niedziela, 5 sierpnia 2018

Czas na Ptasiaka :)


Na dzisiejszą wędrówkę umówiliśmy się z Sylwią.W planie jest dotarcie do Ptasiaka,w ubiegłym tygodniu nie udało nam się tam dojść,ale dziś to nasz cel.
Wyjazd jest późny,więc śpimy dłużej.Śniadanie,kawa,pakowanie plecaków i ruszamy w kierunku przystanku MZK.Chwilkę czekamy,a kiedy przyjeżdża nasza 6,wsiadamy do niej,kupujemy bilety czasowe i roglądamy się za Sylwią.Dostrzegamy Ją,witamy się i siadamy obok Niej.Jedziemy,rozmawiamy,śmiejemy się i na którymś przystanku dostrzegamy Danusię z Jolą,które wsiadają do naszego autubusu.I znów powitania,radość i pytania "a Wy dokąd?".Okazuje się że Dziewczęta jadą na krótki spacer i grzyby,ale kiedy dowiadują się że my jedziemy do Przesieki,to postanawiają się do nas przyłączyć,tym bardziej że żadna z Nich nie była na Ptasiaku.
W radosnych nastrojach docieramy do pętli,przesiadamy się i kończymy jazdę w Przesiece.Znów śmiejemy się,że czwarty raz z rzędu tu wysiadamy i stąd ruszamy.Wędrujemy tak jak w ubiegłą sobotę,a było to tak: http://podrozedanusiiradka.blogspot.com/2018/07/na-ptasiaka-jeszcze-czas.html
Z asfaltowej drogi,wchodzimy na leśną.Zbieramy grzyby,rozmawiamy,robimy zdjęcia i cieszymy się dzisiejszym wędrowaniem,docierając do Drogi Sudeckiej.Nią idziemy do Cmentarzyka,gdzie na chwilkę przystajemy,by zrobić kilka zdjęć,a po nich pniemy się już ku naszemu dzisiejszemu celowi.






Taniec motyli:)

Grzyb jak kwiat :)





































Dość szybko docieramy do mostku z żółtymi barierkami.Tu chwila namysłu jak dalej iść.Sylwia sprawdza na papierowej mapie,ja wyznaczam trasę na "mapach cz"-trochę to trwa,zanim mnie namierzy,ale w końcu się udaje i ruszamy w górę zbocza,ledwo widoczną,wydeptaną ścieżką.Ciężko ją wypatrzeć,bo część zbocza się osunęła i zjechała w dół ku asfaltowi.Jakoś udaje nam się wyjść wyżej i tu odnajdujemy dość ładną,starą,kamienistą i lekko zarośniętą drogę.Idziemy nią kawałek,nawigacja w mapach cz zawiesza się na chwilkę,ale kiedy znów zaczyna działać,pokazuje że musimy zawrócić.Wołam więc wszystkich i wracamy do miejsca gdzie są progi przeciwrumoszowe,a między nimi wije się wydeptana ścieżka.
























Wędrujemy ścieżką cały czas pnąc się w górę.Leśna dróżka zamienia się kamienistą,wymytą przez płynącą wodę,drogę-malowniczą drogę.Idziemy nią cały czas w górę i dochodzimy nią do wysokiego lasu.Pomiędzy drzewami rozpościerają się cudne widoki.Przystajemy więc na chwilkę by nacieszyć nimi oczy i aparaty i odsapnąć.Po odpoczynku wędrujemy wzdłuż drogi,tak wiedzie nas wydeptana między jagodziwiem ścieżka.Po jakimś czasie znów wchodzimy na kamienistą,porośniętą trawą drogę.Nią docieramy do "jagodzinowej polanki".Spoglądam na telefon i mówię że mamy skręcić w prawo.
















Skamieniałe serce :)





I skręcamy w prawo,w wąską,wydeptaną,wijącą się między jagodziwiem ścieżkę.Idziemy nią,a ona doprowadza nas najpierw do niewielkiej grupy skalnej.Zatrzymuję się na kilka zdjęć.Po nich,po kilku krokach znów przystaję,bo teraz staję obok wysokich,pofałdowanych i spękanych skał.Są niesamowicie malownicze.Po kilku fotkach,idę w kierunku Radka,ale On już jest spory kawałek przede mną,Jola i Sylwia też.Wracam więc z Danusią kawałek,znajdujemy dość dobrze wydeptaną ścieżkę i nią powoli wspinamy się na skały.

































Krok po kroku,powoli wędrujemy.Na przeciw nam wychodzi Radek,podaje mi swoją dłoń,gdy kamień jest wyższy,pomaga mi przejść między jagodziwiem i tak docieramy do miejsca na skale gdzie wszyscy się mieścimy.Ściągamy plecaki,rozsiadamy się wygodnie i wyjmujemy jedzenie.Rozglądamy się dookoła,podziwiamy widoki i grupę skalną przed nami,robimy zdjęcia i odpoczywamy :)
Pięknie tu i cicho :)

"Ptasiak (niem. Vogelsberg, 1046 m n.p.m.) – szczyt w Karkonoszach, w obrębie Śląskiego Grzbietu.
Położony we wschodniej części Śląskiego Grzbietu, w bocznym grzbiecie odchodzącego od Smogorni ku północy i zakończonym Mostową nad Przesieką. Znajduje się pomiędzy dolinami Podgórnej i Myi.
Zbudowany z granitu karkonoskiego.
Na szczycie liczne skałki - Ptasie Skały.
Porośnięty górnoreglowymi lasami świerkowymi."-Wikipedia.






































Ślimak :)


























































Żołnierz w helmie na warcie.

Apacz.































Po dość długim odpoczynku,zbieramy się,pora ruszyć w drogę powrotną.Jeszcze zatrzymujemy się na grupowe zdjęcia,a po nich wędrujemy tak,jak przyszliśmy.Jedyne co zmieniamy,to do samego asfaltu schodzimy drogą z progami przeciwrumowiskowymi.Dość szybko docieramy do cmentarzyka,tu chwilka na decyzję,którędy iść do Wodospadu Podgórnej.Wyznaczam trasę i ruszamy.Idziemy skrótami podejrzanymi na mapie cz i dzięki temu mamy sporo zapasu czasowego kiedy docieramy do Wodospadu Podgórnej.






















"Wodospad Podgórnej – trzeci pod względem wysokości wodospad w polskiej części Karkonoszy. Wody potoku Podgórna spadają z 10-metrowego progu skalnego dwiema kaskadami do kotła eworsyjnego. Po obu stronach wodospadu znajdują się granitowe urwiska o wysokości do 15 metrów. Dawniej poniżej wodospadu usytuowana była gospoda, dziś nieistniejąca.
Obok wodospadu prowadzi czarny szlak z Przesieki do Sosnówki. Teren wokół wodospadu znajduje się w obszarze Natura 2000.
Wodospad stanowi największą z atrakcji Przesieki. Przyciąga on rzesze turystów i wczasowiczów (morsy).
Plany elektrowni.W połowie roku 2007 powstał pomysł pozbawienia wodospadu 70% wody poprzez zbudowanie ponad nim zapory narzutowej i małej hydroenergetycznej siłowni. Projekt prywatnego inwestora zyskał aprobatę władz odpowiedzialnych za ochronę walorów turystycznych regionu, w czerwcu 2007 r. starostwo jeleniogórskie wydało decyzję pozwalającą na budowę. Zgoda została wydana mimo obowiązującej uchwały gminy Podgórzyn regulujących zasady zagospodarowania terenu. Decyzja starostwa jeleniogórskiego została uchylona i tym samym budowa elektrowni wodnej została zaniechana."-Wikipedia.

Byliśmy tu wiele razy i za każdym razem jest inaczej.Dzisiaj to Wodospad jest dla Sylwii.Wszystko ma opracowane do perfekcji.Przebiera się w kostium kąpielowy szybko i sprawnie,wchodzi do wody i kąpie się,ciesząc się z każdej chwili spędzonej w wodzie :) Aż miło na Nią patrzeć :) Robię Jej sesję zdjęciową,a po niej spoglądam na drugą stronę mostku i dostrzegam Radka stojącego w wodzie.Schodzę do Niego,ściągam buty,skarpetki,podciągam spodnie i wchodzę do lodowatej wody.Pierwsze wrażenie-uciec stąd jak najszybciej-ale z każdą chwilą woda jest cieplejsza.Stoję więc ze stopami w wodzie i rozkoszuję się odpoczynkiem :)
























Po kąpieli Sylwii i naszym moczeniu,wychodzimy na brzeg,pijemy piwo,robimy sobie kilka grupowych zdjęć i wspinamy się do szlaku i wędrujemy na przystanek MZK.Chwilkę czekamy na "4",rozmawiamy,ciesząc się z dzisiejszej wędrówki.Kiedy przyjeżdża nasz autobus,wsiadamy do niego i kupujemy bilety czasowe,a w ostatniej chwili wbiega Turysta.Śmiejemy się że zdążył w ostatniej chwili.Podróż umilamy sobie rozmowami i opwiadaniem o dzisiejszym wędrowaniu.Droga w miłym towarzystwie mija nam szybko.Najpierw żegnamy się z Sylwią i Turystą,później z Jolą i Danusią.My kończymy swą dzisiejszą wycieczkę,wysiadając na przystanku Kochanowskiego-Netto.




I tak dobiegła końca przepiękna wędrówka.Pora więc na kolejną,a ta już niebawem :)

Do zobaczenia wkrótce :)

Pozdrawiamy wszystkich serdecznie i cieplutko,życząc miłej lektury :)


Danusia i Radek :)

Aby obejrzeć film,kliknij tutaj.