niedziela, 21 września 2014

Droga św.Jakuba,Křižany-Český Dub :)

Dziś postanowiliśmy ruszyć w naszą Drogę Jakubową.
Wstajemy dość wcześnie,jemy sniadanie,pijemy kawę,pakujemy plecaki,wsiadamy do autka i jedziemy nim do Tanvaldu w Czechach.Samochód zostaje na parkingu,a my idziemy na przystanek autobusowy,skąd odjeżdżamy komunikacją zastępczą do Jablonca nad Nisou,a stąd jedziemy pociągiem do Liberca.W Libercu przesiadamy się na kursowy autobus,którym dojeżdżamy do wsi Křižany.To tu skończyliśmy ostanio naszą Drogę Jakubową,a było to tak:
http://podrozedanusiiradka.blogspot.com/2014/09/droga-swjakuba-chrastava-andelska.html
Podróż mija nam szybko i bezproblemowo.Wysiadamy z autobusu we wsi Křižany i idziemy w kierunku miejsca gdzie ostatnio skończyliśmy naszą Drogę.










Przechodzimy przez wieś Křižany i wchodzimy w las.Wędrujemy żółtym szlakiem turystycznym,pokrywa się on z naszą Drogą św.Jakuba.Jest mokro,ale nas to nie zraża,humory nam dopisują.Rozmawiamy,robimy zdjęcia i cieszymy się ze wspólnej wędrówki.






















Leśna droga doprowadza nas do skrzyzowania na którym stoi Pruský kříž.Mówi się,że w wojnie prusko-austriackiej w 1866 roku,wojska pruskie znajdowały się w pobliżu.W nocy młody,pruski rotmistrz zmarł nagle i został pochowany rano na skrzyżowaniu pod krzyżem brzozowym.Grób zarósł wrzosami po latach,a krzyż uległ zniszczeniu.Później,jako podziękowanie za szczęśliwe przetrwanie wojny,tutejsza ludność postawiła tu nowy krzyż.Posiadał on blaszaną osłonę,która podczas wiejących wiatrów wydawała dziwne dźwięki,przez co wzbudzała strach w przechodzących obok pielgrzymach.W 1905 roku,okoliczna ludność za namową księdza postawiła nowy krzyż i od tamtej pory nic już w tym miejscu nie "straszy".












My po kilku zdjęciach przy krzyżu,niespiesznie idziemy dalej żółtym szlakiem.Wiedzie on nas leśną drogą do miejsca zwanego Jeřmanská skála,zwanego również cygańskim nawisem.Jest to najwyższe miejsce prehistorycznego osadnictwa w Pojizeří.Według znalezisk archeologicznych zamieszkiwane było około 6000 lat temu,czyli we wczesnej epoce kamiennej.Robimy sobie tu krótki postój.Zaglądamy gdzie się da i fotografujemy.Po odpoczynku i zdjęciach wędrujemy dalej.








































































Wędrujemy przez wsie,które w swych powieściach opisywała Karolina Světlá.

"Karolina Světlá (właśc. Johanna Rottová, po mężu Johanna Mužáková; ur. 24 lutego 1830 w Pradze, zm. 7 września 1899 tamże) – czeska pisarka i feministka. Siostra Sofie Podlipskiej.
Jest uważana za twórczynię czeskiej powieści. Należała do pisarskiej grupy Majowców. Mentorka Eliški Krásnohorskiej - wprowadziła ją w świat literatury i feminizmu. Jej pierwsza powieść Vesnický román (Wiejska powieść) ukazała się w 1867 roku."-Wikipedia.



























































I tak też docieramy do miejsca zwanego Skalákovna.
Na północnym wschodzie,u podnóża szczytu Mazova horka,na początku XIX wieku,wyrzeźbiono w skale dwa pokoje z trzema oknami.Na zewnętrznej ścianie skalnej znajduje się luneta z 1873 roku.Skalákovna była zamieszkana w latach sześćdziesiątych XIX wieku i stała się znana dzięki historii Karolíny Světlá "Skalák".Oczywiście wchodzimy do środka,oglądamy wszystko i robimy zdjęcia.Jesteśmy trochę zaskoczeni tym miejscem,bo żadne z nas nie spodziewało się takiego "mieszkania" w lesie.Podobno było ono wykorzystywane wiele razy....






















Po opuszczeniu Skalákovny idziemy dalej.Przechodzimy przez Javorník i niespiesznie docieramy do Stareho Dubu-części miasta Český Dub,stąd mamy tylko 2 kilomerty do centrum miasta.
























W ubiegłym roku mieliśmy okazję być w Českim Dubie,a było to tak:
http://podrozedanusiiradka.blogspot.com/2013/09/europejskie-dni-dziedzictwa-dzien-czeski.html
Dziś kiedy docieramy do centrum miasta,po krótkim spacerze i zrobieniu zdjęć rozsiadamy się na ławce na przystanku autobusowym.Chroni on nas deszczu,który akurat sobie zaczął padać,a poza tym musimy trochę poczekać na autobus jadący do Liberca.Zakładam na siebie kurtkę,bo dziwnie zrobiło mi się zimno,opieram głowę na ramieniu Radka i zasypiam,w ten sposób przeczekuję przyjazd naszego transportu.




































Kiedy przyjeżdża nasz autobus,Radek mnie budzi.Wsiadamy do niego,kupujemy bilety i jedziemy nim do Liberca.Tu mamy przesiadkę na pociąg jadący do Jablonca nad Nisou,a stąd do Tanvaldu,gdzie stoi nasze autko odjeżdżamy komunikacją zastępczą.Wszystko sprawnie i bez problemów.
W Tanvaldzie wsiadamy do samochodu i jedziemy ku granicy.Kiedy jesteśmy już w Polsce,dzwonię do Tatki Radka i mówię Mu że wracamy.

Tak kończy się kolejny etap naszej Jakubowej Drogi,kolejny wciąż przed nami,więc do zobaczenia niebawem :)

Pozdrawiamy wszystkich serdecznie i cieplutko,życząc miłej lektury :)

Danusia i Radek :)