niedziela, 10 lutego 2019

I nas poniosło....cz.II :)

Przespana noc zregenerowała nasze siły.Wstajemy dość wcześnie.Na spokojnie kąpiemy się-nasi sąsiedzi jeszcze śpią.Pakujemy plecaki,ubieramy się,oddajemy klucz i wychodzimy na dwór.Idziemy w kierunku przystanku autobusowego,chwilkę czekamy na autobus nr 29,a gdy przyjeżdża,wsiadamy do niego,kasujemy bilety i rozsiadamy się wygodnie.
Tak rozpoczynamy drugi dzień naszej niezwykłej przygody :)
Jak było wczoraj,można zobaczyć tu: https://podrozedanusiiradka.blogspot.com/2019/02/i-nas-ponioso.html
Podróż do stacji kolejowej mija nam szybko.Patrzymy przez okna i rozpoznajemy miejsca,gdzie wczoraj byliśmy.Białystok stał się nam bliski i znajomy,ależ to cudowne uczucie :)
Wysiadamy z autobusu nieopodal dworca kolejowego i idziemy do kasy zapytać o miejscówki na konkretny pociąg,odjeżdżający z Piotrkowa Trybunalskiego do Wrocławia.I cóż się dzieje??-nie ma!!!,nie ma wolnych miejsc!!! Patrzymy na siebie zawiedzeni i rozczarowani,ale Pani widząc nasze miny,mówi:-Niech się Państwo nie martwią.Podejdźcie do Konduktora i zapytajcie o miejsca.W pociągach są takie nienumerowane,więc nie powinno być problemu.
Dziękujemy,kupujemy sobie kawę w automacie i po jej wypiciu idziemy na peron,gdzie stoi już nasz pociąg.Wsiadamy do niego-jest pusto i zajmujemy nasze miejscówkowe miejsca.Zanim pociąg ruszy,wagony powoli się zapełniają,a kiedy o wyznaczonej godzinie ruszamy,miejsca są prawie wszystkie zajęte.Obok nas nikt nie siada,więc mamy nadzieję że będzie nam dane siedzieć koło siebia.Złudna to nadzieja,bo na kolejnej stacji obydwa miejsca już są zajęte.No cóż,nie mamy na to wpływu,najważniejsze że jedziemy.Każde z nas w jakiś sposób umila sobie podróż.Oboje podziwiamy cudny wschód słońca,ja oczywiście robię parę zdjęć telefonem,a później z nudów "studiuję" pojawiający się na monitorze tekst.








































I tak na monitorze pokazują się obrazki z savoir-vivru kolejowego,co można przeczytać w najnowszym Magazynie pokładowym "W Podróż z PKP Intercity" oraz to co jest niesamowicie ważne dla pasażera-prędkość z jaką jedziemy.Nic natomiast nie ma o stacjach do których dojeżdżamy.Brak jakiejkolwiek informacji,a poza tym zauważyliśmy że pociąg "mówi": "Uwaga! Zbliżamy się do stacji!"-i to wszystko.Jeśli nie wiesz o której godzinie ma przyjechać do konkretnego miasta,to kiepski z Ciebie pasażer kolejowy!!! Nie to,że się czepiamy,ale wydaje nam się że IC jest daleko za naszymi KD.I kiedy tak sobie "studiujemy" monotor,do naszych uszu dociera komunikat (Pani Konduktor wędruje przez cały skład i wszystkim osobiście to ogłasza),że w Warszawie Wschodniej będziemy musieli się przesiąść do innego pociągu,oczywiście zajmując te same miejsca w tych samych wagonach.Spoglądamy na siebie,uśmiechając się,bo nasi współtowarzysze podróży akurat w Warszawie Wschodniej kończą podróż i jest szansa że usiądziemy obok siebie i będziemy mogli ze sobą rozmawiać.Kiedy docieramy do stacji,przesiadamy się i cierpliwie czekamy aż pociąg ruszy,cały czas mając nadzieję że obok nas nikt nie usiądzie.Och jakaż to jest płonna nadzieja....Tuż przed odjazdem,na siedzenie obok mnie siada dość miła,młoda Pani,króra od razu wyjęła z torebki jedzenie.Radek natomiast nie miał szczęścia,do Niego podeszła młoda kobieta w garniturze,z rozmachu machnęła Mu ręką przed nosem,rozkładając sobie stolik,na którym postawiła swoją kawę i patrząc na Radka powiedziała:-Walizka!-pokazując oczywiście wzrokiem na swój bagaż.Mój Radek oczywiście zaskoczony takim zachowaniem,nawet nie drgnął-chociaż kilku innym pasażerkom walizki wrzucał bez proszenia i rozkazów-,więc Pani powtórzyła drugi,a po chwili i trzeci raz.I cóż mój Radek miał zrobić??,wziął bagaż i położył  go na półkę,a Pani nie mówiąc "dziękuję" rozsiadła się wygodnie na fotelu,rozłożyła laptopa i zaczęła przeglądać w nim kodeks prawa rodzinnego.
No cóż,współpasażerów podróży sobie nie wybieramy :(






Cieszymy się kiedy,moja współpasażerka wysiada na stacji w Skierniewicach i nikt nie siada obok mnie.Radek przysiada się do mnie-możemy w końcu cieszyć się wspólną podróżą.Rozmawiamy,tak jak byśmy się nie widzieli z tydzień czasu.Radość nasza trwa do Koluszek.Tu wsiada Pani,która ma miejscówkę obok mnie,ale widząc nas rozgadanych i szczęśliwych,siada na innym miejscu-nie na tym,na którym wcześniej siedział Radek.I tak dojeżdżamy do Piotrkowa Trybunalskiego.Oboje zbieramy się dość szybko do wyjścia,nie dając żadnych szans Pani,która siedziała wcześniej obok Radka by Mu kazała ściągać walizkę-bo też akurat wysiadała w Piotrkowie Trybunalskim.Kiedy jesteśmy na peronie,na spokojnie zapinamy kurtki i zakładamy plecaki i idziemy w kierunku budynku dworca.W kasie pytamy o miejscówki na konkretny pociąg i kiedy słyszymy że nie ma,prosimy Panią by sprawdziła czy coś się znajdzie z kolejnej stacji.I tu od razu nam się "obrywa".Pani zła jak osa,prawie krzycząc mówi nam że nie będzie patrzeć,bo Jej nie wolno tego robić,po czym każe nam odejść od okienka.No cóż,będziemy musieli jakoś sobie później radzić,a teraz ruszamy "w miasto" :)

"Piotrków Trybunalski - miasto położone w środkowej części Wyżyny Łódzkiej, na pograniczu historycznych dzielnic państwa polskiego, liczy obecnie ok. 80 tysięcy mieszkańców i zajmuje obszar o powierzchni 68 km2. Legenda przypisuje założenie miasta, żyjącemu w I połowie XII wieku, potężnemu możnowładcy polskiemu Piotrowi Duninowi zwanemu Włostowicem, który pokutując za czyn nierycerski, miał w Polsce wybudować 77 kościołów, w tym najstarszy kościół w Piotrkowie pod wezwaniem św. Jakuba. To od jego imienia ma pochodzić patronimiczna nazwa miasta, której drugi człon: Trybunalski , został nadany w czasach nowożytnych dla upamiętnienia Trybunału Koronnego - najwyższego sądu dawnej Rzeczypospolitej - mającego tutaj swoją siedzibę przez 214 lat, poczynając od 1578 roku aż do katastrofy państwa polskiego u schyłku XVIII wieku.Historyczne początki Piotrkowa nie są znane, a pierwsza informacja o nim spotkana w źródłach historycznych, pochodzi z przywileju księcia krakowskiego wystawionego w 1217 roku, który potwierdza wyrok sądu książęcego, korzystny dla położonego blisko, nad Pilicą, klasztoru cystersów w Sulejowie.
W ciągu XIII wieku Piotrków rozwinął się w znaczną i ludną osadę, gdzie władcy księstw łęczyckiego i sieradzkiego zwoływali zjazdy rycerskie i odbywali sądy, w czasach, gdy władca był najwyższym sędzią swoich poddanych. Prawdopodobnie w trakcie jednego z takich zjazdów, który w roku 1291 zwołał tutaj książę sieradzki Władysław Łokietek, Piotrków otrzymał przywilej lokacyjny i prawo miejskie, bowiem w początkach XIV wieku, co wynika z dokumentów książęcych, był już miastem i cieszył się opieką władcy.Niestety pierwsze dokumenty miejskie Piotrkowa uległy zniszczeniu około 1400 roku, kiedy wielki pożar zniszczył zabudowę i naruszył mury miejskie stawiane w II połowie XIV wieku za panowania Kazimierza Wielkiego. Wtedy także zbudowana została Fara - najstarszy z piotrkowskich kościołów, którego mury bywały świadkami wydarzeń mających znaczenie dla królestwa polskiego, tu bowiem uroczystymi nabożeństwami zaczynały się w XV i XVI wieku zjazdy generalne szlachty polskiej i obrady sejmowe, a później sesje Trybunału Koronnego. Tu rozpoczynali swoje rządy, obierani władcami na sejmach elekcyjnych, potomkowie Władysława Jagiełły, który w 1404 roku potwierdził wszystkie dawne przywileje Piotrkowa i nadał jego mieszkańcom prawo magdeburskie, zapewniające samorząd i królewską opiekę. Tu składali pierwsze hołdy władcom Rzeczypospolitej wielcy mistrzowie Zakonu Krzyżackiego.
Według najnowszych badań prof. Wacława Uruszczaka, wybitnego historyka prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, pierwsze posiedzenie Sejmu w Piotrkowie odbyło się 25 lat wcześniej niż pierwotnie sądzono. Jak podaje Centrum Informacyjne Sejmu, 9 października 1468 r. w Piotrkowie zebrani reprezentanci szlacheccy po raz pierwszy obradowali oddzielnie, jako osobna izba poselska. Zebranie się na Sejmie Walnym posłów, wybranych wcześniej na sejmikach ziemskich (reprezentujących tym samym cały stan szlachecki) i wyposażonych w instrukcję poselską oraz obradujących oddzielnie jako osobna izba poselska, pozwala uznać ten Sejm Walny za początek polskiego parlamentaryzmu.
Na zjeździe generalnym zwołanym do Piotrkowa przez króla Jana Olbrachta w styczniu 1493 roku nastąpiło ostateczne ustalenie kształtu parlamentu polskiego z podziałem na Izby Senacką i Poselską. Te wydarzenia powodowały, że Piotrków był w tym okresie drugą - polityczną stolicą królestwa. Nic dziwnego, że wieki XV i XVI to najlepszy okres w dziejach miasta, które pomimo trapiących je klęsk żywiołowych, pod koniec XVI wieku liczyło ponad 3000 mieszkańców w obrębie murów miejskich i na rozległych przedmieściach. Upadek miasta przyniosły dopiero klęski żywiołowe i skutki wojen ze Szwecją toczonych w XVII i początkach XVIII wieku. Wielki pożar we wrześniu 1786 roku zniszczył barokową zabudowę Starego Miasta, które odbudowane w początkach XIX wieku, zachowało tylko średniowieczny układ urbanistyczny i zabytkowe kościoły. Miejskie mury obronne, które utraciły swoje znaczenie i były w złym stanie technicznym, zostały rozebrane przed 1827 rokiem, a ratusz - dawna siedziba Trybunału Koronnego po 1867 roku z polecenia władz gubernialnych. W tym trudnym dla miasta okresie pewnego splendoru dodawały mu, powstałe w na przełomie XVII i XVIII wieku, kolegia jezuitów i pijarów kształcące młodzież szlachecką ze znacznej połaci kraju. W XVIII wieku pobierali tu nauki ludzie, którzy zapisali się w historii Polski jako ważne postacie życia politycznego i naukowego jak Stanisław Konarski - reformator oświaty, lub Tomasz Maruszewski i Stanisław Małachowski współtwórcy Konstytucji 3 Maja.
W okresie rozbiorów, Piotrków uzyskał możliwości rozwoju i odzyskał w pewnym stopniu dawne znaczenie po przeprowadzeniu przez miasto w 1846 roku pierwszej w Polsce linii kolei tzw. warszawsko-wiedeńskiej i posadowieniu tutaj siedziby władz utworzonej w 1867 roku guberni piotrkowskiej, która funkcjonowała do wybuchu I wojny światowej.
W tym okresie powiększony został kilkakrotnie obszar zabudowy miejskiej Piotrkowa, powstało nowe centrum pomiędzy Starym Miastem i linią kolejową, rozwinęły się zakłady przemysłowe, a ludność miasta wzrosła do 40 tys.
W okresie I wojny światowej, Piotrków znajdując się pod okupacją austro-węgierską, ponownie zyskał znaczenie ośrodka politycznego, będąc miejscem szczególnie ożywionej działalności patriotycznej i rekrutacji Legionów Polskich. Tutaj mieściły się Departament Wojskowy Naczelnego Komitetu Narodowego, Komenda Legionów Polskich, działały szpitale i szkoły wojskowe, a piotrkowskie drukarnie wydawały tysiące publikacji, które rozchodziły się na cały okupowany kraj.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, Piotrków jako miasto powiatowe w województwie łódzkim, stracił swoje dotychczasowe znaczenie centrum administracyjnego i ośrodka politycznego.

Najważniejsze wydarzenia:
VIII w. – pierwsze osady ludności słowiańskiej
1217 – pierwsza pisemna wzmianka o Piotrkowie (dokument Leszka Białego dla opactwa cystersów w Sulejowie)
1262 – włączenie Piotrkowa do Księstwa Sieradzkiego
XIII/XIV w. – prawa miejskie (dokładna data nieznana z powodu zniszczenia odpowiedniego aktu)
1313 – Władysław Łokietek określa Piotrków jako miasto
1346-1347 – spisano statuty piotrkowskie
1404 – odnowienie praw miejskich przez Władysława Jagiełłę
1442-1628 – miejsce odbywania synodów prowincji gnieźnieńskiej
1467 – ratyfikacja pokoju toruńskiego
9 października 1468 r.  - zebrani reprezentanci szlacheccy po raz pierwszy obradowali oddzielnie, jako osobna izba poselska. Data uznawana za początek polskiego parlamentaryzmu
1469 1 grudnia – na sejmie wielki mistrz Henryk VI Reuss von Plauen złożył hołd lenny Kazimierzowi IV Jagiellończykowi
1470 20 listopada – na sejmie wielki mistrz Henryk VII Reffle von Richtenberg złożył hołd lenny Kazimierzowi IV Jagiellończykowi
1493 – pierwsze posiedzenie dwuizbowego parlamentu w Piotrkowie
1578 – utworzenie Trybunału Koronnego dla Wielkopolski
1655 i 1657 – zajęcie miasta przez wojska szwedzkie (potop szwedzki)
1702 – ponowne zajęcie miasta przez wojska szwedzkie (III wojna północna)
1793 – II rozbiór Polski, włączenie Piotrkowa do zaboru pruskiego tzw. Prusy Południowe)
1807 – włączenie Piotrkowa do Księstwa Warszawskiego (departament kaliski)
1815 – włączenie Piotrkowa do Królestwa Polskiego (województwo kaliskie)
1846 2 września – odjazd pierwszego pociągu Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej z dworca piotrkowskiego
1867 13 stycznia – utworzenie guberni piotrkowskiej, obejmującej m.in. Łódź, Częstochowę i Zagłębie Dąbrowskie
1873 5 stycznia – rozpoczęcie wydawania "Tygodnia"
1905 1 lutego – początek strajku szkolnego
1914 – w pierwszych miesiącach I wojny światowej Piotrków kilkakrotnie opanowywały wojska niemieckie i ponownie rosyjskie, ostatecznie zajęty w grudniu przez wojska austriackie
1915 – umiejscowienie w Piotrkowie siedziby Departamentu Wojskowego Naczelnego Komitetu Narodowego, największy w historii rozwój piotrkowskiego ośrodka wydawniczo-prasowego
1918 2-5 listopada – rozbrojenie okupantów austriackich
1919 2 sierpnia – włączenie Piotrkowa do województwa łódzkiego
1939 :
W dniach 2-4 września nieustanne bombardowania miasta. Zniszczono około 200 budynków mieszkalnych i użyteczności publicznej
5 września Bitwa pod Piotrkowem Trybunalskim i zajęcie miasta przez Wehrmacht, początek okupacji hitlerowskiej
(wg różnych źródeł: 30 września, 5 lub 8 października) – utworzenie pierwszego getta żydowskiego w okupowanej Europie
26 października włączenie Piotrkowa do Generalnego Gubernatorstwa
1942 14-29 października – likwidacja getta piotrkowskiego (ok. 20 tys. Żydów wywieziono do obozu zagłady w Treblince, 3500 pozostało w tzw. "małym getcie", zlikwidowanym w 1944)
1945 18 stycznia – wkroczenie do Piotrkowa Armii Czerwonej i Wojska Polskiego. Wyzwolenie Piotrkowa uczczono w Moskwie 20 salwami z 224 dział
Piotrków siedzibą istniejącej do 1953 wiejskiej gminy Uszczyn
1967 11 czerwca – Rada Państwa nadaje miastu, w roku 750 lecia jego istnienia, Order Sztandaru Pracy I klasy za „zasługi w rewolucyjnym ruchu robotniczym i w walce z hitlerowskim okupantem oraz w uznaniu wkładu w budownictwo socjalistyczne”
1973 – 1977 – Piotrków siedzibą gminy wiejskiej Piotrków Trybunalski
1975 1 czerwca – utworzenie województwa piotrkowskiego
1979 9 września – Dożynki Centralne z udziałem I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Rozbudowa miasta m.in. stadionu i amfiteatru miejskiego oraz budowa węzła na Gierkówce
1981
IV Śmigłowcowe Mistrzostwa Świata
utworzenie Wydziału Zamiejscowego Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Kielcach
1985 – pierwsze w Polsce mistrzostwa breakdance
1997 – przekształcenie Wydziału Zamiejscowego WSP w Filię WSP (od 2000 filia Akademii Świętokrzyskiej, od 2008 filia Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego Jana Kochanowskiego w Kielcach)
1999 1 stycznia – likwidacja województwa piotrkowskiego, ponowne wejście Piotrkowa w skład województwa łódzkiego
2017 – uroczystości 800-lecia miasta."-tekst ze strony: http://www.piotrkow.pl/nasze-miasto-t70/historia-miasta-t196

Opuszczamy budynek dworca i kiedy przechodzimy na drugą stronę ulicy,mówię do Radka że czuję się jak bym miała deja vu.Okolica dworca kolejowego jest niesamowicie podobna jak w Radomsku,tylko wieża ciśnień stoi w innym miejscu...I właśnie ją idziemy najpierw obejrzeć z zewnątrz i sfotografować,a przy okazji przysiadam na ławce "niepodległa".

"Ławka niepodległości stanęła w Piotrkowie.
Piotrków Trybunalski dołączył do miast, gdzie postawiono ławkę niepodległości. To projekt Ministerstwa Obrony Narodowej.
Piotrków jest jednym z 36 samorządów, którym resort obrony przyznał na ten cel dofinansowanie. - Ławka niepodległości jest pewnym elementem, który ma oddać hołd i cześć wybitnym przywódcom, politykom naszego państwa oraz tym, którzy wnieśli istotny wkład w odzyskanie przez Polskę niepodległości - mówi wiceprezydent Piotrkowa Trybunalskiego Andrzej Kacperek.
Wiceprezydent tłumaczy, że ławka niepodległości oprócz funkcji rekreacyjnej będzie pełnić też funkcję edukacyjną. To ławka multimedialna. - Będzie można usiąść w przyjemnych warunkach przyrody, ale także uruchomić dostępne materiały dotyczące m.in. roli Piotrkowa w latach 1914-1918 jeśli chodzi o odzyskanie niepodległości. Wszyscy pamiętamy, że Piotrków był bardzo prężnym ośrodkiem myśli niepodległościowej.
Piotrkowska ławka niepodległości stanęła przy wieży ciśnień. Ma wmontowany głośnik, z którego po uruchomieniu można usłyszeć „Marsz Pierwszej Brygady”. Posiada też port USB i gniazdo Wi-Fi. Koszt ławki to ponad 33 tys. zł. Dofinansowanie, które uzyskało miasto to ponad 26 tys. zł."-tekst ze strony: https://www.radiolodz.pl/posts/49628-lawka-niepodleglosci-stanela-w-piotrkowie

"Wodociągowa wieża ciśnień wybudowana w latach 1925 – 1927. Zaprojektowana przez Władysława Leszka Horodeckiego (który przygotował także projekt hali targowej w Piotrkowie). Cylindryczny, stalowy, nitowany zbiornik ma pojemność 1.860 m³. Budowa wodociągów sfinansowana była z pożyczki udzielonej przez nowojorską firmę „Ulen & Co.”, z którą rząd polski podpisał umowę dotyczącą sfinansowania w kilku wybranych polskich miastach inwestycji sprzyjających unowocześnieniu infrastruktury i podniesieniu standardów sanitarno-zdrowotnych. Wieża pełniła rolę zbiornika wyrównawczego ciśnienia w sieci i nierównomierności dobowego zużycia wody. Stanęła w centrum, nieopodal dworca i ul. Słowackiego. Została wzniesiona na planie koła, w formie nawiązującej do renesansu. W dolnej części wysokiego korpusu wyraźnie wyodrębniona została część cokołu, w części środkowej umieszczono wąskie okna rozmieszczone w elewacji wzdłuż linii wznoszącej się spiralnie ku górze. Najbardziej ozdobna jest partia stanowiąca zwieńczenie wieży – rozmieszczono tu kilkanaście okienek oddzielonych od siebie krótkimi pilastrami. Elementem wieńczącym jest gzyms na kroksztynach. W tej części umieszczono także herb Piotrkowa.-(na podstawie artykułu Witolda P. Glinkowskiego „Amerykanie w Piotrkowie” w miesięczniku Spotkania z zabytkami nr 9 z 2001 r.)
W 2008 r. przeprowadzono remont wieży, w ramach którego odnowiono elewację, wymieniono dach oraz okna i drzwi wejściowe. Niestety wieża ciśnień nie została udostępniona zwiedzającym, nie został i nie jest przewidywany remont wnętrza obiektu, w którym wciąż znajduje się potężny zbiornik na wodę."-tekst ze strony: http://wiezecisnien.eu/lodzkie/piotrkowtrybun_wodociag/












Po zrobieniu zdjęć ruszamy w kierunku centrum miasta.Wędrujemy ulicą Słowackiego,oglądamy kamienice przy niej ulokowane i niespiesznie docieramy do cerkwi pw. Wszystkich Świętych.

"Cerkiew Konkatedralna Wszystkich Świętych – prawosławna cerkiew parafialna w Piotrkowie Trybunalskim. Należy do dekanatu Łódź diecezji łódzko-poznańskiej Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Jest cerkwią konkatedralną tejże diecezji.
Zlokalizowana przy ulicy Juliusza Słowackiego 15. Wzniesiona w latach 1844–1847, a rozbudowana według projektu rosyjskiego architekta Iwana Wasiljewicza Sztrema w latach 1867–1869.
Powstanie parafii prawosławnej w Piotrkowie związane jest z grupą Greków, która przybyła do Piotrkowa z Macedonii w połowie XVIII wieku. Król Stanisław August zezwolił na otwarcie w 1788 prawosławnej placówki duszpasterskiej na strychu prywatnego domu, własności rodziny Grabowskich przy obecnym Placu Stefana Czarnieckiego (dawna ul. Krótka) 10. Pierwszym proboszczem został hieromnich Grzegorz, pochodzący z wyspy Chios, mnich jednej ze wspólnot Athosu. Sprawował on swoje obowiązki do śmierci w 1832. Jego obowiązki przejął rosyjski duchowny, ks. Żadziński. Do 1839 parafia piotrkowska, jako etnicznie grecka, nie podlegała lokalnym strukturom Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Dopiero po wymienionej dacie została w niej włączona, co oznaczało usunięcie z liturgii języka greckiego.
W miarę wzrostu liczby Rosjan zamieszkujących na stałe w Piotrkowie (kupców, urzędników, wojskowych), sprowadzanych po upadku powstania listopadowego, konieczna stała się budowa większej cerkwi prawosławnej oraz organizacja cmentarza tego wyznania. W latach 1844–1847 powstała świątynia utrzymana w stylu neobizantyńskim, na planie krzyża greckiego. Autorami projektu budynku byli architekci Marczewski i Gołoński. Obiekt stanął na placu przy ul. Kaliskiej (obecna Juliusza Słowackiego), na gruncie wykupionym za 5 tys. rubli od zakonu pijarów. We wnętrzu świątyni znajdował się jednorzędowy drewniany ikonostas z dwunastoma ikonami napisanymi przez Aleksandra Kokulara. Poświęcenie obiektu miało miejsce 28 listopada 1848.
Wskutek dalszego wzrostu liczby Rosjan cerkiew wzniesiona w latach 40. XIX w. stała się zbyt mała. W 1869, po powstaniu guberni piotrkowskiej, przystąpiono do jej rozbudowy. Sfinansował ją polski przedsiębiorca Ignacy Markiewicz. Plan obiektu uległ przekształceniu wskutek wydłużenia ramion – z krzyża greckiego stał się krzyżem łacińskim. Od północy, południa i wschodu przesunięto ściany obiektu o siedem metrów, dostawiono przedsionek, nad którym wzniesiono dzwonnicę z czterema freskami w niszach (przedstawiały Świętych Cyryla i Metodego, św. Włodzimierza i św. Aleksandra Newskiego). Nad głównym wejściem znalazła się ikona Chrystusa Zbawiciela. Zmodyfikowano wnętrze świątyni, m.in. wykonując na ścianach nową polichromię i dziewięć fresków. Wstawiono trzy piece kaflowe i wymieniono posadzkę na marmurową. Na dzwonnicy powieszono dziewięć dzwonów. Nowy ikonostas wykonał Sieriebriakow, ikony do niego – Wasiljew.
Łączny koszt rozbudowy zamknął się w kwocie 24 tys. rubli. 9 grudnia 1870 budynek został ponownie poświęcony. W nowym kształcie był przeznaczony dla równoczesnego uczestnictwa 400 wiernych w nabożeństwie.
W 1886 cerkiew Wszystkich Świętych (określana w publikacjach XIX-wiecznych także mianem soboru) została odremontowana z inicjatywy generał-gubernatora piotrkowskiego i proboszcza miejscowej parafii ks. Stiepana Romanskiego. Dokonano wówczas naprawy dachu, wzmocnienia głównej kopuły, odnowienia fresków w niszach na kopule, pozłocenia krzyży na świątyni i części dachu dzwonnicy. We wnętrzu wykonano nowe freski opierając się ściśle na wyglądzie starszych, zaś ikonostas i boczne ikony w kiotach oczyszczono. Remont świątyni finansowany był częściowo przez Rosyjskie Towarzystwo Dobroczynne, które przekazało na ten cel 3 tys. rubli. Część materiałów budowlanych przekazały bezpłatnie państwowe zakłady oraz prywatny darczyńca.
22 kwietnia 2007 odbył się w cerkwi uroczysty ingres prawosławnego biskupa, Paisjusza, który został powołany na wikariusza diecezji łódzko-poznańskiej z tytułem biskupa piotrkowskiego. Cerkiew w Piotrkowie została podniesiona do rangi katedry. W uroczystości ingresu wzięli udział przedstawiciele władz miasta, oraz marszałek Sejmu Marek Jurek.
Cerkiew wpisano do rejestru zabytków 7 października 1976 pod nr 265."-Wikipedia.

Po zrobieniu zdjęć na zewnątrz,wchodzimy do środka-drzwi są otwarte.Zatrzymujemy się w przedsionku i przez szyby oglądamy wnętrze.Akurat trwa msza,więc nie chcemy przeszkadzać,a poza tym nie wolno robić zdjęć.Kiedy już nasycimy oczy i opuszczamy świątynię.Kilka zdjęć na zewnątrz i przechodzimy na drugą stronę ulicy.Tu znajduje się ławeczka,jedna z czterech takich samych ławeczek,upamiętniających w 2018 roku jubileusz 800-lecia miasta.Oczywiście robimy sobie z nią zdjęcia i dopiero po nich idziemy dalej.




\



\









I tak sobie niespiesznie idąc,tuż nieopodal cerkwi dostrzegamy biały,reprezentacyjny budynek-jest to budynek sądu.

"...(...)Piotrkowski Pałac Sprawiedliwości to bez wątpienia najpiękniejszy i najbardziej okazały budynek w mieście. Wchodzi w skład kompleksu tworzącego siedzibę sądów okręgowego i rejonowego, który zajmuje przestrzeń pomiędzy ulicami Słowackiego, Toruńską i Sienkiewicza. Jego powierzchnia użytkowa wynosi przeszło 8 tys. m kw. i składają się na nią: trzykondygnacyjny korpus główny budynku wraz z przyległymi doń pawilonami bocznymi, usytuowany przy ul. Słowackiego 5 oraz dwukondygnacyjne skrzydło północno-wschodnie, usytuowane przy ul. Toruńskiej 4. Skrzydło północno-zachodnie zlokalizowane od strony ulicy Sienkiewicza to najnowsza część wspomnianego kompleksu, wzniesiona w 2012 roku kosztem 12 mln złotych. Wracając jednak do Pałacu Sprawiedliwości należy nadmienić, iż został on wybudowany w latach 1906-1907 według projektu architekta gubernialnego Feliksa Nowickiego. Wzniesiony w stylu neoklasycznym nawiązuje do architektury carskiego Petersburga. Jego wnętrza kryją m.in. 24 sale rozpraw, w tym także specjalną salę rozpraw dla niebezpiecznych przestępców, pokoje narad dla sędziów, pomieszczenia dla adwokatów i świadków. Co zaskakujące na jego budowę Piotrków czekał aż 27 lat. Tyle bowiem czasu zajęły procedury, począwszy od wydania zgody na budowę po rozpoczęcie pierwszych prac murarskich.

W latach 1867-1914 Piotrków jako stolica najbogatszej guberni carskiego imperium był również siedzibą sądu, który podlegał ministerstwu sprawiedliwości w Petersburgu. Co jednak ciekawe piotrkowska Temida nie posiadała własnego lokum, jej przedstawiciele posiłkowali się wynajętymi lokalami na terenie miasta, mieszczącymi się w prywatnych kamienicach, jak chociażby w domu Karola Lüdtke przy Bykowskim Przedmieściu (dzisiejsza ul. Wojska Polskiego) czy w domu niejakiego Mazaraki przy ulicy Kaliskiej (obecnie ul. Słowackiego), płacąc od 5 tys. do 8250 rubli rocznie za wynajem („Tydzień” 1891/43 i 1882/5). To właśnie owe wygórowane koszty dzierżawy sprawiły, że lokalne władze sądowe zaczęły poważnie zastanawiać się nad budową własnego gmachu. Pierwsze wzmianki o tych zamiarach pojawiły się w lokalnej prasie pod koniec lat 70. XIX stulecia. – „Ministeryjum Sprawiedliwości w porozumieniu z ministeyjum skarbu, zważywszy, że zamiast płacić tak wysokie komorne (…) daleko byłoby ekonomiczniej wystawić własny gmach na przeniesienie władz sądowych: poleciło w tych dniach przedstawić sobie plan sytuacyjny i anszlak na takowy” – donosił „Tydzień” w numerze 24 z 1879 roku. I dalej informował: – „Rzeczony gmach stanąłby na placu przy ulicy Pocztowej (obecnie ul. Sienkiewicza; przyp. aut.), pomiędzy dzisiejszą pocztą a rządem gubernialnym (chodzi o kamienicę przy ul. Sienkiewicza 7, w tamtym okresie będącą lokum gubernatora i władz gubernialnych; przyp. aut.), i w tym celu ministeryjum spraw wewnętrznych oddaje plac ów do dyspozycyi ministryjum sprawiedliwości”.
Przez niespełna kolejną dekadę trwała wymiana pism pomiędzy Piotrkowem i Petersburgiem. Nikt nie kwestionował konieczności budowy nowej siedziby dla piotrkowskiego sądu, rzecz rozbijała się o fundusze i kwestię ostatecznej lokalizacji budynku, gdyż zaproponowany wstępnie teren przy ulicy Pocztowej okazał się zbyt mały, jak na potrzeby wszystkich wydziałów sądowych, archiwum hipotecznego i biur administracji sądowej.
Ten problem rozwiązano dopiero w 1888 roku. – „Obecnie dowiadujemy się z najlepszego źródła, że pod budowę został wybrany najpiękniejszy i najobszerniejszy z placów w całym mieście, mianowicie plac po dawnym magazynie solnym, naprzeciw ogrodu pobernardyńskiego” – pisał ww. „Tydzień” w wydaniu 20/1888. I dalej zdradzał szczegóły architektoniczne i finansowe planowanego przedsięwzięcia: – „Budowa ma się składać z dwóch gmachów: z korpusu głównego przeznaczonego na pomieszczenie wydziałów cywilnego i kryminalnego oraz sal sesjonalnych i, drugiego mniejszego, mającego pomieścić wydział hipoteczny i kancelaryje rejentów. Budowa rzeczonych gmachów powierzona zostanie przedsiębiorcy prywatnemu, który podejmie się przeprowadzić ją na swój własny rachunek z zastosowaniem planu do potrzeb sądu i pod warunkiem oddania jej na własność ministeryjum sprawiedliwości, które obowiązałoby się całą sumę anszlagową zwrócić przedsiębiorcy wraz z procentami od takowej w przeciągu umówionej ilości lat, sposobem amortyzacyjnym”. Przedstawione wymogi finansowe, jak i oczekiwania carskich władz, co do wielkości inwestycji odstraszyły potencjalnych inwestorów. Przez kolejne trzy lata nie znalazł się ani w Piotrkowie ani na terenie całej guberni piotrkowskiej śmiałek, który chciałby zmierzyć się z projektem. W związku z tym, jak informował lokalny „Tydzień” w numerze 43 z 1891 roku „(…) do prezesa tutejszego sądu okręgowego nadeszło zawiadomienie p. ministra sprawiedliwości, że gmach dla sądu w Piotrkowie będzie wybudowany kosztem skarbu państwa, i że już zaczęto przygotowywać w ministeryjum potrzebne ku temu plany i kosztorysy. Gmach ten powinien być skończonym w r. 1894 tj. w terminie kiedy się kończy kontrakt wynajmu lokalu z p. Lüdtke. (…) Ministeryjum przewiduje jednak, że budowa tego gmachu może nie być skończoną we właściwym czasie i przedłużyć się jeszcze poza wskazany termin, od roku do trzech lat.”
No cóż, ministerialne przewidywania okazały się wielce słuszne. Nie, że nie udało się ukończyć budowy w 1894 roku, nawet jej nie zaczęto do wspomnianego roku. Tak naprawdę pierwsze architektoniczne plany budynku złożono w ministerstwie w Petersburgu w 1901 roku, pierwsze prace murarskie rozpoczęły się zaś jeszcze później, bowiem dopiero w 1906 roku. Tym razem na przeszkodzie stanął piotrkowski magistrat, a właściwie jego opieszałość w przekazaniu placu na własność władzom sądowniczym. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że ów brak pośpiechu ze strony lokalnych włodarzy był wynikiem ich niechęci do planów budowy nowego lokum dla sądu. Sprawa było nieco bardziej skomplikowana. Otóż na terenie tym mieścił się dawny magazyn solny, który na przełomie XIX i XX wieku był podzielony na kilka części i mieściły się w nim m.in. magazyn zarządu wojskowego, prowadzone przez Towarzystwo Dobroczynności dla Chrześcijan tania kuchnia i dom pracy, czyli przytułek dla starców oraz mieszkania magistrackich stróżów. Obok magazynu zlokalizowana była również tzw. gimnastyka strażacka, czyli plac ćwiczebny piotrkowskiej Straży Ogniowej („Tydzień” 1891/9, 1901/33 i 37). Z problem przeniesienia wymienionych „lokatorów” magistrat miasta poradził sobie do jesieni 1901 roku. Przytułek i tania kuchnia znalazły lokum w siedzibie głównej Towarzystwa Dobroczynności (budynek przy dzisiejszej ul. Wojska polskiego 75), zaś strażacy otrzymali plac przy Wrocławskim Przedmieściu (obecnie ul. Jagiellońska), który służył im, jako miejsce ćwiczeń jeszcze do połowy lat 90. XX wieku.
Ponieważ jeszcze w trakcie „porządkowania” placu solnego z Petersburga, stolicy imperium Romanowów, nadeszły niepokojące informacje, iż „(…) do rozpoczęcia budowy gmachu ministeryjum ma przystąpić nie wcześniej jak po latach 3-ch, 4-ch, gdyż na taki właśnie przeciąg czasu fundusz na budowę gmachów sądowych jest już rozdysponowany” („Tydzień” 1900/12), z pomocą Temidzie i miastu chcieli przyjść lokalni przedsiębiorcy. Jak donosił cytowany już wielokrotnie „Tydzień”, w wydaniu 10/1902, „1-go marca r.b. prezes sądu piotrkowskiego przedstawił do Ministeryjum sprawiedliwości starannie wykonane przez architekta gubernialnego p. Feliksa Nowickiego plan i szkice gmachu sądu oraz deklarację pp. Markusa Brauna, Karola Filipskiego, Stanisława Kępińskiego oraz Natana Horowicza, że gotowi są podjąć się budowy, koszta której obliczono w przybliżeniu na 260 tys. rubli, pod warunkiem jeśli ministerjum zatwierdzi plan i kosztorys i zapewni spłacenie czwartej części kosztu budowy po wyprowadzeniu jej pod dach, a pozostałe ¾ tejże sumy w ciągu lat piętnastu rocznemi ratami z 6% od należnej sumy.” We wspomnianym wydaniu lokalnej gazety przybliżono również piotrkowianom wygląd zaprojektowanego budynku – „(…) gmach ma być dwupiętrowy, z pałacowym frontem i wejściem, mieć trzy sale posiedzeń, poczekalnie, odpowiednie pomieszczenia dla wszystkich sześciu wydziałów i w ogóle czynić zadość wymaganiom wygody urzędników sądowych i publiczności.” O tym, jak wielce udany był to projekt świadczy fakt, że nawet dziś, po ponad stu latach od oddania gmachu do użytku publicznego, spełnia on wszystkie rygorystyczne wymogi bezpieczeństwa, w tym przeciwpożarowe i ergonomii pracy.
Budowa piotrkowskiego Pałacu Sprawiedliwości ostatecznie ruszyła zgodnie z założeniami ministerstwa, cztery lata później, w 1906 roku i sfinansowano ją z ww. funduszu na budowę gmachów sądowych. Z tej też racji w obiekcie, w Sali Tradycji Sądownictwa, do dnia dzisiejszego, jest przechowywany portret cara Mikołaja II, jako sponsora budowy obiektu, a tym samym postaci ściśle związanej z historią tegoż gmachu. Swój finalny kształt piotrkowski Pałac Sprawiedliwości zawdzięcza nie tylko Feliksowi Nowickiemu, ale również ówczesnemu miejskiemu budowniczemu Czesławowi Zambrzyckiemu oraz Janowi Fijakowskiemu i Bronisławowi Stawiskiemu. Wykonawcą projektu był łódzki przedsiębiorca budowlany niejaki Tyller. Łączny koszt inwestycji wyniósł 379 868 rubli i 99 kopiejek. Tempo robót murarskich zaś było niemal ekspresowe zważywszy na wielkość obiektu. – „Budowa sądu w Piotrkowie następuje nader szybko; korpus główny podprowadzono już pod drugie piętro, skrzydła boczne jeszcze wyżej. Przed zimą całych gmach ma być skończony i pokryty tak, że pozostanie na rok przyszły wewnętrzne tylko tegoż wykończenie. Robotnicy pracujący przy budowie tego olbrzymiego gmachu pobierają łącznie 2600 do 2700 rubli tygodniowo” – pisał latem 1906 roku „Tydzień” w numerze 26. Front głównej części piotrkowskiego Pałacu Sprawiedliwości zachwyca nie tylko pilastrowaną elewacją z ryzalitem zwieńczonym tympanonem i balustradą, pod którą widnieją  labrysy (obusieczne topory), symbole sędziowskie z czasów Starożytnego Rzymu, ale jego projektant uwieńczył budynek posągiem bogini sprawiedliwości, u nóg której zasiadał rycerz z mieczem i kobieta z opaską na oczach i wagą w dłoniach. Dziś rzeźba, która stoi na szczycie budowli, jest tylko jej swoistą repliką, wykonaną przez prof. Gustawa Hadynę i zamontowaną w tym miejscu w kwietniu 2007 roku. Oryginalna bogini nie przetrwała nawet 10 lat. Można ją podziwiać na zaledwie kilku fotografiach pochodzących z pierwszej dekady XX stulecia. Na zdjęciach czy też widokówkach pochodzących z późniejszego okresu próżno jej szukać nad tympanonem sądu. Rzeźba została zdemontowana, bowiem Tyller, główny wykonawca budowlany sądowego gmachu, stworzył posąg bogini z tak bardzo kruchego materiału, że wkrótce po oddaniu obiektu do  użytku publicznego, poszczególne jego fragmentu z dużym impetem „lądowały” na głowach czy to wchodzących do sądu czy też wychodzących. Trybunalska Temida okazała się więc „słabą kobietą” w dosłownym tego słowa znaczeniu...
Z piotrkowskim Pałacem Sprawiedliwości związany jest również filmowy debiut miasta. Za sprawą słynnego procesu Macocha, jasnogórskiego zakonnika, który zamordował swego kuzyna i którego rozprawa sądowa odbywała się w 1912 roku właśnie w gmachu piotrkowskiego sądu, miasto po raz pierwszy trafiło na duży ekran. Autorem, dziś uznanego za zaginiony, zaledwie 60-metrowego, niemego obrazu, nakręconego z ukrycia, z racji zakazu carskich władz na filmowanie, nakręcił Jan Skarbek-Malczewski. Operatorowi, działającemu na zlecenie ówczesnej wytwórni „Sfinks” udało się sfilmować m.in. gmach piotrkowskiego sądu i wchodzącą doń publiczność. Jedna z kopii materiałów filmowych zrealizowanych w Piotrkowie przez Skarbka-Malczewskiego wynajął od niego właściciel warszawskiego kina „Odeon” z Marszałkowskiej 138 i płacił 100 rubli za jeden dzień ich eksploatacji. Koleje losu najpiękniejszego i najbardziej okazałego gmachu w Piotrkowie nie zawsze były związane z jego sądową funkcją. W okresie I wojny światowej, w 1914 roku w trakcie walk o miasto, w jego wnętrzach był urządzony szpital polowy. Z kolei po zakończeniu II wojny światowej wraz z nastaniem nowej władzy w siedzibie sądu najpierw zainstalowała się Miejska Rada Narodowa, a następnie po utworzeniu w 1975 roku województwa piotrkowskiego, budynek ten był siedzibą Urzędu Wojewódzkiego. Do wymiaru sprawiedliwości powrócił w 1989 roku.
Jednym z charakterystycznych elementów architektonicznych piotrkowskiego Pałacu Sprawiedliwości była usytuowana przed głównym wejściem do gmachu fontanna z charakterystyczną figurką cynowego chłopca, powszechnie określanego mianem amorka. Ów pyzaty nagusek przetrwał I i II wojnę światową, w tym bombardowanie miasta przez samoloty Luftwaffe, nie przetrwał jednak konfrontacji z władzą epoki słusznie minionej. W niewyjaśnionych okolicznościach przepadł w latach 70. XX wieku. Odnalazł się, w sposób równie tajemniczy, dwadzieścia lat później. Gdy w 1989 roku piotrkowski sąd odzyskał swoją dawną siedzibę w poszukiwanie cynowego chłopca włączyli się potomkowie Feliksa Nowickiego. Rzeźbę, porzuconą i poobijaną odnaleziono na terenie ogrodu jednego z przedszkoli przy ulicy Wojska Polskiego. Posąg pozbawiony jednego ze swoich elementów (ryby, którą amorek trzymał w rękach) nie przedstawiał sobą zachwycającego widoku. Czyżby komuś przestał się podobać pyzaty chłopiec? Po pracach konserwatorskich sympatyczny chłopiec odzyskał dawny wygląd i 1995 roku wrócił do sądu, tyle tylko, że na fontannę znajdującą się w patio budynku. Co działo się z amorkiem przez te wszystkie lata jego nieobecności przed Pałacem Sprawiedliwości? Spekulacjom nie ma końca. Jedna z teorii głosi, że zdobił ogródek jednego z lokalnych notabli, a gdy się znudził został po prostu wyrzucony...
Pisząc o piotrkowskim Pałacu Sprawiedliwości nie można na zakończenie nie przypomnieć sylwetki Feliksa Nowickiego, autora projektu tego obiektu, wspaniałego architekta, którego budowle można spotkać na niemal większości ulic piotrkowskiego śródmieścia. Feliks Nowicki, syn Cypriana, pochodził z rodziny szlacheckiej herbu Nowina. Urodził się w Piotrkowie w 1840 roku. Był absolwentem Gimnazjum Rządowego Męskiego, znanego dziś jako I Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego, oraz wychowankiem Carskiej Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu. Był głównym architektem guberni piotrkowskiej. W roku 1896 został także akademikiem. Zakres jego prac obejmował zarówno obiekty sakralne, gmachy użyteczności publicznej, jak i budynki mieszkalne. Przez trzydzieści pięć lat zaprojektował i wybudował więcej niż niejeden architekt. Najstarszy, istniejący do dziś, piotrkowski budynek autorstwa Nowickiego to gmach dawnego Towarzystwa  Dobroczynności dla Chrześcijan, zlokalizowany przy ulicy Wojska Polskiego 75, który wzniesiono w 1889 roku. Inne budynki autorstwa najsłynniejszego piotrkowskiego architekta czasów gubernialnych to stojący tuż obok, przy ulicy Wojska Polskiego 77, gmach dawnej Izby Skarbowej czy stojący przy Alei 3 maja 12 budynek Stowarzyszenia Wzajemnej Pomocy Rzemieślników i Handlujących Miasta Piotrkowa, współczesnym znany bardziej jako siedziba Miejskiego Ośrodka Kultury. Z kolei najnowocześniejszy piotrkowski budynek autorstwa Nowickiego to modernistyczna willa Wanda przy ulicy Dąbrowskiego. Zwieńczona u szczytu kobiecą rzeźbą budowla powstała w 1904 roku, i kosztowała jej ówczesnego właściciela, inżyniera Pętkowskiego, równe 20 tysięcy rubli. Feliks Nowicki tworzył nie tylko Piotrkowie. Kilka lat spędził w Łomży, gdzie zasłynął jako budowniczy oddziału Banku Państwa Rosyjskiego (1886) przy ulicy Dwornej, Szpitala św. Ducha (1886), Gimnazjum Męskiego (1896-1906) oraz Gimnazjum Żeńskiego (1914). Przede wszystkim jednak piotrkowski architekt był twórcą wielu obiektów sakralnych w tym m.in. Sanktuarium w Krypnie (1881-1885) oraz kościołów w Goworowie (1881-1888), Grocholicach (1898-1908), Kamieńsku (1899-1904), Rozprzy (1914-1919), Sulejowie, Bęczkowicach i Rędzinach. Żoną Nowickiego była Helena Tomczyńska, mieli trójkę dzieci, dwie córki i syna. Architekt zmarł 31 maja 1920 roku w Piotrkowie. Jego grób, wykonany przez znanego mistrza sztuki kamieniarskiej Franciszka Cynglera znajduje się  jednak w Warszawie na słynnych Powązkach."-tekst ze strony: https://www.epiotrkow.pl/news/Jedyny-taki-palac-w-miescie-,21519
Po zrobieniu kilku fotek,wędrujemy dalej i po drugiej stronie ulicy znajdujemy Sanktuarium Matki Bożej Piotrkowskiej.Nie wchodzimy do środka,bo akurat trwa msza,więc i tak byśmy nie mogli zobaczyc wnętrza.Przechodzimy więc przez ruchliwą drogę i zatrzymujemy się przy ławeczce z filmowym Kwinto grającym na trąbce.Robimy zdjęcia i tak odkrywamy "filmowy Piotrków" :)

"W ciągu przeszło 50 lat, od 1957 roku Piotrków Trybunalski wielokrotnie był miejscem pracy ekip filmowych, zarówno polskich jak i zagranicznych. Nad Strawą zrealizowano zdjęcia do ponad 20 filmów, w tym 8 seriali, 1 filmu krótkometrażowego i 19 filmów pełnometrażowych - 15 polskich, 4 zagranicznych. Piotrków gościł znakomitych reżyserów, operatorów, scenografów i aktorów. Również mieszkańcy miasta wielokrotnie brali udział w realizacji filmowych produkcji.
 „Piotrków oprócz urody piotrkowianek ma wspaniałą topografię. Jest bardzo fotogeniczny, jeśli chodzi o perspektywę, obrazy. Starówka zaskakuje nieoczekiwanymi perspektywami, zamknięciami ulic, frontonami domów, ciekawymi podwórkami, przejściami, kontrastami…”
reżyser Stanisław Różewicz
Piotrków Trybunalski 18 września 2004
- 1957 - „Ewa chce spać” (Rynek Trybunalski); filmowy debiut reżysera Tadeusza Chmielewskiego nagrodzony Złotą Muszlą, Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Filmów Fabularnych w San Sebastian. Surrealistyczna komedia o perypetiach tytułowej Ewy, uczennicy Technikum Geodezyjnego, która w przeddzień rozpoczęcia roku szkolnego poszukuje noclegu w dziwnym mieście i napotyka na swej drodze kilka niezwykłych osób, m.in. początkującego złodzieja Lulka i sympatycznego policjanta Piotra. Film był aktorskim debiutem Barbary Kwiatkowskiej, Kaliny Jędrusik i Jeremiego Przybory.
- 1960 - „Świadectwo urodzenia” (Dworzec PKP, perony); dramat wojenny, uznawany za najlepszy film w reżyserskiej karierze Stanisława Różewicza i dzieło wręcz unikatowe w skali światowej. Autorem scenariusza był brat reżysera, Tadeusz Różewicz. Składająca się z trzech nowel opowieść o wojnie widzianej oczyma dziecka została nagrodzono m.in. Złotym Lwem, Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Filmów Dziecięcych w Wenecji oraz nagrodą FIPRESCI (nagroda krytyków filmowych) w Cannes.
- 1963 - „Echo” dramat psychologiczny, wyreżyserowany przez Stanisława Różewicza, na podstawie scenariusza Tadeusza Różewicza. Opowieść o uznanym adwokacie, który musi stawić czoło oskarżeniom o współpracę z gestapo w czasie II wojny światowej i który próbuje udowodnić, że ostrzegł zadenuncjowana przez siebie osobę. Odtwórca głównej roli, Wieńczysław Gliński, za tą kreację otrzymał nagrodę aktorską na Międzynarodowym Festiwalu Filmów w Karlovych Varach.
- 1964 - „Życie raz jeszcze” (ul. Strończyńskiego, ul.Sieradzka, ul.Rycerska) dramat polityczny, jeden z najlepszych filmów rozrachunkowych reżysera Janusza Morgensterna. Tuż po premierze zatrzymany na 20 lat „na półce” przez PRL-owską cenzurę. Autorem scenariusza był Roman Bratny. Film opowiada o dramatycznych losach trojga ludzi na tle politycznych przemian w kraju tuż po zakończeniu II wojny światowej. Idealistyczny komunista Jakuszyn, były pilot RAF-u Piotr i młoda działaczka ZWM Anna, osobiście doświadczają wypaczeń okresu stalinowskiego. Główne role zagrali Andrzej Łapicki, Ewa Wiśniewska i Tadeusz Łomnicki.
- 1965 - „Potem nastąpi cisza” (ul. Rwańska, Rynek Trybunalski, ul. Łazienna Mokra, ul. Starowarszawska, ul. Żelazna, ul. Towarowa); dramat psychologiczny, drugi film nakręcony przez Janusza Morgensterna w Piotrkowie. Wojenna opowieść o nowo formowanym Wojsku Polskim, politycznych konfliktach roku 1944 i nieufności pomiędzy partyzantami AK i GL, była aktorskim debiutem Marka Perepeczki. W filmie zagrali również m.in. Daniel Olbrychski, Barbara Brylska, Tadeusz Łomnicki i Witold Pyrkosz. Zarówno reżyser obrazu, jak i autor zdjęć, Jerzy Wójcik, otrzymali nagrodę Ministra Obrony Narodowej II stopnia.
- 1965 - „Święta wojna" (Starówka, pl. Kościuszki, pl. Czarnieckiego, ul. Farna, pl. Niepodległości, stadion KS "Concordia"); pierwsza polska pełnometrażowa komedia piłkarska wyreżyserowana przez Juliana Dziedzinę z udziałem największych gwiazd rodzimego kina. W przezabawnej opowieści o potyczkach kibiców dwóch śląskich drużyn „Naprzodu” i „Sparty” zagrali: Elżbieta Czyżewska, Zdzisław Maklakiewicz, Roman Kłosowski, Mieczysław Czechowicz, Jacek Fedorowicz, Andrzej Kopiczyński, Tadeusz Kalinowski, Ludwik Benoit, Krystyna Feldman, Bolesław Płotnicki. W roli komentatora na stadionie wystąpił legendarny Jan Ciszewski.
- 1965 - „Piwo” (Dworzec PKP, wnętrza i perony); nowela filmowa wyreżyserowana przez Stanisława Różewicza w oparciu o opowiadanie Tadeusza Różewicza. Jeden z nielicznych filmów w rodzimej kinematografii, który poddaje w wątpliwość stereotyp Polaka, niezłomnego bohatera walczącego z niemieckim okupantem w czasie II wojny światowej. Bohaterem opowieści jest Henryk, mężczyzna, który widział jak hitlerowiec policzkuje jego matkę, i który nie zrobił nic by jej pomóc.
- 1970 – „Doktor Ewa” (ul. Rakowska, Rynek Trybunalski, ul. Grodzka, ul. Śląska); pierwszy polski serial obyczajowy o tematyce medycznej, w całości wyreżyserowany przez Henryka Klubę. 9 -odcinkowa opowieść o młodej lekarce, która rezygnując z kariery w stołecznym szpitalu, podejmuje się pracy samodzielnego lekarza na prowincji. Odtwórczyni tytułowej roli Ewa Wiśniewska otrzymała nagrodę aktorską czechosłowackiego czasopisma (tygodnika) „Kvety”.
- 1970 - „Jak daleko stąd, jak blisko” (Huta Szkła Gospodarczego „Hortensja”); dramat psychologiczny, w reżyserii Tadeusza Konwickiego uznawany za jedno za najbardziej śmiałych formalnie dzieł polskiej kinematografii lat 70. Zrealizowana w konwencji snu opowieść o człowieku, który chcąc wyjaśnić przyczyny samobójstwa przyjaciela odbywa symboliczną podróż w przeszłość i głąb samego siebie. W rolach głównych wystąpili: Andrzej Łapicki, Gustaw Holoubek, Maja Komorowska, Ewa Krzyżewska, Edmund Fetting. Film zdobył m.in. nagrodę specjalna za scenariusz na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Autorskich w San Remo.
- 1980 - „Jan Serce” (Rynek Trybunalski, południowa pierzeja); jeden z najsłynniejszych polskich seriali obyczajowych, wyreżyserowany przez Radosława Piwowarskiego, z muzyką Seweryna Krajwewskiego. Rolę tytułowego bohatera, warszawskiego kanalarza, naiwnego idealisty poszukującego swojej drugiej połówki, zagrał Kazimierz Kaczor. W pozostałych rolach wystąpili m.in. Jadwiga Kuryluk, Jan Himilsbah, Włodzimierz Musiał, Anna Nehrebecka, Jadwiga Jankowska- Cieślak.
- 1982 - „Vabank” (ul. Sieradzka: „Złoty Róg”, Galeria); komedia w stylu retro, reżyserski debiut Juliusza Machulskiego. Opowieść o kasiarzu Kwinto, który przy pomocy grupy przyjaciół bierze odwet na nieuczciwym właścicielu banku Kramerze uznawana jest za obowiązkową klasyką wielbicieli rodzimej kinematografii. Czołowe postacie w filmie zagrali Jan Machulski, Leonard Pietraszak, Witold Pyrkosz, Jacek Chmielnik i Elżbieta Zającówna. Film zdobył sześć nagród na międzynarodowych festiwalach, m.in. w Karlovych Varach, Marsylii i Manili oraz nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, w kategorii najlepszy debiut reżyserski.
- 1985 - „W cieniu nienawiści” (kościół oo. Jezuitów, ul. Pijarska, ul. Krakowskie Przedmieście); drugi w dziejach kinematografii polskiej obraz rozliczający się z tematyką Holocaustu w sposób inny niż dotychczasowy. Wyreżyserowany przez Wojciecha Żółtowskiego film opowiada historię młodej kobiety, która narażając siebie i swoich bliskich, ukrywa żydowskie dziecko w okupowanej Warszawie. W rolach głównych występują: Bożena Adamek, Ewa Szykulska, Barbara Brylska, Róża Chrabelska, Aleksandra Cezarska, Zygmunt Malanowicz, Henryk Bista.
- 1988 - „Kanclerz” (Lotnisko sportowe), historyczny, filmowe dzieje kanclerza wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego. Ostatnia kostiumowa produkcja zrealizowana w okresie PRL-u. Film wyreżyserował Ryszard Ber, wystąpili: Marcin Troński, Krzysztof Kolberger, Jerzy Kryszak, Danuta Kowalska. Emitowany również jako 5-odcinkowy serial.
- 1988 - „Nowy Jork, czwarta rano” (Areszt przy ul. Wojska Polskiego), komedia obyczajowa, reżyserski debiut Krzysztofa Krauze. Zabawna opowieść o ślicznej barmance Agnieszce, która za sprawą Józka, „pensjonariusza” pobliskiego więzienia, wplątuje się w napad na furgonetkę przewożącą rzekomo zużyte banknoty. Główne role w filmie zagrali Janusz Józefowicz, Anna Wojton, Gustaw Lutkiewicz, Krzysztof Kowalewski. Komedię nagrodzono na Festiwalu Filmów Polskich w Gdyni w kategorii debiut reżyserski.
- 1988 - „Komediantka” (ul. Pijarska, ul. Konarskiego, ul. Grodzka); film pełnometrażowy i 9-odcinkowy serial, ekranizacja dwóch powieści „Komediantki” i „Fermentów” Władysława Reymonta w reżyserii Jerzego Sztwiertnia. Osadzona w środowisku warszawskich teatrzyków ogródkowych z początku XX wieku opowieść o losach młodej dziewczyny, Janki Orłowskiej, próbującej zrobić sceniczną karierę. Tytułową postać zagrała Małgorzata Pieczyńska, w pozostałych rolach wystąpili: Mariusz Benoit, Adrianna Biedrzyńska, Katarzyna Figura, Jan Kociniak, Henryk Bista, Krzysztof Gosztyła.
- 1988 - „Biesy” (Miejska Biblioteka, duża synagoga), francuska ekranizacja powieści Fiodora Dostojewskiego pod tym samym tytułem, w reżyserii Andrzeja Wajdy. Historia spisku i zabójstwa w kręgach XIX-wiecznych rosyjskich rewolucjonistów w pewnym prowincjonalnym miasteczku. W filmie zagrali: Omar Shariff, Lambert Wilson, Jerzy Radziwiłłowicz, Jean-Philippe Écoffey, Isabelle Huppert. Obraz pokazywano na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie.
- 1992 - „Daens” (ul. Starowarszawska); belgijsko-holendersko-francuska koprodukcja, filmowa biografia XIX-wiecznego belgijskiego księdza katolickiego Adolpha Daens’a, który walczył z przejawami społecznej niesprawiedliwości, doprowadził m.in. do zakazu zatrudniania dzieci w włókienniczej fabryce w Aalst. Film wyreżyserował Stijn Coninx, a w tytułowej roli wystąpił Jan Decleir. Obraz nominowany do Oskara w 1993 roku w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny oraz do statuetki Felisa, Europejskiej Nagrody Filmowej. Ogółem produkcja zdobyła 16 różnych nagród na międzynarodowych festiwalach, w tym w Chicago, Flandrii, Wenecji i Szanghaju.
- 1992 - „Psy” (Areszt przy ul. Wojska Polskiego); film sensacyjny, jeden z najsłynniejszych polskich obrazów lat 90, zaliczany do kategorii tzw. mocnego męskiego kina. Wyreżyserowana przez Władysława Pasikowskiego historia byłego oficera UB, niejakiego Franza, który postanawia pomścić zabitych w trakcie akcji specjalnej kolegów. W roli głównej Bogusław Linda. Film nagrodzono na Festiwalu Filmów Polskich w Gdyni.
- 1993 - „Uprowadzenie Agaty” (ul. Farna); melodramat z elementami komedii, napisany i wyreżyserowany przez Marka Piwowskiego. Luźno nawiązująca do ucieczki Moniki Kren, córki wicemarszałka Sejmu, i Macieja Malisiewicza, opowieść o zakazanej miłości licealistki Agaty do Cygana, uciekiniera z więzienia. Tytułową rolę zagrała piotrkowianka Karolina Rosińska, w pozostałych rolach wystąpili: Sławomir Fedorowicz, Jerzy Stuhr, Pola Raksa. Soundtrack z filmu, „Czekasz na tę jedną chwilę”, skomponowany i zaśpiewany przez Seweryna Krajewskiego stał się jednym z największych polskich przebojów lat 90.
- 1998 - „Syzyfowe prace” (I Liceum im. Bolesława Chrobrego); 6-odcinkowy serial telewizyjny i pełnometrażowy film, nakręcony na podstawie powieści Stefana Żeromskiego pod tym samym tytułem. Obie produkcje wyreżyserował Paweł Komorowski. Główne role zagrali m.in. Łukasz Garlicki, Bartek Kasprzykowski, Gustaw Lutkiewicz, Franciszek Pieczka, Alicja Bachleda- Curuś, Zofia Kucówna, Krzysztof Wakuliński, Jerzy Binczycki. Film pełnometrażowy pięciokrotnie nominowany do statuetki Orła, Polskiej Nagrody Filmowej.
- 1999 - „Jakub kłamca” (ul. Starowarszawska, Rynek Trybunalski); amerykańsko-francusko-węgierska koprodukcja, dramat wojenny, filmowa adaptacja książki Jurka Beckera pod tym samym tytułem. W postać Jakuba, mieszkańca żydowskiego getta gdzieś w okupowanej Polsce, który chcąc podnieść na duchu współtowarzyszy niedoli kłamie, że posiada radioodbiornik i przekazuje im sfingowane wiadomości o klęskach Niemców na froncie, wcielił się słynny amerykański aktor Robin Williams. W filmie zagrali również Alan Arkin, Liev Schroeiber, Bob Balaban, Nina Siemaszko. Obraz wyreżyserował Peter Kassovitz.
- 1999 - „Pan Tadeusz” (ul. Rycerska, wejście na podwórko kamienicy przy Rynku Trybunalskim 1); filmowa adaptacja poematu Adama Mickiewicza, pod tym samym tytułem, w reżyserii Andrzeja Wajdy. Przed kamera wystąpiła cała plejada polskich gwiazd, główne role zagrali m.in. Michał Żebrowski, Alicja Bachleda- Curuś, Grażyna Szapołowska, Bogusław Linda, Andrzej Seweryn, Daniel Olbrychski, Marek Konrad. Film zdobył 6 statuetek Orła, Polskiej Nagrody Filmowej, w tym m.in. za najlepsze zdjęcia, scenografię i montaż; „Złotą Kaczkę 50-lecia” przyznaną przez miesięcznik „Film” dla sceny Poloneza w kategorii najlepszy taniec oraz Złotą Taśm przyznawaną przez Koło Piśmiennictwa SFP w kategorii film polski za rok 1999. Ekranizację dzieła Mickiewicza w kinach obejrzało ponad 6 mln widzów.
- 2000 - „Przeprowadzki” (ul. Pijarska, podwórko vis-a-vis klasztoru oo. Jezuitów); saga rodzinna, 10-odcinkowy serial opowiadający kilkudziesięcioletnią historię firmy Szczygieł, której założyciel i pracownicy trudnili się przeprowadzkami. Tłem wszystkich wydarzeń jest XX-wieczna historia Polski. Serial wyreżyserował Leszek Wosiewicz, scenariusz napisał Cezary Harasimowicz. W rolach głównych wystąpili: Krzysztof Banaszczyk, Kinga Preiss, Maja Ostaszewska, Artur Jagusiak, Anna Romanowska, Adam Ferency.
- 2001 - „Przedwiośnie” (ul. Pereca); film pełnometrażowy i 6-odcinkowy serial, filmowa adaptacja powieści Stefana Żeromskiego pod tym samym tytułem. Obie produkcje wyreżyserował Filip Bajon. W postać głównego bohatera, Cezarego Baryki, wcielił się Mateusz Damięcki, w pozostałych rolach wystąpili m.in. Janusz Gajos, Krystyna Janda, Daniel Olbrychski, Maciej Stuhr, Karolina Gruszka, Jan Nowicki, Małgorzata Lewińska. Film nagrodzono za muzykę, scenografię i kostiumy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
- 2005 - „Masz na imię Justine” (ul. Rycerska, podwórko na tyłach Galerii); polsko-belgijsko-luksemburski dramat w reżyserii Franco de Pena. Historia młodej polskiej dziewczyny, która podstępem zostaje wywieziona do Niemiec przez swojego chłopaka, a następnie sprzedana handlarzom żywym towarem, którzy chcą uczynić z niej prostytutkę Justine. Tytułową postać zagrała Anna Cieślak, w pozostałych rolach zagrali: Rafał Maćkowiak, Arno Frisch, Matthieu Carrierre. Film miał reprezentować Luksemburg w walce o nominację do Oskara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, Amerykańska Akademia Filmowa zakwestionowała jednak wielkość luksemburskiego wkładu w produkcję.
- 2010 - „W ciemności” (Rynek Trybunalski, ul. Rwańska); film fabularny Agnieszki Holland. Historia drobnego złodziejaszka, Leopolda Sochy, który zmienia się w bohatera ukrywającego grupę Żydów z lwowskiego getta. W filmie główną rolę zagra Robert Więckiewicz oraz Kinga Preis, Agnieszka Grochowska, Julia Kijowska, Marcin Bosak, Benno Fuehrmann. Premiera: 2011.
- 2010 – „Bitwa Warszawska” (ul. Starowarszawska, ul. Farna, pl. Czarnieckiego); film 3D, w reżyserii Jerzego Hoffmana opowiadający o młodej aktorce Oli, jej bracie Janie oraz narzeczonym Andrzeju, których losy wplecione są w wydarzenia 1920 roku i Bitwę Warszawską. Premiera: wrzesień 2011.

Tekst: Agnieszka Warchulińska."-tekst ze strony: http://www.cit.piotrkow.pl/oferta-turystyczna-t63/filmowy-piotrkow-t64

Po sesji zdjęciowej wędrujemy pustą uliczką w kierunku Rynku.Docieramy tam dość szybko.Zatrzymujemy się na chwilę,lekko zdezorientowani,bo przed sobą mamy pusty plac z okalającymi go kamieniczkami.No cóż,okazuje się że Piotrków Trybunalski nie ma Ratusza....










"Rynek Trybunalski stanowi centralny punkt średniowiecznego układu urbanistycznego.
Rynek jest stosunkowo niewielki – ma bowiem wymiary 60 x 73 m. Funkcję centrum administracyjnego miasta utracił w 2. połowie XIX stulecia, gdy rozebrano stojący tu niegdyś na środku Ratusz Miejski. Piotrkowski ratusz był jednopiętrowym budynkiem w kształcie wydłużonego czworoboku, wzniesionym z cegły. Przypuszcza się, że został wybudowany w XV wieku, jednak budowla ta w ciągu swego istnienia poddana została kilku przebudowom. W 1611 r. do ratusza dobudowano wieżę, która później mieściła więzienie.Zakłada się, że od lat osiemdziesiątych XVI stulecia do 1792 roku to właśnie w budynku ratusza obradował Trybunał Koronny – ówczesny najwyższy sąd Rzeczypospolitej. Utworzenie Trybunału było przełomem w dziejach sądownictwa polskiego – dzięki temu władza ustawodawcza oddzielona została od władzy wykonawczej. Do 1863 roku piotrkowski ratusz był siedzibą tutejszego magistratu. Następnie został wydzierżawiony kupcom. Po 1867 r. został rozebrany z rozporządzenia rosyjskiego gubernatora Kochanowa.
W 1964 roku podczas badań archeologicznych prowadzonych na Rynku Trybunalskim odsłonięto podziemia dawnego ratusza. Zarys fundamentów tej budowli zaznaczono na płycie Rynku – jest tu również pamiątkowa tablica poświęcona 400. rocznicy powstania Trybunału Koronnego, którego piotrkowski ratusz był siedzibą. Stojące przy Rynku kamienice mają w większości XIX-wieczne elewacje. Na ich współczesnym wyglądzie zaważyły kolejne pożary, skutkiem których była likwidacja podcieni i przebudowa domów w stylu klasycystycznym.
Przy Rynku znajduje się szereg zabytkowych kamieniczek o historycznych nazwach jak: „Wójtowska“, „Ormiańska“, „Pałac Przyłuskich“, „Poczta Królewska“, „Szynk Wierzbicza“ i inne. W narożniku rynku i ulic Łazienna-Mokra / Szewska znajduje się tzw. Pałac Królowej Bony. Na kilku kamienicach umieszczono tablice poświęcone wydarzeniom historycznym i postaciom związanym z miastem."-tekst ze strony: http://www.cit.piotrkow.pl/oferta-turystyczna-t63/trakt-wielu-kultur-a81/rynek-trybunalski-r294

Robimy kilka zdjęć i idziemy w kierunku naszego głównego celu.Odnajdujemy go tuż za rogiem.Przed nami Muzeum Piwowarstwa.



















"Najstarsza zachowana pisana wzmianka o piotrkowskim piwie pochodzi z 1487 roku, kiedy to król Kazimierz Jagiellończyk potwierdził prawa kupców piotrkowskich. Z badań historycznych wiemy jednak, że piwo warzone było w Piotrkowie od założenia miasta, a przez wieki powstawały tu wręcz rekordowe w skali kraju jego ilości. Za sprawą szlacheckich sejmów i trybunałów, historia lokalnego browarnictwa jest wyjątkowo bogata. W dziesiątkach warzelni i karczm, przy złocistym trunku toczyły się debaty o losach kraju, rodziły legendy, biesiadowali najznamienitsi obywatele. Piwa z Piotrkowa Trybunalskiego stanowiły wzorzec dla innych, w późniejszych wiekach wygrywały w krajowych i europejskich konkursach. Dziś te najlepsze tradycje odrodziły się nie tylko w produkcji, ale i lokalnej kulturze. Piotrków piwem stoi!
Muzeum Piwowarstwa w Centrum Edukacji Browarniczej w Piotrkowie Trybunalskim to jedyne takie miejsce w Polsce, w którym w przystępny sposób, krok po kroku, zapoznacie się z procesem produkcji piwa, od przygotoddwania słodu aż po butelkowanie. W naszym muzeum odkryjecie różnorodność tego trunku, jego liczne gatunki i smaki. Poznacie też zasady samodzielnego warzenia piwa, zobaczycie prawdziwą instalację browarniczą w miniaturze i… do góry nogami. Przechodząc przez sale wystawowe, poznacie historię piotrkowskiego browarnictwa i jego znaczenie w dziejach miasta i kraju, od czasów średniowiecznych, przez rewolucję przemysłową XIX wieku, a kończąc na czasach współczesnych.
Odkryjecie też historię unikalnego lokalnego napoju Jałowiec, który, choć bezalkoholowy, z piwem ma wiele wspólnego. Poznacie też jedyne na świecie piwo typu quintuple – Korda. Na ekranie zobaczycie multimedialną prezentację o tym jak powstaje piwo w naszym rzemieślniczym browarze Jan Olbracht.
Na piętrze ekspozycja poświęcona została w całości technologii produkcji piwa. Tutaj odwiedzający zgłębiają wiedzę o tym z jakich surowców powstaje trunek, poznają najciekawsze gatunki z różnych stron świata oraz piwną kulturę. W trakcie prezentacji możecie dotknąć, powąchać poszczególnych składników i spróbować kilku odmiennych gatunków piwa. Prowadzący spotkanie może zapoznać Was ze sztuką degustacji tak, abyście samodzielnie mogli spróbować opisać bukiet i smak piwa. Dowiecie się, że wyrób piwa to pasja i hobby, którym można zajmować się we własnym domu.
Czas zwiedzania ok. 1h. Koszt: 25 zł/osoba. W cenie biletu butelka piwa rzemieślniczego."-tekst ze strony: http://www.cit.piotrkow.pl/oferta-turystyczna-t63/miasto-piwowarow-t93
Najpierw robimy kilka zdjęć na zewnątrz i dopiero po nich wchodzimy do środka.Witamy się z Panem,który pyta nas czy przyszliśmy do sklepu czy chcemy zwiedzić Muzeum.Odpowiadamy zgodnie że naszym celem jest Muzeum,że specjalnie zaplanowaliśmy sobie przerwę w podróży właśnie w Piotrkowie Trybunalskim.Pan się ucieszył gdy usłyszał taką odpowiedź.Kupujemy bilety wstępu z możliwością zakupu i wypicia piwa,ściągamy plecaki,które wraz z moją kurtką zostawiamy u Pana za kontuarem i niespiesznie wkraczamy do pierwszego pomieszczenia,gdzie od razu dostajemy oczopląsu od widoku poustawianych wszędzie butelek z piwem.Tu Pan pyta nas,które piwo sobie wybieramy? Pokazuje nam butelki,opowiadając przy okazji o danym piwie.Radek wybrał sobie "Tajemnice Króla" z Browaru Jan Olbracht,a ja "Córę Koryntu"-z tegoż samego Browaru.

"Tajemnice Króla-Stout.
Ciemne piwo górnej fermentacji - styl wywodzący się z Wielkiej Brytanii. Ciemna barwa stouta oraz jego wyrazisty smak z nutą gorzkiej czekolady to zasługa słodów palonych oraz palonego ziarna jęczmienia, które znajdziemy w składzie piwa.
Córa Koryntu-Weizenbock.
Mocne piwo pszeniczne, w którym zapach opiekanych słodów doskonale komponuje się z aromatem goździków i bananów oraz ciemnych owoców (śliwek, rodzynek i winogron) uzyskanych dzięki pracy drożdży piwowarskich górnej fermentacji. Goryczka delikatna, ustępuje zdecydowanemu słodowo-chlebowemu charakterowi i nucie pszenicy."-tekst ze strony: http://www.browarolbracht.pl/oferta-piwa-tradycyjne-pszeniczne-ciemne-jasne/

Bierzemy swoje piwa i niespiesznie ruszamy obejrzeć muzealną ekspozycję-oczywiście co chwilka się zatrzymujemy na sesje zdjęciowe.







































































Po obejrzeniu pierwszej sali,przechodzimy do kolejnej.Oglądamy wszystko i robimy zdjęcia,a po nich wychodzimy na korytarz,gdzie ściany wyklejone są starymi zdjęciami piotrkowskich budynków.Słyszę z tyłu głosy-to dwie osoby weszły do Muzeum,kupują bilety i tak jak my zaczynają wszystko oglądać,a przy okazji robią też zakupy.Pani zadaje mnóstwo pytań Kustoszowi,a On rzeczowo na wszystkie odpowiada.Radek przysłuchuje się a ja z korytarza wchodzę na schody.Tu dopiero mam co fotografować i oglądać.Ściany są wyklejone etykietami od piwa.Wyglada to jak nietypowa tapeta.Idąc schodami wyżej,mam okazję oglądać zabawne rysunki związane z piwem.Sporo czasu zajmuje mi oglądanie i fotografowanie ich,a mojego Radka nie ma.Został na dole.Nic to! Idę schodami dalej i wchodzę na pierwsze piętro.I kiedy zaczynam powoli oglądać wszystko,dociera do mnie wołanie Radka.Idę więc w Jego kierunku.























































































I kiedy docieram do Radka,słyszę:
-My tu wszyscy czekamy na Ciebie,by razem obejrzeć film,który Kustosz włączył,a przy okazji oglądania napić się piwka,a Ty sama sobie zwiedzasz....Oj nieładnie Danusiu,nieładnie.
I cóż mi było robić? Idę za Radkiem na dół grzecznie.Film się skończył,ale piwko na mnie czeka.Radek otwiera obie nasze butelki,nalewa do plastikowych kubków,podaje mi jeden i ruszamy z napitkami w dłoniach na dalsze,niespieszne zwiedzanie.



















































I tak niespiesznie delektując się piwem,przechadzamy się po salach na pierwszym pietrze.Tu mamy okazję zapoznać się z domową produkcją piwa,zwiedzamy instalację "Browar do góry nogami",zapoznajemy się z przeróżnymi dodatkami do piwa i przepisami na bazie piwa i robimy przy okazji mnóstwo zdjęć.Radkowi oczy błyszczą z radości oglądania wszystkiego,aż miło na Niego patrzeć :)






































































































































































































































































































Po obejrzeniu całej wystawy,idziemy zobaczyć co mają ciekawego w sklepiku.Oczywiście przy okazji zdjęcia oglądania,Radek robi też zdjęcia.I znów mamy mnóstwo fotek,ciężko będzie to wszystko ogarnąć.
Kiedy już nasycimy aparaty i oczy,wracamy do kontuaru,gdzie pytamy o pieczątkę i vizytki.Oczywiście jest jedno i drugie,więc bez pośpiechu stemplujemy wszystkie kajety,kupujemy vizytki i rozmawiamy o browarach i piwie z Kustoszem.Po rozmowie,żegnamy się z Panem i opuszczamy Muzeum.Pora zobaczyć coś jeszcze.




































Wędrujemy uliczkami Piotrkowa Trybunalskiego i niespiesznie docieramy do białego kościoła.Jest to świątynia p.w. św.Franciszka Ksawerego.Podchodzimy do drzwi i je otwieramy.Wchodzimy do przedsionka,przez kratę zaglądamy do wnętrza kościoła,robimy kilka zdjęć i wychodzimy na zewnątrz.












Wędrujemy pustymi uliczkami ku kolejnej świątyni,jest to kościół św.Jakuba.Podchodzimy bliżej,robimy kilka zdjęć na zewnątrz i nie wchodzimy do środka,bo akurat trwa msza.

"Piotrkowska fara zapisała się w historii jako jedna z najważniejszych świątyń w Rzeczpospolitej XV-XVII wieku, będąc miejscem zjazdów duchowieństwa i możnowładców z całego kraju. Przybywali tutaj królowie i biskupi, by podejmować decyzje ważne dla państwa i polskiego Kościoła.
W 1435 roku do Piotrkowa zwołano zjazd duchowieństwa pod przewodnictwem Zbigniewa Oleśnickiego, który przyznał małoletniemu Władysławowi Jagiełło prawo do tronu. To wydarzenie zapoczątkowało zwyczaj zwoływania synodów do piotrkowskiej fary. Pierwszy z nich został zwołany w 1456 roku przez arcybiskupa Wojciecha Wężyka, aby zaradzić sporom o dziesięciny, pomiędzy szlachtą a duchowieństwem.
W 1530 roku pod przewodnictwem arcybiskupa gnieźnieńskiego Jana Łaskiego odbył się synod, którego głównym tematem był problem rozprzestrzeniającej się reformacji. Trzy lata później odbył się kolejny synod, którego tematem także była walka z nurtem reformowanym, a na którym zaakceptowano ostateczne wydanie „Statutów Łaskiego”. W 1544 roku polecono duchownym złożyć przysięgę na stałość w wierze katolickiej i uchwalono podatek od duchowieństwa na walkę z reformacją. Natomiast w 1551 roku ogłoszono i ostatecznie przyjęto „Confessio fide catholicae Christiana”, zredagowane przez przybyłego do Piotrkowa biskupa warmińskiego Stanisława Hozjusza.
Od momentu zwołania przez Władysława III, do Piotrkowa sejmu (16 grudnia 1438 r.), do piotrkowskiej fary zaczęli przybywać najwyżsi dostojnicy świeccy I Rzeczypospolitej. Bardzo często na nabożeństwa w kościele św. Jakuba stawiali się królowie wraz ze swoją świtą.
Miasto Piotrków było miejscem licznych Zjazdów Generalnych i Sejmów Walnych, które odbywały się w latach 1354-1567. W piotrkowskiej farze przez ponad 200 lat płynęły modły dziękczynne za sejmy i królewskie elekcje – Jana Olbrachta, Aleksandra Jagiellończyka i Zygmunta Augusta.
Piotrkowianie wdzięczni królowi za obranie ich miasta siedzibą ważnych obrad państwowych, zapoczątkowali w 1445 roku zwyczaj codziennego, dziewięciokrotnego bicia uderzania w dzwony umieszczone w wieży kościoła farnego ku czci poległych w 1444 roku pod Warną. „Dzwon Św. Jakuba można policzyć do większych dzwonów w kraju naszym; daje się on słyszeć w znaczniejsze tylko uroczystości, codziennie zaś, po przedzwonieniu na wieczorny Anioł Pański, uderzają weń sercem dziewięć razy z pewnemi po każdem uderzeniu przestankami.” Zwyczaj ten został przerwany w XX wieku.
Jako świadkowie ważnych wydarzeń, piotrkowianie coraz bardziej dumni z bycia mieszkańcami tak znamienitego miasta, zaczęli układać wiele legend powiązanych ze świetnością swojego civitas i jego wytwornej świątyni.
W związku z utworzeniem w 1578 roku najwyższego sądu Rzeczypospolitej – Trybunału Koronnego, Piotrków jako ważny ośrodek administracyjny nie stracił bardzo na znaczeniu po tym, jak przeniesiono sejmy do Warszawy. Kościół farny natomiast stał się miejscem odprawiania rannych mszy świętych, na których musieli pojawiać się przed każdym posiedzeniem deputaci trybunalscy. Poza tym mury świątyni były świadkiem tak zwanego powszechnego wotowania, czyli akceptowania deputatów wybranych na sejmikach szlacheckich.
W tym także czasie jedno z pomieszczeń, potężnej, ceglanej, siedmiokondygnacyjnej wieży farnej o wysokości 54,9 metra, służyło jako archiwum.
W 1621 roku odbył się kolejny już piotrkowski synod, na którym podjęto się ważnych spraw dla Kościoła i państwa. Po raz kolejny przypomniano biskupom, by przestrzegali ustawy Soboru trydenckiego, a także uchwalono podatek od duchowieństwa na rzecz profesorów Akademii Krakowskiej.
Ostatni synod piotrkowski odbył się 22 maja 1628 roku, a zwołał go prymas Jan Wężyk. Tymże synodem zamknął się okres „złotej ery” dla kościoła św. Jakuba, choć w sercach Piotrkowian świątynia ta była i jest nadal ikoną piotrkowskiej starówki.
W roku 1993 w piotrkowskiej farze, przy licznym udziale władz świeckich i duchownych, uroczyście obchodzono rocznicę pięćsetlecia ukształtowania się parlamentaryzmu polskiego."-tekst ze strony: http://fara.piotrkow.pl/pomnik/?page_id=123

Po zrobieniu zdjęć,postanawiamy iść w kierunku informacji turystycznej-jest otwarta-co dla nas jest totalnym zaskoczeniem,bo praktycznie wszędzie informacje turystyczne są otwarte od poniedziałku do piątku.
Miłe zaskoczenie :)
Kiedy jesteśmy już na miejscu,wchodzimy do środka.Witamy się z Panem,śmiejąc się przy okazji z naszego zaskoczenia.Kupujemy vizytki,stemplujemy wszystkie kajety,bierzemy folderki-jest ich tu całe mnóstwo-kupujemy dzwoneczek i rozmawiamy z Panem o Piotrkowie,Jeleniej Górze,kibicach,piłce ręcznej itd....a czas sobie płynie.W końcu żegnamy się z Panem,dziękując za informacje i wychodzimy na zewnątrz.












Idziemy w kierunku Zamku.Dość szybko go odnajdujemy i powiem szczerze że wcale,ale to wcale to co widzimy nie przypomina zamku.Bardziej to wygląda na wieżę mieszkalną.Podchodzimy bliżej,robimy zdjęcia i postanawiamy wejść do środka,gdyż właśnie tu mieści się Muzeum w Piotrkowie Trybunalskim.

"Historia Zamku.
Budynek wzniesiony dla Zygmunta Starego przez muratora królewskiego Benedykta Sandomierzanina bywa różnie nazywany. W początkowym okresie istnienia budowli używano określeń wieża lub zamek. Z czasem, w wyniku licznych analiz naukowych i historycznych, zaczęto używać nazw pałac i pałac wieżowy.
Zanim przejdziemy do omówienia problematyki związanej z doprecyzowaniem nazwy piotrkowskiej siedziby Zygmunta Starego, warto w kilku słowach określić jej pierwotne przeznaczenie. Miała to być przede wszystkim rezydencja królewska na czas odbywania w Piotrkowie sejmów.
Budowę gmachu rozpoczęto w roku 1512, zakończono zaś w roku 1519, natomiast rozliczenie kosztów budowy nastąpiło w roku 1521. Gmach powstał na terenie Wielkiej Wsi około 300 m na północny wschód od miasta (dzisiaj jest to obszar położony między doliną Strawy i ulicami: Wojska Polskiego, Wolborską i Rzemieślniczą).
Mistrz Benedykt wzniósł siedzibę królewską na sztucznym nasypie, otoczonym fosą tak, że wchodziło się do niej przez mostek wiodący do głównych obitych żelazem drzwi. Wieżową, trzykondygnacyjną bryłę budynku zbudowano na planie zbliżonym do kwadratu o wymiarach 18,45x20,25m.
Budynek wybudowano z cegły na cokole z kamieni polnych, zaś naroża i obramowania okienne wykonano z piaskowca. Grubość murów, które w dolnej kondygnacji sięgały 2,4 m wraz z kolejnymi piętrami ulegała zmniejszeniu. Proporcje okien zachowywały odwrotny porządek-wysokości otworów okiennych na niższych piętrach były mniejsze, aby z każdą następną kondygnacją przybrać większe rozmiary. Rozwiązania te są widoczne także w obecnym układzie architektonicznym budynku. Piwnice mieściły niegdyś skarbiec, archiwum oraz loch. Parter budynku był przeznaczony dla dworzan, na pierwszym piętrze znajdowały się zaś prywatne komnaty królewskie. Drugie piętro budynku spełniało funkcję komnat reprezentacyjnych – odbywały się tu spotkania z senatorami, sekretarzami królewskimi oraz innymi dostojnikami. Dach budynku pierwotnie najprawdopodobniej był dwuspadowy – jego obecny kształt jest bowiem wynikiem późniejszych zmian.
W pobliżu rezydencji królewskiej – za fosą znajdowały się również i inne budynki, w tym dom poselski z salą obrad, a także dwukondygnacyjny budynek przeznaczony na miejsce obrad senatu. Całość „w koło oparkaniona koły sosnowemi”. W tym zespole siedziba Zygmunta Starego górowała nad okolicą, podkreślając prestiż oraz nadrzędność osoby króla nad sejmem i senatem. Wydaje się, że jeszcze dwa lata po zakończeniu budowy, trwały prace wykończeniowe, ostateczne zdanie rachunków z budowy siedziby Zygmunta Starego nastąpiło, jak wspomniano, w roku 1521. Od tego momentu rozpoczynają się fascynujące dzieje tej budowli.
Piotrkowski gmach był oficjalną rezydencją monarszą do końca panowania Zygmunta Augusta. Ostatni z Jagiellonów nie lubił jednak swej piotrkowskiej siedziby, częściej przebywał w dworku myśliwskim na Bugaju. Być może o niechęci władcy zadecydowała sprawa jego ślubu z Barbarą Radziwiłłówną. Według informacji Łukasza Górnickiego, to właśnie na sejmie w Piotrkowie w roku 1568 posłowie oraz senatorowie odwodzili króla od tego projektu.
Wraz z zawarciem unii lubelskiej, Piotrków przestał pełnić funkcje sejmowe – z racji dogodniejszego położenia, obrady sejmu przeniesiono do Warszawy. Piotrków – dotychczasowe miejsce odbywania zebrań sejmu i senatu obarczono natomiast innymi zadaniami.
W 1578 roku Król Stefan Batory, pragnąc uzdrowić sądownictwo, ustanowił tu Trybunał Koronny. Przez 214 lat, aż do 1792 roku, co pół roku ten najwyższy sąd w dawnej Rzeczypospolitej, zbierał się w Piotrkowie. Prawdopodobnym miejscem trybunałów początkowo była piotrkowska siedziba Jagiellonów, pełniająca przez ten czas także funkcję siedziby starostów piotrkowskich, sprawujących tu swoje sądy. W kompetencji tych sądów zwanych również grodzkimi leżały sprawy kryminalne. Warto wspomnieć, iż słowo „gród” w terminologii staropolskiej oznaczało siedzibę starosty posiadającego kompetencje sądowe. Piotrków status taki posiadał od XIV wieku, przejął bowiem uprawnienia dawnych kasztelanii w Rozprzy i Wolborzu. O sądach odbywających się w tym miejscu świadczą zachowane napisy wyryte na murach – najstarszy z nich, autorstwa więźnia o imieniu Roch Sierakowski pochodzi z roku 1565.
Pierwsze poważne zniszczenia budynku przyniósł potop szwedzki. Opisanie stanu dawnej siedziby królewskiej ujęto w lustracji starostwa piotrkowskiego z 1657 roku. Dzięki staraniom miecznika koronnego i jednocześnie starosty piotrkowskiego Michała Warszyckiego, około roku 1670 nastąpiła odbudowa gmachu w Piotrkowie. Towarzyszyły jej zmiany architektoniczne – w miejsce zniszczonych portali renesansowych wprowadzono barokowe z herbem Abdank, którym pieczętował się M. Warszycki (jeden z nich można oglądać do dnia dzisiejszego nad wejściem do komnaty na pierwszym piętrze), dawne piece kaflowe zastąpiono otwartymi kominkami, a dach zmieniono z dwu na czterospadowy. W wieku XVIII na dachu budowli umieszczono srebrnego orła z rozpiętymi skrzydłami. Uwidacznia go akwaforta „zamku” autorstwa Kajetana Wincentego Kielisińskiego wykonana w 1837 roku. W związku z postępującą degradacją budynku, ostateczne usunięcie cokołu, mimo pierwszej decyzji w tej sprawie z roku 1833, nastąpiło dopiero pod koniec lat trzydziestych.
W XIX wieku gmach zaczął popadać w ruinę. Znacznego zniszczenia dokonał pożar miasta z roku 1865 – dotknął on bowiem dzielnicę, w której znajdował się budynek. Władze guberni piotrkowskiej powstałej w 1867 roku nakazały rozbiórkę ostatniej kondygnacji budynku i przebudowanie go dla potrzeb wojska rosyjskiego stacjonującego w Piotrkowie. W efekcie tych poczynań na przełomie XIX i XX wieku „zamek” całkowicie zmienił swój wygląd. Na niższych kondygnacjach skuto nadprożne gzymsy i parapety okienne oraz renesansowe portale. W budynku urządzono cerkiew prawosławną, piekarnię, kancelarię pułkową i magazyny.
W sierpniu 1918 roku budynek przekazano Polskiemu Towarzystwu Krajoznawczemu, najpierw przez władze okupacyjne, następnie przez władze polskie. Oficjalny akt dzierżawy władze Rzeczypospolitej wręczyły piotrkowskiemu Oddziałowi PTK 18 listopada 1919 roku. Prace remontowe trwały do roku 1922. Niestety nie zdołano wówczas odtworzyć renesansowych i barokowych portali, postarano się natomiast o zabezpieczenie budynku. 15 października 1922 otwarto Muzeum Krajoznawcze Ziemi Piotrkowskiej. Od tej chwili datuje się historia „zamku” jako siedziby Muzeum.
Ze względu na zły stan techniczny budynku oraz dążenie do odtworzenia jego pierwotnego wyglądu w roku 1963 rozpoczęto dalsze prace restauracyjne. Trwały one do roku 1970. Ich efektem było m.in. odtworzenie drugiego piętra budynku oraz obecny kształt dachu.
Historycy nie mają większych trudności z ustaleniem przeznaczenia i funkcji budowli na przełomie wieków. Podstawowym problemem jest natomiast określenie jej właściwej nazwy.





W pierwszym okresie budowy i funkcjonowania siedziby królewskiej pojawiają się dwa określenia: wieża i zamek. Pierwsze, czyli wieża nawiązuje w sposób bezpośredni do umowy zawartej w roku 1511 z budowniczym królewskim, gdzie mamy łaciński zapis turris. Kształt architektoniczny dzieła Benedykta Sandomierzanina w istocie nawiązuje swym wyglądem do wypiętrzonej wieży. Brak tu jednakowoż znamion obronności, charakterystycznych dla tego typu założeń, jakże często wcześniej realizowanych chociażby przez dynastię Piastów.
Drugie określenie – zamek, ma swe źródło w zapisach dwóch szesnastowiecznych kronikarzy Jodoka Ludwika Decjusza i Bernarda Wapowskiego. Wśród wydarzeń 1512 roku zanotowali oni rozpoczęcie przez króla Zygmunta budowy zamku w Piotrkowie. Obaj użyli przy tym łacińskiego słowa arx, arcis – zamek, twierdza. W istocie trudno byłoby w stosunku do siedziby ostatnich Jagiellonów używać miana zamek, gdyż nie pozwala na to z jednej strony brak elementów obronnych (baszty, czy mury z flankami), z drugiej zaś zastosowane rozwiązania architektoniczne – zwarty wieżowy charakter budowli i duże okna.
Trzeba jednak przyznać, że określenie zamek, nadal funkcjonuje wśród mieszkańców Piotrkowa. Jest to tym samym wyraz sentymentu i dumy z piotrkowskiej siedziby Jagiellonów, mający uzasadnienie w lokalnym patriotyzmie, ale nie w przesłankach architektonicznych.
Kwestia nazewnictwa przedstawia się nieco bardziej złożenie w stosunku do takich nazw, jak pałac, czy pałac wieżowy.
W pierwszym wypadku za określeniem pałac przemawia charakter architektonicznej kompozycji detali piotrkowskiej siedziby Jagiellonów – jej wnętrza oraz elewacje. Klatka schodowa piotrkowskiej budowli przypomina tą, która znajduje się na Wawelu. Okna, stropy i portale to już elementy renesansowe, podobnie układ pomieszczeń na poszczególnych piętrach. Również rozmieszczenie okien na poszczególnych piętrach każdej z elewacji budynku nawiązuje do wypróbowanych wzorców budownictwa renesansowego – pałacowego. Dodatkowo, potężne trójdzielne okna ostatniej kondygnacji zamykają optycznie budynek od góry, przypominając bardziej rozwiązania stosowane we włoskim renesansie, niż typowe wzorce architektoniczne budowli wieżowych.
Nie mniej wielu badaczy, w drodze kompromisu między tym, co w budowli piotrkowskiej ma charakter gotycki i przywodzący na myśl rozwiązania wcześniejsze, a tym, co jest już formą renesansu, decyduje się na określenie siedziby Zygmunta Starego mianem pałacu wieżowego. Wydaje się, że określenie to najpełniej wyraża konsensus między funkcją siedziby władcy, jak również jej formą architektoniczną."-tekst ze strony: http://muzeumpiotrkow.pl/o-muzeum/historia-zamku-2/







Otwieramy niewielkie drzwi i wchodzimy do małego przedsionka,z którego od razu wchodzimy na schody wiodące na piętro.Tu znajduje się kasa i pierwsze muzealne pomieszczenia.Podchodzimy do Pani siedzącej za kontuarem by kupić bilety wstępu.Słyszymy że dziś wstęp bezpłatny.Pytamy Panią o szatnię i słyszymy że nie ma,ale kurtki i plecaki można zostawić na półpiętrze,na ławie.No cóż,nie mamy wyjścia,nie będziemy przecież chodzić w kurtkach i z plecakami.Zostawiamy to wszystko na kamiennej ławie i rozpoczynamy zwiedzanie.

"Dzieje Muzeum piotrkowskiego wiążą się ściśle z dziejami Piotrkowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, który grupa Piotrkowian skupiona wokół Michała Rawity Witanowskiego utworzyła 20 maja 1908 roku. Jednym z celów, które postawili sobie piotrkowscy krajoznawcy, była organizacja Muzeum Krajoznawczego Ziemi Piotrkowskiej. Zaczątkiem zbiorów muzealnych był zbiór „skamieniałości” ofiarowany w 1909 roku przez Stanisława Psarskiego – właściciela kamieniołomów w Sulejowie. Kolekcję przyjęła powołana 10 września 1909 roku na zebraniu ogólnym Oddziału Piotrkowskiego PTK sekcja muzealna, w skład której weszli: Onufry Krajewski – pierwszy kustosz zbiorów muzealnych, Michał Rawita Witanowski – prezes Oddziału PTK, Józef Karczewski i Leon Starkiewicz. Sekcja muzealna w ciągu kilku miesięcy zebrała taką ilość darów i depozytów, że już 14 stycznia 1910 roku w lokalu Towarzystwa Dobroczynności dla Chrześcijan ks. Eugeniusz Lipiński – rektor kościoła p.w. św. Jacka (podominikańskiego) i zarazem czynny członek PTK – dokonał poświęcenia pierwszej wystawy zbiorów Muzeum Krajoznawczego Ziemi Piotrkowskiej. Wydarzenie to odnotowały w wydaniach z 19 i 20 stycznia 1910 roku stołeczne gazety: „Kurier Warszawski” i „Dziennik Powszechny”. Aż do 1918 roku Muzeum nie posiadało własnego lokalu i wystawiało swoje zbiory liczące w początkach 1913 roku 350 eksponatów, w wynajmowanych na ten cel mieszkaniach w kamienicach przy ul. Bykowskiej (obecnie Wojska Polskiego).
W czasie I wojny światowej zbiory muzealne umieszczono w refektarzu klasztoru oo. Bernardynów, gdzie 28 listopada 1915 roku otwarta została kolejna wystawa. W 1918 roku Piotrkowski Oddział PTK rozpoczął starania o przekazanie na jego potrzeby i pomieszczenie Muzeum mocno zniszczonego i przebudowanego na cerkiew Zamku Jagiellonów – budowli z początków XVI wieku związanej swoją historią z dziejami Sejmu Polskiego i Trybunału Koronnego. W lipcu 1918 roku gen. Antoni Liposcak, gubernator lubelski, wyraził zgodę i rozlokowane w zamku wojsko austriackie opuściło zdewastowane pomieszczenia przekazując obiekt Komitetowi Odbudowy Zamku Piotrkowskiego. 3 września 1918 roku Komitet wydał odezwę do mieszkańców miasta i powiatu, w której czytamy m.in.: „…Wpośród rozgwaru wojennego, gdy kładziemy podwaliny na odbudowę Niepodległego Państwa Polskiego, niechże widomym znakiem dźwigania majestatu dawnej Rzeczypospolitej będzie dla nas powstający z ruin Zamek Piotrkowski…”. Oficjalny dokument – akt dzierżawy zamku wystawiony przez władze wolnej już Rzeczypospolitej – wręczono Oddziałowi PTK 18 listopada 1919 roku. Prace remontowe i adaptacyjne trwały do końca września 1922 roku. Usunięto ślady obcych przeróbek, ale nie zdołano odtworzyć tego, co zostało zniszczone. Nie odtworzono renesansowych i barokowych portali i architektury wnętrz, zdołano zabezpieczyć tylko to co pozostało. 15 października 1922 roku znowu otwarte zostało Muzeum Krajoznawcze Ziemi Piotrkowskiej, tym razem we własnej siedzibie, w której pozostaje do dzisiaj.
Remont zamku i otwarcie Muzeum było niewątpliwie zasługą Michała Rawity Witanowskiego, który pełnił wtedy funkcję prezesa Oddziału PTK i kustosza zbiorów muzealnych, aż do września 1939 roku. W latach II wojny światowej cenniejsze zbiory były przechowywane w domach członków PTK i innych Piotrkowian, dlatego też wojna nie przyniosła większego uszczerbku zbiorom. Michał Rawita Witanowski zmarł w 1943 roku, ale jego współpracownicy i uczniowie już wiosną 1945 roku podjęli trud odtworzenia Muzeum. Prezesem Oddziału PTK był wtedy prof. Aleksander Badek, a opiekunem zbiorów prof. gimnazjalny A. Rybner. Z nabytków tamtych lat pochodzą, zakupione podobno za 5 litrów bimbru, portrety siedmiu pierwszych władców polskich z I połowy XIX wieku. W 1949 roku zbiory Muzeum Krajoznawczego zostały przejęte przez państwo, a Muzeum otrzymało status Regionalnego w resorcie Kultury i Sztuki. W początkach lat 60-tych zbiory muzealne liczyły 3500 pozycji inwentarzowych, głownie w działach historii, archeologii i etnografii. Zły stan techniczny Zamku, brak zaplecza muzealnego, a także konsekwentne dążenie do jego odbudowy według zachowanych źródeł ikonograficznych, spowodowały podjęcie szeroko zakrojonych prac restauracyjnych – poczynając od 1963 roku. Muzeum było zamknięte aż do stycznia 1970 roku, kiedy uroczyście otwarto sale zamkowe. W siedmiu komnatach pokazano wystawy z zakresu archeologii, historii i sztuki. W 1975 roku muzeum piotrkowskie otrzymało status Muzeum Okręgowego. W tym samym roku dyrektorem Muzeum został mgr Stanisław Marcin Gąsior, który pełnił swoją funkcję do 2009 roku. Od czerwca 2009 roku do lutego 2016 obowiązki Dyrektora Muzeum pełnił Krzysztof Wiączek. Od marca 2016 roku Dyrektorem Muzeum jest dr Marta Walak.
W ostatnich latach zbiory wzbogacane zostały przez badania własne, zakupy i przekazy, a także dary. Obecne zbiory w czterech podstawowych działach: archeologii, historii, etnografii i sztuki liczą około 17 tysięcy eksponatów. W ekspozycjach stałych prezentowane są zbiory mebli, obrazów, broni białej i palnej, materiały związane z historią miasta i zabytki archeologiczne pochodzące z badań własnych prowadzonych w regionie piotrkowskim."-tekst ze strony: http://muzeumpiotrkow.pl/o-muzeum/historia-muzeum/

Niepspiesznie przechadzamy się po salach na pierwszym piętrze,oglądamy wszystko i robimy zdjęcia.

Działy Muzeum:
"Dział archeologii liczy obecnie ponad 7 000 eksponatów. Początki zbioru pochodzą jeszcze z okresu międzywojennego, jednak do lat sześćdziesiątych eksponaty archeologiczne pozyskiwano głównie drogą darów i przekazów. W okresie późniejszym Muzeum prowadziło własne badania na kilkunastu stanowiskach archeologicznych w okolicach Piotrkowa. Do najciekawszych należą materiały z cmentarzyska wczesnośredniowiecznego w Lubieniu, cmentarzysk kultury przeworskiej z Kucowa, Mierzyna Grobli i Piasków, cmentarzysk kultury łużyckiej z Broszęcina, Mąkolic i Starej, osad kultury łużyckiej z Łazów Dąbrowy i Trzepnicy Kolonii, osady kultury trzcinieckiej z Wolborza. Część materiałów jest opublikowana w specjalistycznych czasopismach. Aktualnie dział nie posiada wystawy stałej. Poważną bolączką działu jest brak odpowiedniego magazynu, co utrudnia pełne opracowanie i wykorzystanie do działalności muzealnej bogatych materiałów z badań w Piotrkowie Trybunalskim, Sulejowie Podklasztorzu oraz KWB „Bełchatów”.

Dział Etnografii.
Znajdują się w nim zabytki  ludowej kultury materialnej z regionu piotrkowskiego. Kolekcja tworzona była od początku XX wieku, a w chwili obecnej zbiór zabytków etnograficznych liczy około 1700 przedmiotów i stale się powiększa.
Najwięcej eksponatów związanych jest z tradycyjną tkaniną i strojem regionalnym, szczególnie z okolic Wolborza. Duży zbiór obejmuje również ceramika z dużego ośrodka garncarskiego w Grocholicach. Muzeum szczyci się bogatym zbiorem tradycyjnych wytworów sztuki ludowej regionu, który obejmuje kolekcje pisanek i wycinanek. W dziale obecne są przedmioty potrzebne do pracy, a więc narzędzia rolnicze, przedmioty pomocne przy obróbce wełny i lnu, przygotowaniu posiłków, czy też zachowaniu higieny.

Dział Historii.
Dział ten obejmuje ponad 1500 eksponatów, wśród których znajdują się zbiory ikonograficzne „zdjęcia i pocztówki”, kolekcje fajek i pieczęci, dokumenty i pamiątki rodzin piotrkowskich. Najliczniejsze są przedmioty związane z wojskiem i wyposażeniem żołnierskim. Poza licznymi manierkami, menażkami, pasami żołnierskimi i oficerskimi, hełmami, czapkami i mundurami w dziale występują prawdziwe „perełki”: kurtka mundurowa II Pułku Strzelców Konnych Królestwa Kongresowego, kurtka i płaszcz grenadiera gwardii Królestwa Kongresowego, kurtka 8 pułku huzarów wojsk rosyjskich, kurtka mundurowa II Pułku Ułanów Legionów Polskich. W kolekcji piotrkowskiego muzeum znajduje się liczna kolekcja sztandarów z Piotrkowa i regionu piotrkowskiego, a wśród nich: sztandar Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Piotrkowie, szkolny Gimnazjum Kupieckiego w Piotrkowie, Związku POW w Piotrkowie, Związku Legionistów w Piotrkowie oraz sztandar Związku Byłych Ochotników Armii Polskiej.
Uzupełnieniem do różnych wystaw są przedmioty związane z wydarzeniami odbywającymi się w Piotrkowie w XIX i XX wieku: biżuteria patriotyczna, chorągiewki i kokardki z obchodów rocznicy Powstania Styczniowego oraz święta 3 Maja (z okresu I wojny światowej), pamiętniki, znaczki i notatniki.
W dziale tym znajdują się również zbiory kartograficzne, m.in. mapa pocztowa Królestwa Polskiego I. Zinberga z 1875r., mapa Guberni Piotrkowskiej z 1909 r., mapa J. Bazewicza z początku XX w., mapa okolic Piotrkowa z zaznaczeniem rozmieszczenia oddziałów z okresu I wojny światowej, mapa niemiecka świata z 1941 roku (jeszcze przed napaścią na Związek Radziecki), mapa powiatu piotrkowskiego wykonana przez partyzantów podczas II wojny światowej.
Kolejnym rodzajem zabytków znajdujących się w dziale historii są dyplomy cechowe, świadectwa i listy pochwalne z XIX i początku XX w. Tego typu przedmioty często wchodzą w skład większych zbiorów po znanych rodzinach piotrkowskich. W dziale znajdują się zbiory dokumentów m.in. rodziny Ładnowskich, Podmunickich, Gnypów, Łuniewskich i Brzozowskich, Kaniewskich, Kurnikowskich, Giermaków, Krysiaków.

Dział Militariów.
Dział ten obejmuje ponad 420 eksponatów, które można podzielić na trzy główne grupy: broń palna, broń biała i inne zabytki.
Do broni palnej można zaliczyć 214 przedmiotów, wśród których są egzemplarze broni maszynowej, ręcznej, pistolety, moździerze i armaty.
Z ciekawszych zabytków należy wymienić: karabinek Lorenc II wz. 1854 z bagnetem, karabin skałkowy Dreyse wz. 1865, karabin Dreyse wz. 1862 z bagnetem, karabin Werndl-Holub wz. 1867/77, karabin Kropatschek wz. 1878, karabin Lebel wz. 1886, karabin Berthier wz. 16, karabin Arisaka wz. 38, karabin powtarzalny SWT wz. 38, karabin Lee Enfield Mk III, karabin Walther wz. 43, pistolet maszynowy Bergmann wz. 18/1, pistolet maszynowy Lanchester Mk I, pistolet maszynowy Thompson wz. 28, rewolwer Nagant wz. 95, pistolet Dreyse wz. 1907, pistolet Steyr wz. 1909, pistolet Vis wz. 35, pistolet Walther wz. 38, moździerz radziecki wz. 43 kal. 82 mm, moździerz radziecki wz. 43 kal. 120 mm, rkm ZB-30, ckm Goriunow wz. SG-43.
Spośród 165 sztuk broni białej znajdujących się w dziale militariów ogromną większość stanowią bagnety. Poza nimi w zbiorach występują szable, miecze, kopie mieczy, kosy bojowe, kordelasy, sztylety i lance. Najciekawszymi eksponatami są: miecz z przełomu XIV i XV wieku znaleziony na wydmach pod Wolborzem, miecze katowskie z XVII w. przekazane do Oddziału Piotrkowskiego Towarzystwa Krajoznawczego w 1916 roku przez Magistrat Miasta Piotrkowa, szabla angielska wz. 1796, szabla wz. 1811, szable francuskie wz. 1822, szabla austriacka wz. M 1836, tasaki artyleryjskie wz. 1862, szabla pruska wz. 1867, szabla austriacka wz. 1869, pałasz francuski wz. M 1889, szable polskie wz. 17, 21, 34.
Pozostałe zabytki z działu militariów reprezentowane są przez zbroje (kopie), kamienne i spiżowe kule armatnie, łódki z nabojami i pociski, łuski armatnie, granaty, skrzynki amunicyjne i kurki do broni.

Dział Oświatowy.
Podczas zajęć muzealnych uczestnicy mogą zapoznać się z charakterem wnętrz zamkowych, obserwować przemiany stylów, poznać techniki artystyczne oraz wybrane zagadnienia z historii miasta i regionu. W trakcie spotkań realizowane są treści programowe z historii, języka polskiego, wiedzy o kulturze i plastyki.

Dział Sztuki.
Zbiory działu sztuki muzeum piotrkowskiego liczą ogółem 1230 eksponatów. Są to: obrazy, rzeźby i rzemiosło artystyczne. Największa i najcenniejsza jest kolekcja malarstwa portretowego XVIII i XIX wieku licząca 90 obrazów. Warte uwagi są również: relikwiarz i rzeźby gotyckie z XV wieku związane z opactwem cystersów w Sulejowie, a także XVIII wieczny obraz alegoryczny tzw. Piotrcovia, związany z Collegium Jezuickim w Piotrkowie Trybunalskim oraz XVIII wieczne pasy kontuszowe i tzw. tkaniny buczackie z XIX wieku. Najciekawsze eksponaty działu sztuki znajdują się na wystawach stałych Zamku. Na wystawach stałych oprócz eksponatów własnych prezentowane są również meble i obrazy będące depozytami Muzeum Narodowego w Krakowie i Warszawie."-tekst ze strony: http://muzeumpiotrkow.pl/o-muzeum/dzialy/
































































Po obejrzeniu wszystkiego na pierwszym piętrze i zrobieniu mnóstwa zdjęć,idziemy schodami na drugie piętro i od razu idziemy do sali etnograficznej.Oboje lubimy zaglądać do starych,wiejskich chat :)



































































Po obejrzeniu sali etnograficznej i zrobieniu mnóstwa zdjęć,przechodzimy dalej.Oglądamy umieszczone w szklanych gablotach znaleziska archeologiczne i broń białą.Największe wrażenie wywierają na nas miecze katowskie-są ogromne i ciężkie,ale takie musiały być,by skazany na śmierć za jednym zamachem został ścięty.




























































Kiedy wszystko obejrzymy na drugim piętrze,wchodzimy schodami na trzecie piętro.Tu również oglądamy wszystko,niespiesznie przechadzając się i robiąc zdjęcia.Rozmawiamy przy okazji z Panem-pracownikiem Muzeum-który opowiada nam historię zamku i parlamentaryzmu polskiego.Mówi nam też o znadujących się w zamku zbiorach i przy okazji pokazuje nam miejsce po dawnej królewskiej toalecie.

































































Po zrobieniu zdjęć i obejrzeniu wszystkiego,schodzimy na pierwsze piętro.Ubieramy się,bierzemy plecaki i schodzimy na parter.Tu Pan mówi nam byśmy jeszcze zajrzeli do piwnic,gdzie pokazuje nam zostawiony fragment ściany ze starymi napisami i datą.Robimy zdjęcia i chwilkę jeszcze rozmawiamy z Panem,a po rozmowie żegnamy się i opuszczamy Zamek.Na zewnątrz robimy kilka zdjęć i obchodzimy Zamek dookoła.Z tyłu Zamku,po drugiej stronie ulicy znajdujemy budynek dawnej Synagogi.Idziemy więc w tamtym kierunku.























"Wielka Synagoga w Piotrkowie Trybunalskim (ul. Jerozolimska 29).
W 1791 r. rozpoczęły się starania i prace wokół budowy synagogi z prawdziwego zdarzenia: murowanej, imponującej; prawdziwej chluby żydowskiej społeczności Piotrkowa. Stanęła w ówczesnej Wielkiej Wsi, zwanej też Żydowskim Miastem – na wschód od Zamku Królewskiego. Fundatorem budowli był Mojżesz Kocyn, zamożny piotrkowski kupiec, który nie poskąpił starań i funduszy, aby w możliwie najkrótszym czasie otworzyć przed wiernymi drzwi Wielkiej Synagogi. Prace budowlane zakończyły się w 1793 r.; upiększanie wnętrza trwało dłużej, o czym mogłaby świadczyć inskrypcja na jednej ze ścian: 1816 (data hebrajska). Mogłaby – jednak nie dotrwała do naszych czasów.
Nie dotrwał również wizerunek pierwotnej bryły (gmach bowiem uległ później pewnym przekształceniom); znamy jedynie opisy i relacje. Jak z nich wynika, dla Wielkiej Synagogi – utrzymanej w konwencji klasycystycznej i neogotyckiej – fundator przewidział „styl maurytański”. Mury musiały być zatem grube na półtora metra, a wystrój pełen przepychu. W dbałości o szczegóły nie pominięto więzi łączących Żydów z Polską: imponującą dekorację sali modlitewnej uwieńczył ogromny orzeł, który zdawał się brać obecnych tu pod rozpostarte, opiekuńcze skrzydła.
Za twórcę i budowniczego piotrkowskiej świątyni uważany jest Dawid Friedlander. Ten ceniony żydowski architekt i snycerz zasłynął jako autor warszawskiego grobowca rodziny Berka Szmulowicza Zbytkowera oraz projektant wystroju wnętrz w synagogach Wyszogrodu, Działoszyna, Grójca, Kępna i Łęczycy. Nie przetrwały wprawdzie dokumenty ani inne materialne dowody pobytu Friedlandera w Piotrkowie, są jednak świadczące o tym relacje. Jak z nich wynika, po prawej stronie nieistniejącego już ołtarza widniała hebrajska inskrypcja: Dzieło rąk moich ku chwale mej – sługa Dawid Friedlander (Maase jodaj lhispoar – hakoton Dawid Friedlander) i data: 1816. Z górą sto lat później Mojżesz Feinkind, pisarz i publicysta dokumentujący dzieje piotrkowskich Żydów, opisał interesujące spotkanie z sędziwym przybyszem z Ameryki. Ten rzekomy syn mistrza Friedlandera zapewniał, że „ojciec był twórcą synagogi w Piotrkowie i pod jego kierownictwem i podług jego koncepcji wykonali Niemcy rzeźbę upiększającą ołtarz”. Według tej relacji Dawid Friedlander przypłacił życiem swą pracę, spadając z rusztowań przy budowie ołtarza łęczyckiej synagogi
O tym, jakie dzieło stworzył Dawid Friedlander w piotrkowskiej synagodze, do dziś świadczą pełne zachwytu opisy naocznych świadków:
(Przy wejściu do synagogi uderza widza ściana wschodnia, która zasługuje na specjalną uwagę. Ściana ta ozdobiona  jest wspaniałą rzeźbą, gdzie umieszczony jest ołtarz z wnęką na rodały (aron ha-kodesz). Jest to plastyczna ornamentacja z drzewa gruszkowego, pozłocona w stylu wschodnim z epoki renesansu lub barokka, zawierająca motywy i symbole biblijne w figurach, pokryte napisami hebrajskimi o treści biblijnej.
Stojące na tylnych nogach lwy w wysokości naturalnej przytrzymują przednimi nogami potrójną złotą koronę, nad którą widnieje na samym szczycie wielki orzeł polski ze skierowanym dziobem na lewo i rozpiętymi skrzydłami (...). Cherubiny otaczają swymi skrzydłami wnękę z rodałami. Wokoło wnęki na gałęziach wiszą najprzeróżniejsze instrumenty muzyczne, które były użyte ku chwale Boga w świątyni jerozolimskiej.)
Oprócz rzeźb, płaskorzeźb i ornamentów Dawida Friedlandera piotrkowską Wielką Synagogę zdobiły polichromie Dawida Goldsteina. Ten artysta malarz, pochodzący z nieodległych Grocholic, namalował na zachodniej ścianie groby patriarchów Izraela i Ścianę Płaczu – odtąd modlący się tu Żydzi mieli przed oczami święte miejsca dalekiej Palestyny. Dzieło wieńczył strop, ozdobiony malowidłem przypominającym wschodni kobierzec: błękitny, z iście barokową mozaiką ornamentów, obramowany tuzinem „znaków kalendarzowych” (czyli zapewne zodiakalnych).
Sufit był płaski; od zachodu wznosiły się ku niemu czteroboczne filary – wsparcie dla dwupiętrowego babińca.
Do głównej sali modlitewnej prowadziło troje drzwi. Pośrodku, między 4 filarami, stała żelazna, pięknie zdobiona ornamentami bima. Mieścił się tu okryty haftowaną materią stół (kładziono na nim zwoje Pisma), fotel do ceremonii obrzezania noworodków i okazały mosiężny świecznik. Przed podwyższeniem, na przedzie bimy, widoczna była sziwita ze słowami Psalmu: „Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy, nie zachwieję się, bo on jest po mojej prawicy”. To stąd kantor prowadził modlitwę, tutaj również czytano fragmenty Tory z rozwijanego zwoju.
Na wschodniej ścianie umieszczono zdobiony rzeźbami aron ha-kodesz. Kiedy nie odprawiano modłów, przykrywano go parochetem, zszytym z haftowanych tkanin. Środek tej kompozycji – tzw. lustro – umieszczono między dwiema kolumnami, nawiązując do wejścia Świątyni Jerozolimskiej, a zarazem do bramy wiodącej ku zwojom Tory, przechowywanym w ołtarzowej szafie. Równie znaczące były hafty zdobiące parochet, z napisami haftowanymi srebrem i złotem, i lambrekin (kaporet) zawieszony nad parochetem jak wieko zamykające Arkę Przymierza.
W sali modlitw jasno było dzięki oknom (modlący się mogli przez nie widzieć niebo) i żywemu ogniowi. Umieszczono tu reflektory i świeczniki przyścienne, esowate lichtarze, zwieszające się z sufitu pająki i żyrandole – a wszystko to niezwykle kunsztownie zdobione. Na pamiątkę światła, które płonęło w Świątyni Jerozolimskiej, przed aron ha-kodesz umieszczono lampę Ner Tamid. Salę oświetlał także dziewięcioramienny świecznik z mosiądzu, ważący ponoć około puda.
Z biegiem czasu piotrkowska synagoga ulegała pewnym przeobrażeniom.
Początkowo stanowiła zwartą bryłę, zbudowaną na planie prostokąta i zorientowaną zgodnie z zasadą, by modlić się z twarzą zwróconą na wschód – ku Jerozolimie. Sala modlitw wypełniała całą wysokość. Na zewnątrz ścian bocznych umieszczono pierwotnie gzyms, biegnący faliście powyżej okien (zastąpił go później wyrazisty gzyms arkadowy). W przedsionku przy głównym wejściu znajdowała się kuna – przymocowana do wewnętrznej ściany żelazna obręcz złożona z dwóch części, zamykana na szyi grzesznika. Gdy po latach likwidowano kunę, sprzed wejścia do synagogi usunięto także pręgierz, przy którym karano występne kobiety.
Jak pisał później Feinkind, Wielka Synagoga została „zburzona przez «kacapów» w r.1854 przysłanych do Piotrkowa w cywilnych ubraniach na «ochronę» miasta, w miejsce regularnego wojska (wysłanego wówczas na wojnę sewastopolską). Rzekomi obrońcy urządzali w dzielnicy żydowskiej ekscesy, plądrując i rabując domy”. Wielka Synagoga nie tylko przetrwała burzliwe zajścia, ale też rozrosła się i piękniała. Już w latach 50. XIX w. wybudowano u głównego wejścia portyk z dwiema wieżyczkami, o 5 m zbliżając front gmachu do ulicy. To wtedy właśnie powstały wewnątrz, wsparte na mocnych kolumnach, dodatkowe – piętrowe teraz – galerie dla kobiet, umieszczone wzdłuż elewacji północnej i południowej.
Przestąpić próg synagogi mógł jedynie człowiek o czystych rękach – w przenośni i dosłownie. Przy wejściu stały więc naczynia na wodę: kijor i dwuuszne kwarty. Nie mogąc w obmytą już rękę wziąć dwa razy tego samego ucha naczynia, płukano wpierw jedną dłoń, aby później ująć naczynie za drugie, czyste ucho i opłukać drugą rękę.
Imponujący gmach piotrkowskiej Wielkiej Synagogi budził powszechny zachwyt i przyciągał dostojnych gości. Jak pisał Feinkind:<Synagogę odwiedził francuski generał Douvost podczas jego powrotnego przemarszu z Rosji przez Piotrków (1813) i Aleksander I podczas przejazdu swego przez Piotrków pocztą do Erfurtu (1821), na pamiątkę którego to przejazdu została umieszczona na wewnętrznych ścianach synagogi modlitwa tzw. Hanosen-Toszuo na intencję cara, w hebrajskim i rosyjskim języku: modlitwa ta została ostatnio przez okupantów starta.>
O żydowskiej bóżnicy pisał również Julian Ursyn Niemcewicz, notując w swych Podróżach historycznych po ziemiach polskich od 1811 do 1828 roku, że „jest ona świeżo postawiona”. Datowanie owej wzmianki (1821) wskazuje raczej na przebudowę, jakiej w tym czasie poddano front budynku, najprawdopodobniej wzmacniając przy okazji dach i stropy.
W latach II wojny światowej Niemcy zdewastowali wnętrze Wielkiej Synagogi, zamienionej przejściowo na obóz dla polskich jeńców, a później na więzienie dla Żydów, z których większość została następnie zgładzona. Synagoga spłonęła niemal doszczętnie. Po wojnie, odbudowana i odrestaurowana przez polskich konserwatorów, stała się siedzibą Biblioteki Miejskiej. Jak powiedział kiedyś mecenas Aleksander Rosenblum, reprezentujący kolejne pokolenie piotrkowian pochodzenia żydowskiego: „Nie ma już Wielkiej Synagogi w Piotrkowie. Ale jakże to piękne, że jest tu biblioteka – miejsce mądrości ludzkiej”."-tekst ze strony: https://sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/p/501-piotrkow-trybunalski/112-synagogi-domy-modlitwy-i-inne/87886-wielka-synagoga-w-piotrkowie-trybunalskim-ul-jerozolimska-29#footnote3_mdupwro

Oglądamy budynek Wielkiej Synagogi,robimy zdjęcia i powolutku wędrujemy w kierunku kościoła św.Jakuba.Liczymy na to że będzie jeszcze otwarty.






Kiedy docieramy na miejsce,robimy sobie kilka zdjęć z figurką św.Jana Nepomucena,a po nich wchodzimy do przedsionka.No i niestety już wiemy,że kościół jest zamknięty.Oglądamy fragment jego wnętrza przez kratę w drzwiach,robimy kilka zdjęć i wychodzimy na zewnątrz.Mamy jeszcze trochę czasu,więc postanawiamy iść w kierunku Rynku,znaleźć jakąś restaurację i coś zjeść.

































Idąc w kierunku Rynku,mijamy zamknięte restauracje,więc kiedy dostrzegamy restaurację "Kamienica" tuż przy hotelu,od razu postanawiamy tam wejść.Głód jest silniejszy od chęci szukania dalej.Ściągamy plecaki,kurtki i siadamy przy stoliku.Radek przeglądając menu,od razu się ucieszył bo będzie okazja spróbowania kolejnego piwa regionalnego.Kiedy podchodzi do nas Kelner,zamawiamy dwa placki ziemniaczane z dodatkami innymi niż zazwyczaj się je podaje i dwa piwa "Opactwo Króla".Po chwili okazało się że jest tylko jedno,więc zamawiamy "Śmietankę".

"Opactwo Króla.
Belgian India Pale Ale to połączenie dwóch piwnych światów. Tradycyjnego Belgijskiego piwa klasztornego o estrowym (owocowym) charakterze z Amerykańskim India Pale Ale. Stylem o wyraźnej goryczce i bogatym tropikalno - cytrusowym aromacie."-tekst ze strony: http://www.browarolbracht.pl/oferta-piwa-tradycyjne-pszeniczne-ciemne-jasne/

"Śmietanka.
Jasne piwo pszeniczne o charakterystycznym aromacie bananów i goździków.
Naturalnie mętne, odpowiednio zaserwowane tworzy w szklance efektowną czapę piany."-tekst ze strony: http://www.browarolbracht.pl/oferta-piwa-tradycyjne-pszeniczne-ciemne-jasne/

Delektujemy się piwem i chwilkę czekamy na swoje zamówienie.Po jakimś czasie Pan  stawia przed nami talerze z plackami.

"Placek ziemniaczany:farsz ziemniaczany,chrzan,karmelizowana gruszka,ser lazur,sałatka z zielonego jabłka,jogurt,orzech włoski."

Zaskakujące połączenie smaków.Próbujemy i stwierdzamy że danie jest pyszne.








Po posileniu się i wypiciu piwa,płacimy,ubieramy się i wychodzimy na zewnątrz i niespiesznie ruszamy w kierunku stacji kolejowej.Zatrzymujemy się przy ławeczce z Kwinto grającym na trąbce.Robimy sobie razem zdjęcia,a po nich wchodzimy do otwartego sklepiku,gdzie kupujemy pączki i bułkę słodką na podróż,która przed nami.Po zakupach idziemy na spacer uliczkami Piotrkowa Trybunalskiego,mamy jeszcze sporo czasu do naszego pociągu.







































Wędrujemy pustymi ulicami,przyglądamy się szarym,obdrapanym budynkom i stwierdzamy jednogłośnie że miasto jakby zatrzymało się w miejscu.Nic dziwnego że kręcą tu filmy....
Kiedy docieramy do stacji,mamy jeszcze czas na kawę.Kupujemy sobie dwie podwójne z expresu i idziemy na peron,gdzie rozkoszując się smakiem kawy czekamy na nasz pociąg.Oczywiście cały czas mamy nadzieję że znajdziemy jakieś miejsca siedzące.Kiedy pociąg wjeżdża naperon i się zatrzymuje,wsiadamy do wagonu przylegającego do Warsu i już wiemy,że nie mamy szans na miejsca siedzące.Pociąg jest przepełniony.Ludzie siedzą na podłodze,na walizkach,stoją na korytarzu,siedzą na schodach a w Warsie trwa balanga na całego.Widząc to zdajemy sobie sprawę że i my będziemy jechać na stojąco.Ściągamy plecaki,a Radek lokuje je w miejscu przeznaczonym na bagaże,ściągamy kurtki i stajemy nieopodal drzwi.Pociąg rusza,więc ruszamy w drogę powrotną do domu.Podróż umilamy sobie rozmowami i przyglądaniem się balangowiczom.Na którejś stacji,zwalnia się miejsce stojące przy oknie,tuż nieopodal toalety i dopiero teraz mamy okazję wysłuchać opowieści.I tak:
-Co jest do jasnej cholery,drzwi zamknięte??,co to za porządki?? Jak można jechać tyle godzin do Zielonej Góry? Ja to bym temu Konduktorowi nawtykał że tyle godzin z Warszawy trzeba jechać,lot samolotem to tylko godzina.Do cholery co jest z tą toaletą?-(przyciski otwierania i zamykania drzwi toalety są zepsute,więc trzeba otworzyć je ręcznie,a Pan usiłuje je otworzyć przyciskami).
W końcu ktoś z pasażerów lituje się i otwiera drzwi ręcznie.Pan wchodzi do środka,a po jakimś czasie do uszu wszystkich pasażerów dochodzi pukanie do drzwi i wołanie o ich otwarcie.I znów ktoś z pasażerów lituje się,podchodzi do drzwi i instruuje co trzeba zrobić by wyjść.
I takich sytuacji jest kilka,a balanga w Warsie wciąż trwa i trwa....
Po którymś takimś wejściu i wyjściu,Pan się gubi i zamiast pójść w lewo,idzie w prawo,wędrując na koniec pociągu.W końcu po jakimś czasie wraca chwejnym krokiem z telefonem przy uchu.Wyraźnie szukał pomocy w dotarciu do Warsu.
I tak nam mija podróż do Wrocławia.
We Wrocławiu jesteśmy z opóźnieniem,więc ucieka nam pociąg jadący do Jeleniej Góry,a kolejny ma godzinne opóźnienie.Nie mamy zamiaru tyle czekać,idziemy na dworzec autobusowy,sprawdzamy o której mamy transport i kiedy okazuje się że za 10 minut,to kupujemy bilety i zjeżdżamy schodami ruchomymi na stanowiska odjazdów autobusów.Kiedy tam docieramy,akurat podjeżdża nasz autokar,wsiadamy do niego,pokazujemy bilety,rozsiadamy się wygodnie i jedziemy do domu.
Podróż mija nam szybko i bezproblemowo,praktycznie ją przesypiamy.
Dwa szalone dni i mnóstwo kilometrów przejechane pociągami,niesamowite miejsca odwiedzone,dały nam radość i impuls chcenia dalszego poznawania naszego kraju :)

Tak kończy się nasza niezwykła przygoda i niesamowita wycieczka,pora na kolejną,więc do zobaczenia już niebawem :)

Pozdrawiamy wszystkich serdecznie i cieplutko,życząc miłej lektury :)

Danusia i Radek :)


2 komentarze:

  1. Jak najbardziej niesamowita podróż. Podziwiam Wasz wysiłek i taką zaciętość w zwiedzaniu.
    Kiedy jest dwoje takich zapaleńców to nie ma co się dziwić i tego trzymajcie się dalej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń