piątek, 1 stycznia 2021

VII Noworoczny Zlot Gwiaździsty na Grodnej :)

Bardzo nieśmiało zaprosiłam kilka osób na dzisiejsze powitanie Nowego Roku na Grodnej. Wcześniej wysłałam zapytanie do Pana, który jest Gospodarzem na Zamku Księcia Henryka, czy będziemy mogli zrobić powitanie Nowego Roku właśnie na Grodnej, ale niestety nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Wiadomo mamy pandemię, więc są i obostrzenia, których trzeba przestrzegać.
Skoro zaproszenie zostało wysłane, to trzeba się odpowiednio przyszykować. 
O północy wypiliśmy szampana, zrobiliśmy zdjęcia fajerwerków i poszliśmy spać, by móc rano wstać.

















I zostało ustalone. W Nowy Rok wstajemy dość wcześnie. Jemy śniadanie, pijemy kawę, pakujemy plecaki, ubieramy się i niespiesznie wychodzimy z domu. Idziemy na przystanek MZK Uniwersytet Ekonomiczny, gdzie czekamy na "9". Gdy przyjeżdża nasz autobus, wsiadamy do niego, nie kupujemy biletów, bo dziś jest dzień darmowych przejazdów. Rozsiadamy się wygodnie i jedziemy. Zastanawiamy się kto dziś będzie. Wysiadamy na przystanku "Mała Poczta" i tu stwierdzamy że nie musimy nigdzie iść, bo "19" stąd też jedzie. Czekamy więc na przyjazd "6", bo nią powinni nasi znajomi przyjechać. I tak też się staje. Gdy autobus się zatrzymuje, wysiadają z niego Gabrysia, Edyta i Wiesław. Witamy się z Nimi, rozmawiamy i w ten sposób umilamy sobie czas oczekiwania przyjazdu "19". Kiedy przyjeżdża, wsiadamy do niego i jedziemy nim do Staniszowa. Po drodze wsiada jeszcze Danusia, tak więc na przystanku "Staniszów Kościół" gdy wysiadamy jest nas sześcioro. Tu oczywiście czeka na nas Sofijka-byliśmy pewni że będzie :) Witamy się z Nią serdecznie i niespiesznie ruszamy na szlak.

















Przechodzimy obok mojego ulubionego kościoła Przemienienia Pańskiego i idziemy w kierunku Grodnej. 

"Staniszów – kościół filialny Przemienienia Pańskiego.
Gotycki murowany kościół p.w. Przemienienia Pańskiego w Staniszowie pochodzi z XIV w.  Na przestrzeni wieków przekształcano go wielokrotnie. W XVII w. zmieniono część portali, w XVIII w. hełm wieży (po tym wydarzeniu na wieży umieszczono pamiątkową metalową chorągiewkę z datą 1784 r.), po 1947 r. pozbyto się z budowli bocznych empor. Od początku swego istnienia świątynia służyła katolikom. Od czasów reformacji katolicyzm zaczął jednak tracić wyznawców. W 1840 r. w Staniszowie było ich już zaledwie 52 (na 823 mieszkańców). Zgodnie z przedśmiertnym życzeniem księcia Henryka LXIII von Reuss, król Fryderyk Wilhelm IV wydał reces o symultaniczności kościoła - od 1845 r., przez 100 lat odbywały się tu nabożeństwa zarówno katolickie, jak i protestanckie. Nie obyło się bez konfliktów na tle religijnym – w 1852 r. katolicy upomnieli się o większą od ustalonej wcześniej liczbę nabożeństw rocznie. Protestanci nie chcieli przystać na zmianę, jednak ostatecznie osiągnięto kompromis.
Na koszt wdowy po księciu von Reuss dokonano remontu kościoła – wymieniono okna, podwyższono sklepienie, jak również zmieniono układ przestrzenny. W 1865 r. księżna Anny von Reuss oraz księżna Anny zu Stolberg – Wenigerode podarowały świątyni nowe wyposażenie, m.in. lichtarze, krucyfiks, wazon na kwiaty. W 1880 r. niedziałający zegar na wieży kościelnej wymieniono na nowy, wykonany przez nadwornego zegarmistrza króla pruskiego.
Obecnie w staniszowskim kościele warto przyjrzeć się znajdującym się przy prezbiterium trzem epitafiom, wykonanemu z drewna ołtarzowi, jak również organom. Świątynia leży u podnóża góry Witosza, w środku Staniszowa. Kościół należy do parafii w Sosnówce."-tekst ze strony: 

Mijamy niewielkie stadko pasących się krów, zatrzymuję się i je fotografuję, a po krótkiej sesji zdjęciowej wędrujemy dalej. Radek mój specjalista od kamieni granicznych i tu wypatrzył jeden z cyfrą "0". Tyle razy tędy wędrowaliśmy i do tej pory go nie widzieliśmy....

















Rozmawiając o tym i tamtym nie wiedzieć kiedy docieramy do szczytu Grodnej z Zamkiem Księcia Henryka. Byliśmy tu wielokrotnie i o każdej porze roku, a w Nowy Rok spotykamy się oficjalnie po raz VII.
Jak było wcześniej można zobaczyć tu:
https://podrozedanusiiradka.blogspot.com/2015/01/noworoczny-zlot-gwiazdzisty-na-grodnej.html
tu:
tu:
tu:
Z daleka czuć dym z ogniska, co lekko dziwi i zaskakuje. Kiedy stajemy na szczycie, dostrzegamy nie zagaszone, tlące się kawałki drewna. Ściągamy plecaki, zostawiamy je przy stołach i idziemy najpierw zrobić zdjęcia i nasycić się widokami. 
Stajemy na punkcie widokowym, podziwiamy cudną panoramę Karkonoszy. Rozpoznajemy szczyty i chłoniemy całymi sobą piękne widoki. Robimy zdjęcia, a po nich podchodzi do nas Pan, który tu dziś "gospodarzy". Witamy się z Nim, rozmawiamy, kupujemy bilety i wchodzimy na wieżę.









































Po nasyceniu się cudnymi widokami i zrobieniu sporej ilości zdjęć, niespiesznie schodzimy z wieży i idziemy do stołów. Wyjmujemy przyniesione w plecakach wiktuały, rozkładamy je na stołach, dorzucamy drewna do ogniska, by móc usmażyć kiełbasy i zaczynamy biesiadowanie. Jedząc wspominamy ubiegły rok. Gdzieśmy wędrowali i co widzieliśmy. Był to dziwny rok, ale obfitował w odkrywanie nowych miejsc-takich miejsc bezludnych i mało znanych. Rozmawiamy, śmiejemy się, posilamy się i cieszymy z dzisiejszego spotkania. Kiedy ognisko już płonie, smażymy kiełbasy, które smakują rewelacyjnie. Coraz więcej osób przychodzi na Grodną. Uśmiechamy się do Nich i życzymy sobie wzajemnie Szczęśliwego Nowego Roku. I kiedy tak biesiadujemy do naszej siódemki dołącza Jarek. Radosne powitania i życzenia znów krążą wokół nas :) 










































Punktualnie o godzinie 12-tej "strzelają" korki przyniesionych szampanów. Rozlewamy je do kubeczków i wznosimy toast za Nowy Rok, by lepszy od poprzedniego, by nam zdrowie dopisywało i w życiu dobrze się działo :)




























Po wypiciu szampanów i życzeniach, żegnamy się z Sofijką i Jarkiem. Oni schodzą do Staniszowa. My natomiast jeszcze chwilę biesiadujemy. Jednak gdy pogoda zaczyna się zmieniać, sprzątamy wszystko ze stołów, gasimy ognisko, zabieramy śmieci i niespiesznie ruszamy w drogę powrotną. 


















































Wędrujemy w dół, wąską, wydeptaną ścieżką. Przystajemy co jakiś czas by zrobić zdjęcia i chwilkę pogadać. Nigdzie nam się nie spieszy, więc taki spacer to sama przyjemność. Powoli zmierzamy do Marczyc.







W Marczycach tradycyjnie oglądamy krzyże pokutne - pojednania. Chwilkę rozmawiamy, robimy zdjęcia i powoli ruszamy dalej. Wędrujemy drogą pnącą się delikatnie ku górze. Mijamy nowo wybudowane domy, niektóre wzbudzają kontrowersje swą architekturą, rozmawiamy o tym i niespiesznie idziemy dalej.






Pogoda się zmienia. Zaczyna robić się chłodniej, a nad Góry nadciąga coraz więcej chmur. Wędrujemy, rozmawiamy i cieszymy się że udało nam się spotkać i mile spędzić pierwszy dzień Nowego Roku. I tak docieramy do Cieplic. Jesteśmy zaskoczeni ile nowych domów zostało tu zbudowanych i wciąż budują się kolejne. Nie tylko domy jednorodzinne, ale też apartamentowce. Wielkie, szklane budynki. Jak to wszystko ulega ciągłym zmianom. Trudno nadążyć....








I tak dyskutując na ten temat docieramy do przystanku MZK, gdzie chwilę czekamy na autobus, a gdy przyjeżdża wsiadamy do niego i wracamy do domu, kończąc w ten sposób kolejną wycieczkę. Następna już niebawem, więc do zobaczenia wkrótce :)

Pozdrawiamy wszystkich bardzo serdecznie i cieplutko, życząc miłej lektury i zdrowia :)

Danusia i Radek :)

P.S.Zdjęcia tu dodane są Zosi, Wiesława, Radka i moje :)

Cieszcie się, radujcie, nie martwcie się, świętujcie. 
Wierzcie w swoje marzenia, one są do spełnienia. 
Życzymy Wam zdrowia i sukcesów wszelkich, spełnienia życzeń, tych małych i wielkich. :)