
Jeszcze nie przebrzmiały echa świątecznych akcji patriotycznych,tych
bliższych mi i mniej efektownych,patriotyczno - świątecznego ogniska pod
Szwajcarką i tych bardziej spektakularnych,o których mówił cały
świat,czyli triumfu naszej piechoty zakończonego podpaleniem budki
wartowniczej pod ambasadą rosyjską :) a już mamy kolejny wielki sukces.I
nie chodzi mi o mocny debiut trenera Nawałki na stanowisku
selekcjonera,zakończonego owacjami na stojąco 40 tys. ludzi
zgromadzonych na stadionie we Wrocławiu,po minimalnej porażce 0:2 ze
Słowacją.Mam na myśli kontynuację święta św. Marcina i zajazd prezydenta
naszego miasta w efektownym pociągu Impuls na Szklarską Porębę.Ponieważ
zapewne doskonale przemyślany rozkład jazdy na pograniczu polsko -
czeskim a konkretnie odjazd pociągu w kierunku Czech o 10.40,daje
możliwości dojazdu aż do samego Harrachova,bo na dalsze podróże po
prostu nie ma już czasu-mam propozycję wycieczki po
Harrachovie,wycieczki nieco innej niż standardowo.Kurort ten słynie z
kompleksu skoczni narciarskiej i wodospadu Mumlava. Mało kto pewnie
wie,że miasteczko to,ma dzielnicę o nazwie Ryžoviště
.Tamtędy wiedzie,nowo utworzona ścieżka dydaktyczna poświęcona życiu
pszczół.Generalnie jest to ścieżka pomyślana z myślę o dzieciach.Zawiera
pięknie i kolorowo podane informacje o tym jak żyją pszczoły i jak
produkuje się miód.Trasa liczy ponad 3 km i składa się z 11
przystanków.Na każdej z tablic są w niezwykle ciekawy sposób podane
ciekawostki o tych miododajnych owadach.
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|

Wiecie np. jak właściciele pasiek skłaniają swoje podopieczne by
zbierały pyłek z konkretnych roślin by powstał dajmy na to miód
rzepakowy ?. Robią jak trener Nawałka odprawę przedmeczową i tłumaczą
jak obejść obronę słowacką?Otóż nie,to mogło by się skończyć jak we
Wrocławiu,porażką.Sposób jest prostszy i tego dowiedziałem się na
szlaku.A jak zimują te latające stworzonka ? .Kładą się pod kołderki i
budzą się na wiosnę ?. Też nie,w zimie wielki rój nadal pracuje jak
młyńskie koło,owady na górze tego koła jedzą rozpuszczony cukier
podawany przez pszczelarza by nie paść z głodu,owady na dole koła
śpią.Potem koło się obraca i następuje zamiana i tak przez całą
zimę.Oczywiście pod warunkiem,że nie przyleci sikorka,która zapuka do
ula,wybudzi śpiące pszczoły,zje kilka z tych co wylecą i odleci.Reszta
roju niestety umrze.A pomyśleć by można,że sikorki to takie sympatyczne
ptaszki : (
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|

Sama trasa zmusza do poznania niezbyt popularnej dzielnicy i okazuje
się,że jest tu kilka wyciągów prowadzących na Certovą
Horę,hotele,pensjonaty restaurację.A w końcowej fazie ścieżka wspina się
w górę oferując całkiem niezłe widoczki.Tam też znajduje się przystanek
aromaterapii.Na drzwiach drewnianego domku znajduję tabliczkę z
ostrzeżeniem,że jeśli wejdę do środka to tylko na własne ryzyko.Tam mogą
bowiem latać sobie bohaterki ścieżki.Otwieram drzwi i ostrożnie
zaglądam do wewnątrz.Lata tam tylko jedna "Maja". Po cichu,tak by nie
zwrócić jej uwagi wchodzę.Zgodnie z instrukcją pochylam się nad
pokrytymi siatką wnętrzami ula i poznaję zapachy konkretnych pyłków.
"Maja" nie zwraca na mnie uwagi,próbuje dostać się do środka jednego z
nich.Wychodzę,bardzo ciekawy pomysł,poczułem się jak pszczelarz.Przy
kolejnej stacji,wyżej stoi krzyż.Na krzyżu wisi skrzynka z obrazkiem
patrona od miodnych spraw św.Ambrożego.Skrzyneczkę można otworzyć,wyjąć
zeszyt i napisać prośbę do świętego,co też czynię.W międzyczasie
dowiaduję się do czego pszczołom potrzebne są trutnie i jakie pozytywne
cechy mają bliscy kuzyni trzmiele.Na zakończenie trasy mogę przybić
pieczątkę,kupić miód wytworzony przez tutejsze pracowite pszczółki i
napić się w nagrodę piwka.
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|

Po odpoczynku ruszam żółtym szlakiem w dół w kierunku wodospadu
Mumlava.Cel nie jest zbyt odległy,to tylko 3 km.Po drodze mijam
ogrodzone i oznaczone tablicami informacyjnymi potężne doły zamkniętej
kopalni i już po pół godzinie staję na mostku na wprost wodospadu.Ruch
tu dziś spory a kaskada w jesiennych barwach wygląda wyjątkowo
efektownie.Wycieczka naprawdę bardzo udana i pozostaje sporo czasu na
piwko w centrum.Dojazd na dworzec kolejowy jest rozkopany i póki co
komunikacja tam nie funkcjonuje.Na piechotę zaś jest spory kawałek.Za 10
koron z przystanku koło huty szkła,dojadę na dworzec kolejowy w Kořenovie
i stamtąd wrócę do Polski.Czesi bardzo mocno promują takie turystyczne
atrakcje,ja wracam bogatszy o vizytkę z vcelistezki,choć istnieje ona od
niedawna.Na koniec dodam,że na inaugurację połączenia między Jelenią
Górą a Szklarską Porębą jechało więcej osobistości.Jedną z nich możecie
obejrzeć na zdjęciu nr.15
http://www.jelonka.com/news,single,photos,article,49380,p,14#photos
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie,życząc miłej lektury :)
Radek :)
w Harrachovie byłam, na skocznię mamucią się wspinałam, podziwiałam wodospad, ale o pszczółkach nie wiedziałam :-)
OdpowiedzUsuńMoja relacja pod tym linkiem:
http://gory-izerskie.blogspot.com/2012/07/harrachov-miasteczko-z-niespodzianka.html
Anetko,pszczółki są dość młode,więc wszystko przed Tobą.Poza tym Harrachov potrafi zaskoczyć,warto zwiedzić kopalnię.
UsuńNa mamuciej skoczni byłam-weszliśmy schodami,a zeszliśmy zjazdem narciarskim....
Pozdrawiam cieplutko :)