kamiennymi schodami do Skalnej Bramy.
Dni otwarcia oraz godziny są zależne od sezonu oraz warunków pogodowych. W okresie zimowym szlaki mogą zostać krótkoterminowo zamknięte. Przed planowaniem podróży prosimy zawsze sprawdzić oficjalną stronę internetową Parku (dział Turystyka / Zasady udostępniania) a w okresie zimowym skorzystać z infolinii.
Kontakt:
Dyrekcjia Parku Narodowego Gór Stołowych
ul. Słoneczna 31, 57-350 Kudowa Zdrój
tel. + 48 74 / 8661 - 436, +48 74 / 8662 - 097
fax. + 48 74 / 8654 - 918
email: pngs@pngs.com.pl
www: www.pngs.com.pl
godziny urzędowania: pn-pt w godz. od 7.30 do 15.30."-tekst ze strony: http://www.ziemia-klodzka.pl/bledne-skaly-labirynty

W Błędnych Skałach kręcono filmy:Opowieści z Narnii:Książę Kaspian,Przyjaciel wesołego diabła i Dwa światy.Przez kilka lat po drugiej wojnie światowej Błędne Skały najczęściej nazywane były Wilczymi Dołami.Takiego terminu używali m.in. żołnierze Wojsk Ochrony Pogranicza w meldunkach sytuacyjnych,dziennikarze w relacjach prasowych, czy niektórzy autorzy przewodników, jak np.Anna i Ignacy Potoccy.Niekiedy porównywano Błędne Skały do ruin zamczyska.Według legendy Błędne Skały stworzył Liczyrzepa.

"W niektórych kręgach dość nieoficjalnie powiada się, że Błędne Skały stworzył w gniewie sam Liczyrzepa, Duch Gór. Wcześniej, nim historia się wydarzyła, stała tutaj potężna góra, którą nazywano Skalniakiem. Była ogromna, imponująca, dlatego stała się obiektem kultu dla miejscowych. Ludzie schodzili się tutaj, aby czcić swoich pogańskich bożków. Podczas jednej ceremonii, gdy składano ofiary bóstwom pól i łąk, ludzie dostrzegli wysokiego, barczystego nieznajomego z długą, rudą brodą.  Namawiali go, aby rzucił się na kolana i razem z nimi prosił o łaski, jednak on wciąż stał niewzruszony. Dopiero Kapłan prowadzący obrządek rozpoznał nieznajomego. Lecz nie uląkł się przybysza, a co gorsza lekceważąco zaczął się do niego zwracać, mając w swej mylnej świadomości oparcie w swoich nic nieznaczących bożkach. Wkurzyło to Liczyrzepę niemiłosiernie, tupnął nogą i wtedy rozpętało się prawdziwe piekło. Cała Góra zatrzęsła się w posadach. Z hukiem zaczęły pękać skały, rozwarły się szczeliny. Pył przysłonił niebo, po którym przetaczały się gromy i błyskawice. Istny Armagedon. Ludzie poczęli uciekać, wielu z nich powpadało jednak do rozwartych dopiero co szczelin. Gdy pyły opadły, a ziemia się uspokoiła, pojawił się nowy krajobraz. Nie było już wielkiej góry. W jej miejscu powstało wielkie rumowisko ogromnych bloków skalnych. Ci, którzy przeżyli, znów poczęli uciekać, jednak nie wszyscy potrafili pokonać labirynt skał. Tylko nielicznym to się udało, a na wieść o takich wydarzeniach miejsce to na lata stało się przeklęte. Gdy pierwsi śmiałkowie powrócili w miejsce tragicznych wydarzeń, odkryli niesłychane formacje skalne. A pomiędzy nimi liczne szczątki zwierząt, ludzi oraz wilcze legowiska. Dlatego od tamtej pory miejsce to zwano Wilcze Doły."-tekst ze strony:
https://hasajacezajace.com/bledne-skaly-gory-stolowe/























Swoją wędrówkę zaczynamy oczywiście jak każdy od punktu widokowego.Jest tu sporo ludzi,więc musimy odczekać chwilę by móc zrobić sobie wspólne zdjęcia i choć przez chwilkę spojrzeć  na nieco ograniczony widok-wysokie drzewa ciutkę zasłaniają panoramę,ale kształty skał położonych za barierkami wynagradzają ograniczone widoki.






















Po krótkiej sesji zdjęciowej na punkcie widokowym,wchodzimy do labiryntu.Wedrujemy po drewnianych kładkach,które wprowadzają nas w wąskie przejścia między skałami.Podejrzewam że gdy jest mokra pora,to dzięki tym drewnianym kładkom można przejść po labiryncie bez ubłocenia.Ten rok jest suchy,nawet bardzo suchy,więc pod kładkami i w ich okolicach nie widać grama wilgoci.





















































































































































































Zdjecie ze strony: http://www.pngs.com.pl/gb/turystyka/blplan.html

No i doszliśmy do końca labiryntu.Zbyt szybko,ale tłum idący za nami wymuszał czas przejścia.Na karkach czuliśmy oddechy innych ludzi....Ale przejście labiryntu sprawiło nam niesamowitą radość.W wielu miejscach musieliśmy się przeciskać bokiem,kucać-nawet ja-wyginać na różne strony,ściągać plecak,wciągać brzuch,krzyżować ręce,schylać głowy itd,itd...ale to dla nas była niesamowita frajda.Śmialiśmy się co chwila.Trzeba powiedzieć że Błędne Skały są (O)Błędne !!!! Zgubić się w nich nie można,ale uśmiać jak najbardziej :)
I tak docieramy do wyjścia.Stajemy tu na chwilkę,robimy kilka zdjęć i ruszamy tak jak wskazuje strzałka (powrót).Wędrujemy wygodną,dość szeroką aleją.Wzdłuż niej utworzono miejsca odpoczynkowe ze stoilkami,ławami,otoczone barierkami.Z niektórych z nich,gdyby nie wysokie drzewa,byłyby cudowne widoki.Radek oczywiście z jednego takiego punktu schodzi i robi zdjęcia,a po nich idziemy dalej.



















































I tak docieramy do górnego parkingu,gdzie skręcamy w prawo i schodzimy zielonym szlakiem w dół do Bukowiny Kłodzkiej.I znów wędrujemy po schodach,po kamieniach i korzeniach drzew,a później piękną złoto-rudą ścieżką.Idziemy niespiesznie,chłonąc piękno,które nas otacza,radując się swoim towarzystwem i robiąc przy okazji trochę zdjęć.

























I tak docieramy do zaparkowanego autka.Rozglądamy się dookoła i stwierdzamy że teraz to nie byłoby gdzie zaparkować.Niesamowita ilość samochodów stoi obok naszego i wzdłuż ulicy.No cóż,nie dziwi nas to,bo tak cudna pogoda prosi się o jej odpowiednie wykorzystanie.
Wsiadamy do samochodu i jedziemy do Kudowy Zdrój.Kiedy dojeżdżamy do miasta,zostawiamy autko na parkingu,bierzemy aparaty i idziemy na krótki spacer.W Kudowie byliśmy z siedem lat temu z Tatkiem Radka,więc warto choć troszkę przypomnieć to miasto.Najpierw robimy sobie zdjęcia z instrumentami muzycznymi,a po nich idziemy przez park w kierunku pijalni wód mineralnych.

"Kudowa- Zdrój to jedno z najpiękniejszych uzdrowisk polskich, położone w południowo-zachodniej części Ziemi Kłodzkiej, na wysokości 388 – 700 m.n.p.m. Miasto leży w płaskiej kotlinie o długości 9 km i szerokości 6 km, która z trzech stron otoczona jest górami : Stołowymi, Wzgórzami Lewińskimi oraz wzgórzami należącymi do Gór Orlickich. Przez miasto przebiega międzynarodowa droga E 67 Wrocław – Praga. W bezpośrednim sąsiedztwie miasta funkcjonuje jedno z największych granicznych przejść drogowych między Polską a Republiką Czeską: Kudowa Zdrój – Nachod.
Kudowa – Zdrój należy do najstarszych uzdrowisk w Polsce i Europie. Miejscowość ta po raz pierwszy wzmiankowana jest w roku 1477 w dokumencie Henryka Starszego, syna króla czeskiego, Jerzego z Podiebradu. Początkowa nazwa wioski brzmiała Lipolitov. W połowie XVI wieku nazwa uległa zmianie na Chudoba, później Kudoba i od 1945 roku na Kudowa – Zdrój. Najstarsza dzielnicą Kudowy jest Czermna, istniejąca już w XVI wieku. Pierwsza wzmianka o źródłach mineralnych pochodzi z 1580 roku, a informacje o uzdrowisku znajdziemy w kronice Ludwika z Nachodu pod nazwą Cermenske Lazne. W 1625 roku ( a może już w 1621 roku ) zostaje wydana drukiem praca kłodzkiego duchownego protestanckiego, G. Aeluriusa „ Glaciographia”, w której pisze on, że wody kudowskie były uważane z dobre w smaku, zdrowe i „przedkładane na wino”.
Pierwszym znanym właścicielem uzdrowiska był naczelny dowódca wojsk cesarskich z okresu wojny trzydziestoletniej (1618 – 1648), Albrecht von Wallenstein (1583 – 1634), a po nim jego szwagier hrabia hr. A. E. Terzky z Nachodu. Urządzenia do kąpieli leczniczych, wykonane z drewna, znane były od około 1630 roku. Naukowego opisu wód Kudowy dokonał doktor Kremer w pracy naukowej z 1694 roku.
W XVIII wieku wody kudowskie były wysyłane do Berlina. W 1777 roku wrocławska oficyna „ Kornów” wydała w języku polskim przewodnik po śląskich uzdrowiskach, między innymi po Kudowie i Dusznikach, autorstwa Daniela Vogla.
W końcu XVIII wieku obmurowano źródła i osuszono teren dzisiejszego parku. W 1783 roku uzdrowisko przeszło w ręce spółki lekarzy, co przyczyniło się do rozwoju jego funkcji leczniczych. W 1795 roku zbudowano drewniany budynek łazienkowy z dwudziestoma wannami ( rozebrany w 1907 roku ), a obok niego budynek dla kuracjuszy( dzisiejszy „Zameczek” – Szpital Uzdrowiskowy ). W okresie wojen napoleońskich, w czerwcu 1813 roku, rezydował na plebani w Czemnej król pruski Wilhelm III, a królowa wraz z córkami w dzisiejszym „Zameczku”. Po klęsce Napoleona, gdy Kudowa przeszła w ręce hrabiowskiego rodu Götzenów, nastąpiła dalsza rozbudowa uzdrowiska.
W 1847 roku Kudowę odwiedziło 300 kuracjuszy. W 1850 roku A. Duflos dokonał analizy chemicznej wód mineralnych i stwierdził, że posiadają właściwości lecznicze. Natomiast zasługą miejscowego lekarza J. Jacoba, jest uznanie Kudowy w 1870 roku za uzdrowisko leczące choroby serca, co miało znaczny wpływ na zwiększenie się liczby kuracjuszy, która w 1900 roku wynosiła już blisko 4150. Było to pierwsze w Niemczech uzdrowisko kardiologiczne. W drugiej połowie XIX wieku często przebywał tutaj pruski feldmarszałek, hrabia hr. Helmut von Moltke ( 1800 – 1891 ), oraz jego rodzina. Dzięki nabyciu uzdrowiska w 1904 roku przez prężną spółkę z Wrocławia oraz uzyskaniu w 1905 roku połączenia kolejowego z Kłodzkiem i wybudowaniu własnej elektrowni, następuje szybki rozwój uzdrowiska. Powstają liczne pensjonaty, a także domy mieszkalne. W 1906 roku zbudowano dom Charlotty ( dzisiaj Zakład Przyrodoleczniczy numer 3 ), wzniesiono hotel z teatrem tzw. Książęcy Dwór ( obecnie „Polonia”, Szpital Uzdrowiskowy 2 ). W tym czasie liczba kuracjuszy wzrosła do około 8000 tysięcy rocznie. Wśród gości odwiedzających Kudowę był sam sir Winston Churchill. Po zakończeniu II wojny światowej Kudowa, którą ominęły działania wojenne, znalazła się w granicach Polski i równocześnie w 1945 roku uzyskała prawa miejskie. Rozwinęła się przestrzennie i gospodarczo, stając się jednym z najpopularniejszych uzdrowisk i ośrodków wczasowych w kraju."-tekst ze strony: https://www.kudowa.pl/pl/miasto/historia-miasta




























































Spacerowym krokiem,bez pośpiechu wędrujemy alejkami uzdrowiska.Przysiadamy na ławce z "Ogrodnikiem",zaglądamy do Pijalni Wód,kusimy się na lody,robimy zdjęcia i cieszymy się swoim towarzystwem :)
Po spacerze,powoli wracamy do samochodu,wsiadamy do niego i ruszamy w drogę powrotną,do domu.Jedziemy przez Czechy i wykorzystujemy ten fakt,zatrzymując się przy markecie,gdzie załatwiamy sprawy butelkowe i robimy zakupy.Po załatwieniu spraw marketowych,wsiadamy do autka i jedziemy ku Polsce.Gdy dojeżdżamy do Miszkowic,proszę Radka by zatrzymał się niedaleko budynku dawnej Karczmy Sądowej,a właściwie Książęcej.Ciekawi mnie co się zmieniło od grudnia 2015 roku,bo wtedy właśnie tu zaglądaliśmy.Radek zatrzymuje samochód na poboczu,biorę aparat i wysiadam z niego.Idę w kierunku starego budynku.Żółte liście wybarwionych krzaków,dodają budowli uroku.Robię zdjęcia i podchodzę bliżej budynku.I cóż się zmieniło??? Nie można wejść na teren okalający Karczmę Książęcą,wszędzie są tabliczki "Teren prywatny,zakaz wstępu".Nawet gdyby ich nie było,to sama bym nie poszła dookoła budynku.Taki ze mnie tchórz...Mimo to chciałabym mieć możliwość zajrzenia do wnętrza...

"Jeden  z najciekawszych przykładów budownictwa ludowego w Sudetach, znajduje się u podnóża niewielkiego wzniesienia zwanego Książęcą Kostką (605 m n. p. m ). Zasadnicza część budynku powstała w XVII wieku, najprawdopodobniej w 1624 i 1664 roku. Niektóre fragmenty takie jak 5-metrowa podmurówka wykonana z kamienia ciosowego i cegły, dodatkowo wzmocniona murami przyporowymi, być może są pozostałością po dawnej budowli. Według lokalnych podań i tradycji na miejscu obecnej karczmy, już w 1012 roku, miał znajdować się dwór myśliwski czeskiego księcia Michała, właściciela ziem trutnovskich i žacléřskich. To podobno od jego imienia miała wywodzić się nazwa wsi ( Michelsdorf ).W drugiej połowie XVIII wieku ( 1772 lub 1774 roku ) budowla została gruntownie przebudowana przez architekta J.C.Bönscha. Potwierdza to zachowany na karczmie napis z datą.Ciekawostką jest fakt, że w 1810 roku w tym właśnie miejscu spotkali się potajemnie czołowi pruscy politycy: minister, baron Karl von Stein i przebywający na emigracji minister spraw zagranicznych, książę Karl August von Hardenberg. Prawdopodobnie w karczmie powstały szkice reformy Prus w obliczu klęski z wojskami Napoleona. Dla upamiętnienia tego wydarzenia wystawiono pomnik na wzgórzu Książęcej Kostki, niestety uległ on zniszczeniu, zachowały się jedynie porozrzucane granitowe płyty i przewrócony krzyż. Obecnie karczma znajduje się w rękach prywatnych i jest zamknięta dla zwiedzających."-tekst ze strony:
 http://turystyka.lubawka.eu/article/turystyka/warto-zobaczy/miszkowice-ksicy-grd/2/165
























Po zrobieniu kilku zdjęć,wracam do samochodu i Radka.Wsiadam do autka i jedziemy już do domu,do Jeleniej Góry.Podróż mija nam szybko i bezproblemowo.W domku jesteśmy trochę po 17-tej,piszę więc do Eli wiadomość,że już jesteśmy i umawiam się z Nią na 18-tą.Idziemy więc w odwiedziny :)

Tak kończy się nasza wycieczka,pora na kolejną,więc do zobaczenia niebawem :)

Pozdrawiamy wszystkich serdecznie i cieplutko,życząc miłej lektury :)


Danusia i Radek :)