sobota, 29 sierpnia 2015

Na Drodze Wojennej :)

Za oknem,zamiast błękitu i słoneczka,niebo zasnute jest szarymi,ciężkimi chmurami.
Wstajemy dość późno,ale tak właśnie Radek zaplanował dzisiejszy dzień.
Po śniadaniu i kawie,pakujemy się i idziemy w kierunku stacji kolejowej,bo to stamtąd odjeżdżamy do Janowic Wielkich.
Podróż mija nam dość szybko i bezproblemowo.Idąc oglądamy wszystko co nas otacza,robimy zdjęcia i kierujemy się ku naszemu pierwszemu celowi-ku Miedziance.




































Z Janowic Wielkich do Miedzianki idziemy drogą asfaltową.Schodzimy z niej na pole,bo chcemy podejść do krzyża pokutnego-pojednania.Do tej pory nie miałam okazji go zobaczyć,więc dziś Radek prowadzi mnie przez zaorane pole,by mi go pokazać.

"Wykuty z kamienia średniowieczny krzyż, na którym widnieje napis „MEMENTO” – „pamiętaj”. W okresie średniowiecza i wczesnego renesansu zgromadzenia zakonne używały pozdrowienia „MEMENTO MORI”- „pamiętaj, że umrzesz”- znaczenie tego pozdrowienia miało przypominać o doczesności życia.
Człowiek rodzi się nagi i taki też odchodzi, więc dążenie do pozyskiwania dóbr materialnych niczego nie daje. Gdy odchodzimy i tak je zostawiamy.
Krzyż stoi samotnie na miedzy, między polami. Z uwagi na próby kradzieży, na pewien czas krzyż został przeniesiony w pobliże gospodarstwa w Miedziance. Później jednak wrócił na swoje miejsce.
Możemy do niego dotrzeć jadąc szosą z Janowic Wielkich w stronę Miedzianki. Znajduje się on po lewej stronie od drogi (około 50-60 m), jeszcze przed pierwszymi zabudowaniami Miedzianki, na małej skarpie. Dobrym punktem orientacyjnym jest słup wysokiego napięcia stojący w polu. W okresie wegetacji krzyż może być trudno widoczny z uwagi na trawy i zboża go okalające.
Krzyże pokutne to monolityczne obiekty, wykuwane z jednego bloku kamienia. Przeważnie z miejscowego surowca (granit, bazalt, zelepieniec, piaskowiec). Wznoszone przez zabójców w miejscach popełnionych zbrodni (najczęściej były to odludne miejsca w lasach przy drogach).
Zdarzało się też tak, że krzyż taki wystawiała rodzina za pieniądze mordercy, przy kościołach lub na rozstajach dróg. Miały one skłaniać do refleksji i modlitwy za duszę zamordowanego i mordercy.
Zwyczaj wystawiania krzyży lub kapliczek pokutnych panował prawdopodobnie od XIII wieku do połowy XIX wieku.
Morderca oprócz wystawienia krzyża był zwykle zobowiązany do:
-pokrycia kosztów pogrzebu,
-przewodu sadowego,
-łożenia na utrzymanie rodziny zamordowanego,
-zamówienia mszy,
-zakupu świec na potrzeby kościoła
-odbycia boso pielgrzymki do miejsca świętego (Rzym, Jerozolima, Akwizgran).
Bywało też tak, że stosowano wobec mordercy inne kary takie jak:
-stanie pod pręgierzem,
-przejście przez wieś nago,
-klęczenie nad otwartym grobem z narzędziami zbrodni,
-przejście na klęczkach parokrotnie wokół cmentarza ze świecą,
-sprzątanie miasta.
W początkach stawiania krzyży, były one prostymi formami kamiennymi bez rytów, które w następnych okresach zmieniały formę. Miały one rzeźby narzędzi zbrodni - noża, kuszy, wideł, toporów, mieczy, itp. Zdarzały się też krzyże z napisami informującymi o miejscu, czasie, sprawcy, narzędziu mordów.
Na terenie Rudawskiego Parku Krajobrazowego znajdują się trzy krzyże pokutne: w Bukowcu, Janowicach Wielkich i Miedziance."-tekst ze strony http://rudawyjanowickie.pl/pl/krzyze-pokutne/310-krzyz-pokutny-miedzianka-zabytek.html

Stajemy przy kamiennej pamiątce,dawnego prawa.Robimy sobie zdjęcia i ruszamy do browaru,który widać w oddali.
























"Browar Miedzianka.
Początki browarnictwa w Miedziance.
Produkcja piwa w Miedziance rozpoczęła się w XV wieku i szybko trunek ten zyskał sławę.W drugiej połowie XVIII wieku dość duże znaczenie w rozwoju gospodarczym miasta górniczego miała produkcja piwa.Powodem tego był początek upadku tkactwa w regionie,browar stanowił więc największy zakład przemysłowy w mieście.Jego właścicielem w 1876 roku był Edwald Franzky.Browarnik ten w znaczącym stopniu rozwinął warzenie piwa:unowocześnił zakład o maszynę parową oraz wprowadził produkcję piwa bawarskiego.W zakładzie browarniczym pracowało średnio 12-14 osób.W 1910 roku,syn Ewalda Franzky'ego,Georg przejął browar.Ten znakomity trunek produkowano pod nazwą "Złoto Miedzianki".Do produkcji piwa używano słodu,który był wytwarzany we własnej słodowni.Używano również świetnej wody,która pochodziła z sieci wodociągowej oraz własnego ujęcia.
Browar przed I wojną światową posiadał kotły warzelnicze ogrzewane parą,oświetlenie elektryczne,nowoczesne urządzenia do mycia beczek i butelek,chłodziarkę,która miała wydajność 16000 kalorii.Właściciel,Georg Franzky,aby produkowane piwo było jeszcze lepsze,zatrudnił mistrza piwowarskiego Hermana Huttera.Mistrz do lat 30 XX wieku odpowiedzialny był za produkcję piwa.Kolejną osobą pomocną przy warzeniu piwa,po Hermanie Hutterze,był Ernst Neuburger oraz warzelnik Kurt Burkert.Lód do chłodni i dla oberżystów odbierających piwo,pozyskiwany był w okresie zimowym ze stawków przy browarze oraz przy drodze do pobliskiej wsi. Mniszków.Było to dogodne zajęcie w okresie zimowym dla pracowników budowlanych niemających wówczas zatrudnienia.Piwo było dostarczane do odbiorców dwoma wozami ciężarowymi,które były zaprzęgnięte w konie oraz jednym wozem krytym.W browarze w Miedziance odbywał się proces warzenia piwa dolnej i górnej fermentacji.Rodzeństwo Georga Franzky'ego przy browarze stworzyło gospodę Gasthaus zur Brauerei.Kiedy pogoda sprzyjała,można było przy stolikach ustawionych na dworze usiąść i napić się słynnego w okolicy piwa "Złoto Miedzianki".
8 maja 1945 roku weszły bez walki od strony Ciechanowic i Marciszowa jednostki Armii Czerwonej.Rozpoczął się proces wysiedlania ludności niemieckiej.Browar przestał działać.Czekał na ponowne otwarcie do lat 50 XX wieku.W zakładzie przetrwały maszyny potrzebne do ponownego uruchomienia produkcji piwa.Rozpoczęto warzenie trzech rodzajów piwa:lekkiego,pełnego imocnego.W począkowym okresie funkcjonowania browaru,administratorem było "Społem",następnie zakład przejęły Legnickie Zakłady Piwowarskie w Lwówku Śląskim.
Podobnie jak w początkach browarnictwa w Miedziance,w zakładzie pracowało średnio 17-19 osób.Kierownikiem Browaru Miedzianka został Stefan Spiż.Swoją funkcję pełnił od 1953 do 1972 roku z małą przerwą,kiedy to na krótki okres kierownikiem browaru stał się Jerzy Słowiński.Stefan Spiż wraz z rodziną trafił do Miedzianki przez Lwówek Śląski z przymusowych robót w browarze w Niemczech.
Szacuje się,że Browar Miedzianka wyprodukował łącznie 4029 hektolitrów piwa (1 hektolitr=100 litrów).
Na początku lat 70-tych Legnickie Zakłady Piwowarsko-Słodownicze złożyły wniosek o likwidację zakładu i przeniesienie tej produkcji do innych miejscowości w powiecie jeleniogórskim.W 1972 roku Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej wydało zgodę na likwidację Browaru Miedzianka.
Przyczyną likwidacji były czynniki ekonomiczne.Browar był jednostką deficytową.Jego produkcja roczna była na poziomie 900 l piwa.Przywrócenie opłacalności produkcji wymagało bardzo dużych nakładów inwestycyjnych.Uznano takie działanie za niecelowe.Wieloletni kierownik browaru Stefan Spiż chciał przejąć zakład w ajencję.Niestety władze Zakładów Lwóweckich nie wyraziły zgody.
CZY WIESZ,ZE....
Woda miejska była tak dobra,że świetnie nadawała się do produkcji innych trunków.W Miedziance powstała wytwórnia napojów,która należała do Maximiliana von Glyschinsky'ego.Produkowano w niej lemoniadę,wodę zdrojową oraz "Tafget"-napój wytwarzany z zielonej herbaty.Napoje były dostarczane wozem do gospodarstw,domów wycieczkowych i gospód.Zakład mieścił się po lewej stronie,powyżej browaru.Maximilian von Glyschinsky opuścił wraz z rodziną Miedziankę jako ostatni Niemiec,w 1957 roku.
W Miedziance działała również destylarnia.Prowadził ją Albert Schutz.Dzięki niej na pobliski rynek trafiały takie alkohole jak:wódki,likiery w różnych smakach,wina owocowe,a dodatkowo produkowane tu były wyśmienite soki malinowe.
Rodzina Spiżów do dziś kontynuuje tradycje browarnicze.Syn Stefana-Bogdan Spiż,26 lutego 1991 roku wprowadził na rynek pierwsze produkowane w Polsce piwo puszkowe.Prowadzi rozlewnię piwa Okocim oraz Spiż."-tekst z tablicy informacyjnej przy rozsypującym się budynku dawnego browaru.
A historia współczesna jest taka:
"Jesteśmy małym browarem leżącym na skraju Rudaw Janowickich nad przepiękną doliną Bobru.
Budynek został zaprojektowany tak byście mogli podejrzeć jak zachodzi proces warzenia równocześnie podziwiając okoliczne widoki.
Dostaniecie niepowtarzalną możliwość zakochania się w dobrym piwie i Rudawach Janowickich.
Chcemy by nasze piwo było mocno kojarzone z miejscem w którym powstaje. By mówiono o nim Piwo z Miedzianki!
Nasze trzy podstawowe piwa to: Rudawskie, Cycuch Janowicki i Górnik. Każdym z nich opowiadamy inną historię.
Co jakiś czas zaproponujemy Wam coś nowego, na specjalne okazje.
Próbowaliśmy, testowaliśmy i głowiliśmy się co Wam zaoferować byście mogli zrobić głośne mmmmm i zamówić dokładkę, obowiązkowo z piwkiem.
Wyszło nam, że jedzenie musi być proste, świeże i dopasowane do aktualnej pory roku. Składników szukamy u lokalnych dostawców.
Mamy do zaoferowania 4 pokoje 2 osobowe z łazienką. Łóżka są szerokie i wygodne. W łazienkach prysznic a w kranie ciepła woda całą dobę.
Dla tych którzy nie potrafią żyć bez zdobyczy cywilizacji telewizor. Cena wynajęcia pokoju to 150 zł za dobę -pokój z balkonem i widokiem na cycki lub 120 zł za dobę – pokój z widokiem na historyczna zabudowę Miedzianki .
Browar Miedzianka
Miedzianka 57b
58-520 Janowice Wielkie
biuro@browar-miedzianka.pl
tel.: 531 841 491

Czynne:
wtorek – niedziela: od 12 do 20
poniedziałek: zamknięte
Okoliczne tereny są niezwykle malownicze i oferują wiele atrakcji w postaci pałaców, zamków, górskich szlaków.
Żelazny repertuar tworzą Kolorowe Jeziorka, Sokolik i Krzyżna Góra, Zamek Bolczów czy Dolina Pałaców i Ogrodów. Jest też wiele miejsc które dopiero czekają na odkrycie.
Zachęcamy do wycieczek pieszych i rowerowych."-tekst ze strony http://browar-miedzianka.pl/














Idziemy trawiastą drogą w kierunku nowoczesnego budynku,w którym mieści się browar,restauracja i pokoje gościnne.Wchodzimy do środka.Rozglądamy się-tak tu jeszcze cicho i spokojnie-robię zdjęcia,Radek kupuje piwo i wychodzimy na taras.Jest ciepło,widoki mimo chmur są piękne,więc czemu nie skorzystać???
Rozsiadamy się wygodnie,rozkoszujemy się cudną panoramą Sokolików i piwem :)
Popijając Cycucha Janowickiego i Górnika,spoglądamy na mapę-dziś mamy ją ze sobą,co nie znaczy,że uda nam się dojść do celu-i decydujemy się trochę zaryzykować i powędrować bez szlakowo-leśnymi drogami...
Delektujemy się piwem,rozkoszujemy widokami i przysłuchujemy się rozmowie prowadzonej przy sąsiednim stoliku i dzięki temu wiemy,że dzisiejszy spektakl odbędzie się przy kościele,a browar obsługiwać ma cały catering.
Po wypiciu piwa,powoli zbieramy się i ruszamy w kierunku kościoła.




















Sokoliki-czyli największe Cycki Dolnego Śląska :)



























To co zostało w budynku dawnego browaru....






































Przechodzimy obok przystanku autobusowego i tu dostrzegamy tablicę informacyjną "Szlak Mniszków-Miedzianka 900 lat historii".

"Miejscowość położona na wysokości około 480-520 m n. p. m. pomiędzy doliną rzeki Bóbr, a doliną Miedzianego Potoku, w sąsiedztwie Janowic Wielkich, Mniszkowa i Ciechanowic. Miedzianka uchodziła w latach swojej świetności za jedno z najpiękniejszych miasteczek Sudetów. Mieścił się tutaj pałac, kościoły, browar oraz rynek z fontanną okolony pięknymi kamieniczkami. Miedzianka stanowiła prężny ośrodek górniczy, działający od XIII w. Obecnie w większości wysiedlona i zrujnowana z powodu szkód górniczych. Początki wydobycia w okolicach Miedzianki określa się na rok 1136, ale nie jest to poparte dokumentami. Jej powstanie wywodzi się od miejscowości Mniszków, która była najstarszą i największą posiadłością w okolicy i obejmowała obszar obecnej Miedzianki. W 1372 roku nastąpiło odłączenie domów położonych na Miedzianej Górze (Miedziance) od Mniszkowa. Ówczesnym panem tych ziem był Cleriucus Bolze, to jemu przypisuje się budowę pobliskiego zamku Bolczów, którego zachowane fragmenty do dzisiaj cieszą się popularnością. W samej Miedziance, która była jeszcze terenem Mniszkowa, w 1353 roku książę Świdnicki Bolko II wzniósł zamek, który został później gruntownie przebudowany. W tamtych czasach jednak dość często dochodziło do sprzedaży ziem, podobnie było z Miedzianką. Przechodziła ona z rak do rąk, należała kolejno do Hermana Czirna, Hansa Kunza, Willricha i Heinza z Lubomierza. Wszyscy oni pomieszkiwali w owianym złą sławą zamku Sokolec, wzniesionym na jednym ze wzgórz Gór Sokolich. Pamiątką po nim i po wojnach husyckich, którą można oglądać do dziś jest tylko fragment murów.
Okres ten nie oszczędził także Miedzianki. Górnictwo podupadało, a samo miasteczko trawiły pożary. Tylko część zabudowy dotrwała do końca straszliwej wojny. Miedzianka czekała na ponowny rozkwit górnictwa do drugiej połowy XV wieku, kiedy jej właścicielem stał się starosta księstwa świdnicko-jaworskiego Konrad von Hochberg. Prace Górnicze stopniowo nabierały tempa. Kolejną słynną postacią, która władała Miedzianką był górmistrz ze Złotego Stoku, Diepold von Burghaus. Doprowadził on miasteczko do rangi czołowego ośrodka wydobycia w Sudetach Zachodnich i na jego prośbę król czeski Ludwik Jagiellończyk nadał Miedziance prawa miasta górniczego. Jednak złoża w Miedziance stopniowo się wyczerpywały, więc zmieniono system pracy. Dwaj bracia, kupcy jeleniogórscy, uruchomili produkcję witriolu. Wybudowano ługownię, gdzie płukano żużel z pobliskich hałd. Interes był na tyle opłacalny, że miasteczko po raz kolejny stało się głównym ośrodkiem produkcyjnym w całym Cesarstwie Austriackim. Miedzianka się rozrastała, dzieląc się na Górną i Dolną (związaną z Janowicami Wielkimi). Działało tu wtedy około 160 szybów i sztolni, huty oraz inne zakłady.
Górnictwo do pewnego momentu kwitło, ale złoża ponownie zaczęły się wyczerpywać. Nastał rok 1579, kopalnie zamykano, a majątek gwarectw obłożony został aresztem. Wojna trzydziestoletnia wzmogła proces upadku Miedzianki. Trawiące mieszkańców zarazy, spalenie miasta przez żołnierzy chorwackich i liczne rabunki uginały potęgę miasta górniczego. Kiedy wojna ucichła prosperowało już tylko 5 kopalń. Nadal znajdowali się ludzie chcący przywrócić górnictwo do świetności, ale przeważnie były to nieudane próby. W początkach XVIII w. Miedzianka była siedzibą Urzędu Górniczego Księstwa Świdnicy i Jawora. W tym czasie prace wznowiono, następowało odwadnianie starych sztolni drążenie nowych, rozszerzano także zakres prac w rejon Ciechanowic. Miasteczko podnosiło się i upadało. Pożary w 1729 i 1752 roku zakłócały życie ludności, ale szybko odbudowywano domy i wracano do normalności. Kopalnie funkcjonowały różnie, miały okresy rozkwitu i stagnacji. W 1776 r. Preller, znany z prowadzenia witrioolejni w Szklarskiej Porębie, prowadził prace wydobywcze w sztolniach „Helene” i „Adler”. Ponadto wybudował nową kopalnię - „Fredreike Juliane”.W 1802 r. w Miedziance znajdowała się filia urzędu menniczego, podobno w starych pismach widnieje zapis: „Hutnictwo miedzi zbudowało swoje piece do wytopu, w liczbie ponad 70, w pobliżu starego miasteczka Miedziana Góra nad Bobrem”.
Kolejny pożar, który wybuchł w nocy 15 października 1824 r. zdziesiątkował domy. Spłonęło 67 budynków, ewangelicki i katolicki kościół, obie szkoły oraz szpital, a 146 rodzin zostało bez dachu nad głową. W ramach pomocy właściciel pałacu hrabia Matuschka stworzył Związek Pogorzelców. Mieszkańcy Jeleniej Góry zorganizowali koncert charytatywny dla osób poszkodowanych, a hrabina von Reden, właścicielka Pałacu w Bukowcu, kupiła dla potrzebujących na targu w Cieplicach 73 pary butów. W pożarze niestety spłonęła również dokumentacja miejska oraz górnicza. W kolejnych latach prace w kopalniach przestawały przynosić oczekiwane zyski. Podejmowano jednak próby łączenia spółek, obejmując co raz to większe obszary do eksploatacji do około 1927 r.
Okres wojny oszczędził Miedziankę do momentu, gdy terenami górniczymi zaczęli interesować się Rosjanie. Rozpoczął się tragiczny w skutkach okres dla Miedzianki. Prace zaczęły w znacznym tempie wzrastać, górnicy pracowali w zastraszeniu i w ciągłej rotacji. Tajemnicą było co wydobywają, lecz niektórzy się domyślali. O uranie nic się nie mówiło. Nowe szyby wchodziły na stare, wprowadzając Miedziankę w drżenie. Brak dokumentacji górniczej oraz samowolne przeprowadzanie prac doprowadziły do złamania potęgi 900-letniego miasteczka górniczego. Skończyły się lata 50-te, a po górnictwie pozostały szyby, sztolnie i poosuwane hałdy. Żadna dokumentacja czasów uranowego wydobycia nie jest dostępna. Krok po kroku niszczona Miedzianka oddawała koronę. W 1972 roku 13 maja Uchwałą Nr 86/983/72 Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu w sprawie likwidacji zagrożenia bezpieczeństwa ludzi i mienia w miejscowości Miedzianka pow. Jelenia Góra, wprowadzono w życie likwidację „MIASTA MIEDZIANKI”. Rok 1972 był początkiem wysiedlania ludności do Jeleniej Góry na osiedle Zabobrze. Zaplanowano wyburzenie domów, zalesienie Miedzianki. Sądzono, że dzięki temu historia miasteczka przepadnie. Jednak na przekór wszystkiemu ona nadal trwa. Kilka domów, okazały kościół i roztaczający się z niej czarujący widok na góry nadal przyciąga, jak za czasów jej świetności."-fragment tekstu z tablicy informacyjnej.

Po przeczytaniu tekstu idziemy zaledwie kilka kroków dalej i znów stajemy przed tablicą informacyjną.

"Rynek Miedzianki.
Miedzianka była rozbudowanym miasteczkiem. Jego centrum składało się z ulic: Górnej, Dolnej, Głównej, Ogniowej oraz Szermierzy.
Istniały łaźnie, które działały jako lokale publiczne, można było się w nich umyć, ogolić i skorzystać z usług fryzjerskich. Fasady budynków na południowej stronie rynku tworzyły łukowo wygiętą na południe linię. Wszystkie domy z tej strony rynku miały wysokie ściany szczytowe i podziemie.
W okresie intensywnego rozwoju tkactwa w XVI i początkiem XVII wieku na terenie Dolnego Śląska. W każdą sobotę w Miedziance odbywały się targi płótna i przędzy. Z dokumentów dowiadujemy się, że w mieście w 1514 roku, istniał już cech szewców. Później powstały cechy kowali, rzeźników, ślusarzy, krawców, stolarzy, grabarzy i stelmachów (kołodziejów).
W Miedziance działały dwa sklepy spożywcze. Właściciel sklepu warzywnego był hurtownikiem. Sprowadzał produkty rolne wozem ciężarowym z legnickiej giełdy.
Funkcjonowały także: 2 rzeźnie, sklep mięsny, zegarmistrz, sklep z ceramiką (w którym można było zamówić świeże ryby morskie), apteka (aptekarz zbierał  świadczyło usługi w ramach indywidualnej działalności, m.in. trykociarstwo, krawiectwo, szycie pościeli, produkcja masła i sprzedaż jaj, usługi kucharskie, itp.  
W Miedziance odbywało się wiele imprez okolicznościowych, m.in.: coroczne kiermasze tańca z jedzeniem dziczyzny i drobiu, karnawał z balami maskowymi i kostiumowymi, festyn świniobicia połączony z jedzeniem wieprzowiny gotowanej i kiełbas, festyn piwa marcowego z rodzimego browaru, festyn gimnastyczny oraz festyn śpiewaczy.
Duża liczba imprez nie oznaczała wcale, że życie mieszkańców oparte było wyłącznie na zabawie. Ludność Miedzianki na co dzień ciężko pracowała, więc mała doza przyjemności była im bardzo potrzebna. Według przekazów – ludzie nie mieli za dużo pieniędzy, ale w tamtych czasach nie były im one aż tak potrzebne jak dziś. Co więcej – potrafili bawić się wspólnie, bez względu na wiek i czerpać z tego radość.
Zimą, po opadach śniegu droga z Miedzianki do Janowic była ulubionym torem saneczkowym, z którego w niedziele korzystali  młodzi i starsi. Organizowane były tam nawet zawody sportowe.
Architekt ogrodowy miał 6-osobowy bobslej, który w latach 20-tych odstąpił kilku mieszkańcom Miedzianki. Ci szusowali nim aż pod ówczesny hotel Klugersa w Janowicach (budynek obok przejazdu kolejowego w Janowicach).
Rozwój kolei spowodował napływ turystów do Miedzianki. Organizowane były wycieczki z zakładów pracy; ludzie zwiedzali dawne miasto górnicze, czy browar, podziwiali też niezwykłe krajobrazy roztaczające się z tego miejsca. Miedzianka została przyjęta do programu turystycznego miast, zalecanych do KDF (spędzanie aktywne czasu na wolnym powietrzu).
W aptece wytwarzany był pierwszorzędnej jakości Karkonoski Sok Malinowy.Dodatkowo,sprzedawano artykuły drogeryjne i chemikalia do fotografii.W zakresie działalności apteki było również wywoływanie filmów i klisz oraz tworzenie powiększeń oraz odbitek.
Kurort klimatyczny "Miedzianka"-często takie określenie można spotkać na starych pocztówkach.Miasteczko to,mimo wielu starań,nigdy nie otrzymało tytułu urzędowego "klimatycznego kurortu".Powodem tego był brak ośrodka sanatoryjnego,jak i urządzeń do kuracji."-tekst z tablicy informacyjnej.

Chwilkę stoimy,czytamy,oglądamy zdjęcia zgromadzone na dwóch innych tablicach i powolutku zmierzamy już w kierunku kościoła.

"Kościół katolicki w Miedziance.
Kiedy to po roku 1375 r. z „Mniszkowa na Miedzianej Górze” wyodrębniła się samodzielna wieś Miedzianka, kościół (p.w. Świętego Krzyża) już tutaj stał.
Stanowił on wówczas kościół wiejski całego Mniszkowa. Mimo, że na wielu starych kartkach i rycinach Miedzianki widnieją dwie wieże kościołów, przez wiele stuleci funkcjonował tylko jeden kościół.
Pierwszym duchownym wzmiankowanym w dokumentach z 1375 r. z Miedzianki był proboszcz Nikolaus Rechen Berg.
Reformacja i nauki Lutra w Miedziance zostały przyjęte bardzo późno. Dopiero w 1559 r. po śmierci katolickiego księdza, budynek kościoła przejął Baltazar Tilisch - pastor ewangelicki. Mimo przejęcia kościoła, nabożeństwa do 1570 r. odbywały się jednej z kamienic, ze względu na zaniedbania ówczesnych właścicieli Miedzianki. W czerwcu 1637 roku wojska chorwackie podpaliły Miedziankę (głównie jej drewnianą część). W trakcie tego pożaru, 9 czerwca, spłonął również kościół ewangelicki. Ludność Miedzianki i okolic rozpoczęła jego odbudowę jeszcze tego samego roku.
Nowy kościół był budynkiem murowanym, miał czterokątną wieżę z trzema dzwonami. Na ołtarzu była postać ukrzyżowanego Chrystusa. Do zakończenia konfliktu pomiędzy katolikami i protestantami przyczynił się pokój westfalski. Po przybyciu 28 marca 1654 r. Komisji Redukcyjnej nastąpiło odebranie ewangelikom nowo wybudowanego kościoła.
Po przekazaniu budynku kościoła w Miedziance katolikom, proboszczem został Georg Ignatz Seiffert. Jednak najsłynniejszym katolickim proboszczem w Miedziance był Johannes Stulpe. W 1725 r. odbył on pielgrzymkę do Rzymu i tego samego roku 15 marca uzyskał od papieża Benedykta XIII otrzymał dokument (brewe) na założenie górniczego Bractwa Serca Jezusowego w Miedziance. Po powrocie udał się do Wrocławia po zatwierdzenie bractwa przez biskupa. Uzyskał je 26 czerwca 1725 r., a 9 grudnia odbyła się uroczystość założenia bractwa. Od tego momentu w każdy pierwszy czwartek miesiąca odbywało się nabożeństwo ku czci Serca Jezusowego w Miedziance. Działalność bractwa bardzo się rozszerzyła na przestrzeni kolejnych lat.
W dniu 12 maja 1946 roku odbyło się ostatnie święto patronalne ku czci Serca Jezusowego. Polacy, którzy przybyli na te ziemie, nie kontynuowali już tej tradycji.
Dnia 24 stycznia 1728 r. wybuchł pożar w Miedziance, podczas którego spłonęła dolna część miasta, szkoła katolicka i wieża kościelna. Zniszczeniu również uległ ołtarz Bractwa. Po pożarze przeprowadzono zbiórkę pieniędzy i rozpoczęto odbudowę kościoła. W 1732 r. wybudowano nowy kościół oraz szkołę.
Kościół zbudowany na rzucie prostokąta. Posiada półkolistą absydę, kwadratową wieżę, wieńczoną iglicowym hełmem. Wyposażenie kościoła jest bardzo skromne. Wewnątrz znajdują się drewniane empory. Dach dwuspadowy. Na uwagę zasługują zachowane witraż św. Augustyna. Ufundowany został w 1908 r. przez Augustiusa Schiedeka. Został wykonany przez Mnierle z Wrocława.
Dziś kościół pw. Św. Jana Chrzciciela w Miedziance jest obecnie kościołem filialnym parafii w Janowicach Wielkich. Co niedzielę odbywa się tu msza święta."-tekst z tablicy informacyjnej.

Na placu,przy kościele ustawiono krzesła dla widzów,a przy budynku świątyni postawiono scenę,na której aktorzy właśnie mają próbę spektaklu,który dziś będzie tu wystawiany.Stajemy i przyglądamy się trwającej próbie.
O godzinie 20:00 odbędzie się tu przedstawienie "Miedzianka." według reportażu Filipa Springera "Miedzianka. Historia znikania".
"Adaptacja sceniczna reportażu Filipa Springera pt.”Miedzianka. Historia znikania”
Reżyseria: Łukasz Fijał
Adaptacja i dramaturgia: Tomasz Cymerman
Scenografia: Marek Brodowski
Występują: Agata Grobel, Elżbieta Kosecka, Małgorzata Osiej – Gadzina, Robert Dudzik, Kazimierz Krzaczkowski, Robert Mania.
Spektakl dyplomowy Łukasza Fijała
Czy to możliwe, żeby jedno z najpiękniejszych miasteczek Dolnego Śląska po prostu zniknęło? Filip Springer zafascynowany tym zdarzeniem napisał głośny reportaż, na podstawie którego na deskach Teatru im. Cypriana Kamila Norwida powstała sceniczna adaptacja.
„Miedzianka.” to spektakl o Niemcach i Polakach, o wojnach przetaczających się zawsze gdzieś bokiem, o wysiedleniach, o miedzi, uranie i piwie. I o niemal doszczętnym zniknięciu miasteczka, z którego zostało kilka domów i około trzydziestu zamieszkujących je mieszkańców.
„Miedzianka.” jest spektaklem, który poprzez opowieść o losach niewielkiego miasteczka ma przypomnieć o zagmatwanej i złożonej przeszłości tej ziemi; ma także oswoić trudną historię, by opowiadanie o niej przestało być niekończącą się traumą."-tekst ze strony http://teatrnorwida.pl/miedzianka-w-miedziance/
























Po dość długim przyglądaniu się próbom,decydujemy się iść dalej-wszak Miedzianka nie jest naszym jedynym na dziś celem.
Mijamy budynek dawnej gospody i wędrujemy drogą wijącą się pomiędzy polami,na których pasą się krowy.Opuszczamy więc Miedziankę,schodząc w dół.Kiedy tak idziemy,pod górę podjeżdża dwóch rowerzystów.Widząc nas,zatrzymują się i po czesku pytają czy mijali nas jacyś inni rowerzyści.My odpowiadamy,że nikt nas nie mijał.Rozmawiamy z Nimi chwilkę,a później rozstajemy się życząc sobie nawzajem dobrej drogi.Dalej już wędrujemy sami,ciesząc się swoim towarzystwem.I tak docieramy do Ciechanowic.






















"Ciechanowice 400-415 m n.p.m.
Miejscowość położona w przełomie rzeki Bóbr na wysokości 400-415 m n.p.m. Otoczona od strony północnej stokami Ciechanówki - Gór Ołowianych, a od południa Rudawami Janowickimi. Należy do gminy Marciszów w powiecie kamiennogórskim.
Graniczy z miejscowościami Miedzianka, Świdnik, Przybkowice i Marciszów.
Ciechanowice są dużą wsią, otoczoną przez użytki rolne. Główną atrakcją wsi jest Pałac wraz z Parkiem o powierzchni około 1 ha, założonego w XVII w. Okazałością parku jest modrzew europejski o obwodzie około 3,1 m. Stanowi pomnik przyrody wraz z bukiem zwyczajnym. Ponadto znaleźć można takie drzewa jak okazałe jodły, czy sosny. Miejscowość zachowała zbliżony układ wsi łańcuchowej.
Nazewnictwo miejscowości zmieniało się na przestrzeni lat.
W 1203 r. Rudolfesdorf, 1278 r. Rudolphi Villa, 1455 r. Rudilsdorff, 1751 r. Rudeldorf, Jagendorf, 1754 r. Rudelstadt, 1765 r. stadt Rudelstadt, 1782 r. Rudelstadt, 1945 r. Radlice, od 1946 r. Ciechanowice.
Ciechanowice są bardzo starą wsią - powstały około 1203 roku za sprawą Cystersów z Lubiąża. Dostali oni bardzo duży obszar ziemi od ówczesnego księcia Henryka Brodatego. Około 1278 roku w dokumentach istnieje informacja, że klasztor przekazał na rzecz rycerza Alberta von Hayn 10 włók (włóka – dawna (średniowieczna) miara powierzchni, odpowiadająca wielkością łanowi chełmińskiemu: 1 włóka (nowochełmińska), 1 włóka chełmińska (staropolska) = 30 morg = 17,955 ha = 179550 m2).
Podczas okresu wojen husyckich Ciechanowicami zarządzał ród śląski von Tschirnhaus, kolejno rodzina von Reichenbach. Stworzyli oni we wsi, przy kościele własna kaplicę grobową. W okresie ich bytności kościół był ewangelicki, a ludność katolicka stanowiła mniejszość. Dopiero w 1654 roku rekatolicyzowano kościół. W czasie wojny 30-letniej nadeszła kolejna zmiana właścicieli wsi. Jest to rok 1622, kiedy Georg von Polsnitz obejmuje majątek. Trzydzieści osiem lat później Ciechanowice są już własnością barona Hansa Christopha von Schweinitz. Historycy szacują, że od tego momentu rozwój wsi nabiera tempa. Zaczyna formować się osada targowa, ściśle powiązana z pobliską Miedzianką. Zaczęto przeprowadzać roboty górnicze w poszukiwaniu rud miedzi i ołowiu. Nie trwało to długo, bo do około drugiej połowy XVII wieku. Ciechanowice powróciły do pierwotnego charakteru wsi targowej, utrzymującej się z tkactwa i handlu płótnem.
Około XVIII wieku Ciechanowice rozkwitły na dobre. Stanowiły dużą wieś przynoszącą duże dochody. Tak, więc w 1726 roku z majątku otrzymywano 1233 talary, a ze wsi 1250 talarów.
W 1742 roku powstał w Ciechanowicach protestancki dom modlitewny, a w 1747 roku baron von Schweinitz rozpoczął budowę sztolni „Adler” – mieściła się ona nad rzeką Bóbr. To wydarzenie maiło bardzo duże znaczenie dla rozwoju wsi. Dzięki temu przedsięwzięciu Ciechanowice w 1754 roku, za sprawą barona uzyskały prawa miasta górniczego, podstawą do tego było wydobycie na poziomie 637 cetnarów.
Sztolnia, która dała temu początek miała 220 m długości i wydobywano z niej rudę do 1849 roku. Początkowo urobek przewożono do fabryki mosiądzu na Górnym Śląsku. W ciechanowickiej sztolni pracowało około 15-40 górników.
Kiedy górnictwo się zaczęło rozwijać, powstało górnicze osiedle Orlinek. W 1754 roku istniały już 4 sztolnie, pracowali tam górnicy m.in. z Saksonii. Kilka lat później (1760 r.) ze względu na małą opłacalność dwie sztolnie zamknięto. W 1765 roku wartość majątku barona szacowano na 21210 talarów. Niestety w 1768 r. zmarł. Rok później zamknięta została trzecia sztolnia. Udziały w kopalni barona zostają sprzedane hrabiemu von Reden z Bukowca. On to rozwinął (na tamtejsze czasy i warunki) wydobycie do maksimum, osiągając w 1784 roku, poziom 1144 cetnarów arszenikowej rudy miedzi. Z perspektywy czasu, można ocenić, że eksploatacja złóż przestała być tak opłacalna i zakończono ją w 1954 roku.
W miejscowości zbudowano hutę, przetapiano w niej miedź rodzimą oraz łupki radzimowickie. Wieś zamieszkiwało wówczas 136 zagrodników, 14 chałupników, 26 kmieci. Następnymi posiadaczami majątku był hrabia von Seher–Thossa, a kolejno - jako wiano jego siostry - trafia w ród von Prittwitzów. W 1785 roku w Ciechanowicach było 225 domostw, 2 kościoły, 2 plebanie, 2 szkoły, folwark, bielnik, kuźnica miedzi.
W 1809 roku podczas reformy administracyjnej Prus prawa miasta górniczego zostały wsi odebrane. W okresie XIX wieku działała w Ciechanowicach huta miedzi, do której dostarczano urobek nawet z kopalni w Podgórzu w Kowarach. W 1838 roku powstała dość spora tkalnia. W 1825 roku wieś posiadała 152 domostwa, 2 kościoły, zamek i wysoki zamek, browar, 3 gorzelnie, 3 młyny wodne, tartak, hutę miedzi. Miejscowość wówczas była podzielona na Ciechanowice dolne i Górne oraz przynależały do niej Przybkowice, Uroda, Płoszczów z hutą siarki i kwasu solnego.
W okolicach miejscowości pracowały okresowo różne kopalnie m.in. „Frederike Juliane Grube”, „Frohlicher Aublick”, „Neue Adler”, przynosiły one 995 cetnarów bogatej rudy oraz 470 cetnarów rudy płukanej. Wszystkie one zaopatrzone były w systemy odwadniające. W Płoszowie niedaleko wsi działała witroolejnia.
W 1870 roku majątek von Prittwitza przynosił 1333 talarów, a obejmował 1614 morgów.
Dużą zmianę do wsi wprowadziła budowa kolei na trasie Wrocław – Drezno. Utworzono w 1867 roku stacje kolejową. Dało to początek punktu wyjściowego na wycieczki po okolicznych górach oraz przełomem rzeki Bóbr do Janowic Wielkich.
W początkach XX wieku istniały 3 gospody, poczta, słodownia, stacja kolejowa, bielnik przędzy, cegielnia, młyn i kuźnia przy dworze. Ciechanowice utrzymywały charakter wsi rolniczej mimo, że prace górnicze prowadzono do 1954 roku (opierały się głównie na poszukiwaniu rud uranu). Później zlikwidowano tkalnię oraz inne zakłady."tekst ze strony http://rudawyjanowickie.pl/pl/wioski-w-rudawach-mniszkow-miedzianka-janowice-wielkie-radomierz/459-historia-ciechanowice-park-palac-dolina-palacow-i-ogrodow.html












Wędrujemy pustymi,wiejskimi drogami,kierując się ku naszej-tej,którą mamy iść dalej.
Stajemy przy pałacowym murze,spoglądamy na mapę i na drogi przed nami i nic nam się nie zgadza :( Droga,którą powinniśmy iść,jest zagrodzona pastuchem,więc decydujemy się przejść tuż obok zabudowań,mając nadzieję,że nikt nas nie pogoni.
Idziemy więc!!!










Bez przeszkód udaje nam się przejść obok budynków,a później przez łąkę i wchodzimy do lasu.I tu kolejna niespodzianka-przed nami cztery drogi,a na mapie są ledwie dwie....i którą wybrać???
Postanawiamy iść tą,która wygląda na najstarszą,nie rozjeżdżoną przez sprzęt zwożący drzewo.Idziemy nią,pnąc się delikatnie w górę i kiedy tak wędrujemy,dzwoni mój telefon.To Jarek-pyta mnie o vizytki,które ma dla nas kupić.Chwila rozmowy i dyszę ze zmęczenia...
W końcu stajemy na szerokiej,szutrowej "ulicy"-jeśli tak można nazwać leśną drogę.Patrząc na mapę,powinniśmy być na Drodze Wojennej,ale czy w istocie na niej jesteśmy???
Idziemy nią jednak.
Mijamy gdzieniegdzie kamienne słupki z niemieckimi napisami,które świadczą o tym,że maszerujemy po Drodze Wojennej.Została ona zbudowana,na rozkaz Fryderyka Wielkiego,wiosną w 1745 roku,kiedy to podczas drugiej wojny śląskiej te tereny przemierzały prawdopodobnie wojska austriackie,by w niedalekim Dobromierzu koło Strzegomia stoczyć bitwę z wojskami pruskimi.Pozostałością po tamtym czasie są kamienne słupki z ledwo widocznymi niemieckimi napisami.
Idziemy więc Drogą Wojenną,rozmawiamy i szukamy drogi,którą powinniśmy dojść do celu.
























Na skrzyżowaniu,skręcamy w prawo i zaczynamy iść w dół.Jesteśmy trochę tym zdziwieni,ale wciąż mamy nadzieję odnaleźć dróżkę do celu...jednak Droga Wojenna wywodzi nas do Świdnika.Dochodzimy do szosy.Na przystanku autobusowym,sprawdzamy czy moglibyśmy stąd odjechać,niestety nie ma żadnego autobusu o tej godzinie.Decydujemy się iść do Ciechanowic.Wracamy więc na Drogę Wojenną i nią zmierzamy do wsi.Mimo tego,że nie dotarliśmy do zamierzonego celu,cieszymy się tą wędrówką.Pogoda piękna,krajobrazy cudne i jesteśmy we dwoje :)




























I dokąd iść ???





Mijamy kościół w Ciechanowicach i idziemy w kierunku pałacu.W oddali słyszymy jadący pociąg.Zastanawiamy się w którą stronę pojechał.Radek dostrzega,że odjechał do Jeleniej Góry :(
No cóż,mamy więc trochę czasu do następnego-tak rozumujemy i stajemy przed bramą ze smokami.Sesja zdjęciowa trwa dość długo,po niej rozsiadamy się na ławce na terenie przypałacowym-pora na zjedzenie małego co nieco :)
Po posileniu się i odpoczynku,idziemy dookoła pałacu,by go obejrzeć z drugiej strony.Niestety nie da się tego uczynić.Okala go wysoki mur,nawet Radek nie ma szans zajrzeć....
I tak,kiedy usiłujemy zajrzeć za mur,znów słyszymy pociąg.Widzimy jak przejeżdża i niestety jest to kierunek Jelenia Góra....
Zaskoczeni,w tak krótkim czasie dwa pociągi jadące do Jeleniej Góry to powód by,być zaskoczonym !!!!
No cóż,nasza wina,bo powinniśmy iść najpierw na stację,by zorientować się o której mamy jakieś połączenie,ale my wybraliśmy spacer dookoła pałacu i zdjęcia.










































Tam jest nasz cel...



Po sesji idziemy w kierunku stacji.Pusto i cicho tu.Sprawdzamy rozkład i okazuje się,że musimy trochę poczekać.Ściągamy plecaki,zjadamy resztę naszych kanapek i odpoczywamy.
Kilka minut przed przyjazdem pociągu,na stację przychodzi Pan i staje po drugiej stronie torów.Pytam dlaczego akurat tam stanął,bo na logikę to pociąg jadący do Jeleniej Góry powinien zatrzymać się z tej strony.W odpowiedzi usłyszałam,że przedwczoraj zatrzymał się z naszej,a wczoraj po Jego stronie....więc jak tu zgadnąć ???
Stoimy więc i czekamy.
Kiedy dostrzegamy pociąg i wiemy już,że zatrzyma się po drugiej stronie,biegniemy przez tory (zostaliśmy otrąbieni...),wsiadamy do pociągu i odjeżdżamy do Jeleniej Góry.
























I tak skończyła się nasza wędrówka Drogą Wojenną-chociaż nie ona była naszym celem.Było pięknie,cicho,bezludnie i spokojnie :) Nasz cel wciąż przed nami,więc niedługo tam trafimy.

Do zobaczenia już niebawem :)

Pozdrawiamy wszystkich serdecznie i cieplutko,życząc miłej lektury :)


Danusia i Radek :)




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza